Nowicka mówiła o tym podczas konferencji prasowej, zorganizowanej w Sejmie w piątek, w przeddzień Dnia Kobiet. - Ten zespół miałby monitorować (...) czy w wystarczającym stopniu, na wszystkich etapach leczenia, perspektywa płci jest uwzględniana - powiedziała wicemarszałek.

Nowicka podkreślała, że obecnie bardzo często potrzeby kobiet są w polityce zdrowotnej niedoceniane. Jako przykład podała antykoncepcję hormonalną, którą kobiety często stosują przez większą część życia, a która nie jest refundowana.

- Kobieta jest skazana niejako na stosowanie antykoncepcji, ale nie ma dofinansowania, są kłopoty z dostępem do antykoncepcji, są lekarze, którzy uważają, że antykoncepcja nie powinna być przez kobiety stosowana - powiedziała wicemarszałek.

Nowicka mówiła też o chorobach, które mają różne objawy i różny przebieg zależnie od płci. Jako przykład podała zawał serca. "Tam objawy u kobiet i u mężczyzn są różne, u kobiet trudniej jest zdiagnozować zawał serca, terapia jest stosowana głównie na lekach testowanych na mężczyznach, co powoduje, że nie zawsze te leki są skuteczne, wskutek czego o wiele więcej kobiet umiera na zawał serca - powiedziała Nowicka.

Przykłady nierówności płciowej w medycynie podał na konferencji także ginekolog, dr Grzegorz Południewski. Wskazywał, że nierówne jest np. podejście do profilaktyki nowotworowej.
- Profilaktyka nowotworowa u kobiet rzeczywiście jest w Polsce prowadzona, ale takiej profilaktyki w stosunku do mężczyzn praktycznie się nie prowadzi - mówił Południewski.

Nierówność dotyczy też - zdaniem ginekologa - np. szczepień przeciwko wirusowi HPV, który powodować może m.in. raka szyjki macicy.
- W Polsce wszystkie działania profilaktyczne dotyczą ewentualnych szczepień kobiet, młodych dziewcząt. Nikt nie patrzy, że ewentualne szczepienie mężczyzn, nastolatków dałoby po pierwsze, bardzo dobry efekt ograniczenia rozszerzania się tego typu infekcji HPV, ale przede wszystkim chroniłoby kobiety i mężczyzn - wskazał lekarz.

Południewski mówił też o tym, że często lekarze przez wiele lat leczą kobietę z powodu bezpłodności, a nikt w tym czasie nie przeprowadzi badania nasienia jej partnera.
- Musimy zdawać sobie z tego sprawę, że stygmatyzowanie płciowe w gabinecie lekarza (...) jest bardzo niekorzystne dla zdrowia - nas jako obywateli - podkreślił Południewski.

Nowicka wskazała, że wszystkie te przykłady świadczą o tym, jak ważne jest gender w medycynie. Nowicka proponuje, aby zespół w Ministerstwie Zdrowia monitorował politykę zdrowotną właśnie pod kątem perspektywy płci. Poza lekarzami w zespole mieliby się znaleźć specjaliści i specjalistki z innych dziedzin m.in.: nauk społecznych, farmacji. Zespół ma być wzorowany na modelu przyjętym przez WHO.

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk powiedział, że do resortu nie dotarł na razie oficjalny wniosek Nowickiej. Ministerstwo odniesie się do niego, gdy go otrzyma. (pap)