Izby wytrzeźwień to wynalazek Polski Ludowej. Istnieją od 1956 r., więc instytucja ta będzie w maju obchodzić swoje 70-lecie. Zwane potocznie „matysiakami”, „ibizami”, „wytrzeźwiałkami” albo „żłobkami”, a w Warszawie - od nazwy ulicy - po prostu „Kolską”, instytucje te w założeniu miały kompleksowo zajmować się nietrzeźwymi.
- Wystarczy telefonicznie poinformować izbę wytrzeźwień o leżącym, czy awanturującym się gdzieś na ulicy pijaku, aby pielęgniarze, dyżurny milicjant i dyżurny lekarz zajęli się delikwentem – entuzjazmowała się Gazeta Zielonogórska, gdy otwierano pierwsze cztery izby wytrzeźwień w Warszawie, Łodzi, Poznaniu i Gdańsku. Po latach, z trójki fachowych „opiekunów” nietrzeźwego, pozostaje najczęściej tylko stróż prawa, gdyż w miejscowościach, gdzie nie ma izb wytrzeźwień, pijani trafiają do policyjnych pomieszczeń dla osób zatrzymanych (PdOZ) i tam dochodzą do siebie. Obecnie na terenie kraju w komisariatach funkcjonuje 295 takich „dołków”, w których z konieczności umieszczane są zarówno osoby zatrzymane przez mundurowych, jak i doprowadzone w celu wytrzeźwienia. Z danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji wynika, że w 2024 r. w PdOZ umieszczono 228 313 osób, z czego 57 124 osoby były doprowadzone w celu wytrzeźwienia, co stanowi aż ok. 25 proc. ogólnej liczby osób umieszczonych w takich pomieszczeniach. - Podkreślenia wymaga fakt, że PdOZ pełnią, co do zasady, funkcję izolacyjną, nie zaś leczniczą czy terapeutyczną. Pomieszczenia, o których mowa, przeznaczone są bowiem przede wszystkim dla osób, wobec których zachodzą przesłanki do ich zatrzymania – przypomina MSWiA. Alternatywą są szpitalne oddziały ratunkowe (SOR), ale nie jest ich zadaniem ochrona nietrzeźwych, ale pomoc chorym.
Sprawdź również książkę: Słynne alkohole a prawo własności intelektualnej >>
Kto może prowadzić izby
Obecnie w Polsce funkcjonuje już jedynie ok. 30 izb wytrzeźwień, najwięcej na Górnym Śląsku. Maksymalna stawka za pobyt w izbie to obecnie 453,57 złotych. Zapotrzebowanie na izby wytrzeźwień wzrasta w sezonie urlopowym i gdy nadchodzą duże mrozy. W koszalińskiej izbie – jednej z nielicznych poza miastami wojewódzkimi - latem pojawiają się w większej liczbie turyści ze słabą głową, zimą zaś bezdomni, którzy próbują się rozgrzać alkoholem. Z mniejszych miejscowości nietrzeźwi trafiają albo na policję albo do izb w większych miastach. Oświęcim nie ma co prawda własnej izby, ale nietrzeźwi stąd trafiają do placówek w innych miastach. Tak samo jest w Sanoku, skąd pijani trafiają do izby w Rzeszowie.
Niektóre izby zajmują się nie tylko trzeźwieniem pacjentów, ale też profilaktyką i edukacją. Punkt konsultacyjny dla uzależnionych mają Gliwice. -To miejsce, w którym osoby doświadczające trudności życiowych mogą skorzystać z profesjonalnego wsparcia, rozmowy oraz uzyskać informacje dotyczące możliwych form dalszej pomocy i ścieżki terapeutycznej – wyjaśnia Miejski Zakład Usług Komunalnych (MZUK), prowadzący gliwicką izbę. MZUK reklamuje też tzw. wieszak wymiany ciepła – prostą formę wzajemnej pomocy, która w mroźne dni może mieć realne znaczenie. - Każda osoba potrzebująca ciepłej odzieży lub obuwia może z niego skorzystać, zabierając to, czego aktualnie jej brakuje. Wieszak działa również w drugą stronę, osoby chcące pomóc, mogą pozostawić na nim używaną, ale dobrą jakościowo odzież lub przekazać ją bezpośrednio do izby wytrzeźwień – informują w Gliwicach.
Nic więc dziwnego, że pojawiają się pomysły - w formie petycji do posłów i ministerstw – aby ten stan rzeczy poprawić i przywrócić izbom dawną świetność, jak również pootwierać nowe placówki. Posłowie z sejmowej Komisji ds. Petycji o ocenę tych pomysłów zapytali resorty zdrowia i spraw wewnętrznych.
Ministerstwo Zdrowia nie mówi „nie” postulatowi, aby izby wytrzeźwień mogły powstawać również w miejscowościach mających mniej niż 50 tysięcy mieszkańców, czyli np. w Sopocie, Zakopanem, Mielnie albo w Międzyzdrojach. Chodzi więc o wykreślenie limitu przewidzianego w art. 39 ust. 1 ustawy z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (tekst jedn. Dz. U. z 2023 r. poz. 2151). Na marginesie warto zauważyć, że izby wytrzeźwień mogą też organizować powiaty i to niezależnie od tego, ile osób je zamieszkuje (np. powiat sejneński na Podlasiu liczy jedynie ok. 19 tysięcy mieszkańców). Byłaby to też formalna podstawa do podpisywania porozumień o współpracy między zainteresowanymi gminami, aby tworzyć i utrzymywać wspólne izby wytrzeźwień (w 2016 r. na takie rozwiązanie nie zgodził się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach argumentując, że sprawa utworzenia i prowadzenia izby wytrzeźwień jest uprawnieniem, lecz nie każdej gminy, a tylko miejskiej o liczbie mieszkańców przekraczających 50 tysięcy osób). - Zatem tylko taka gmina ma swobodę decydowania o podjęciu współdziałania, o jego zakresie podmiotowym i przedmiotowym, o formach, w jakich będzie realizowane zadanie i o strukturach organizacyjnych współdziałania, lecz w ramach obowiązującego porządku prawnego. Skarżącej gminie takie uprawnienie nie przysługiwało w momencie podejmowania zakwestionowanej uchwały. W konsekwencji uchwała tej materii nie mogła regulować – czytamy w wyroku z 25 stycznia 2016 r. (III SA/Gl 2508/15), dotyczącym dwóch górnośląskich gmin.
Problem braku izb wytrzeźwień staje się coraz bardziej palący również dla policji. MSWiA podkreśla, że ustawodawca przewidział sytuację, zgodnie z którą, w przypadku braku izby wytrzeźwień lub placówki, osoby takie mogą być doprowadzone do jednostki organizacyjnej policji. - Obecne rozwiązania, umożliwiające umieszczanie w PdOZ osób nietrzeźwych powinny mieć charakter doraźny i funkcjonować jedynie do czasu utworzenia odpowiedniej liczby izb wytrzeźwień lub innych wyspecjalizowanych placówek, co wymaga jednak zmian systemowych - zaznacza wiceminister Czesław Mroczek w swoim stanowisku wysłanym do posłów. - Zapewnienie opieki osobom nietrzeźwym, umieszczanym w policyjnych pomieszczeniach dla osób zatrzymanych lub doprowadzonym w celu wytrzeźwienia, jest problemem, z którym Policja mierzy się od lat. Taka sytuacja jest spowodowana w głównej mierze brakiem odpowiedniej liczby izb wytrzeźwień, placówek lub podmiotów leczniczych profesjonalnie wyposażonych, w których można umieszczać osoby nietrzeźwe – diagnozuje.
MSWiA trzeźwo zauważa jednak, że zniesienie limitu liczby mieszkańców, od którego można tworzyć izby wytrzeźwień, wcale szybko nie poprawi sytuacji. -Bez wątpienia jest krokiem w dobrym kierunku. Pragnę jednak przy tym zwrócić uwagę na fakt, że w dalszym ciągu będzie to decyzja fakultatywna, co w zestawieniu z wysokimi kosztami funkcjonowania tego typu placówek, bez kompleksowych rozwiązań dotyczących ich finansowania, może nie przynieść realnego skutku w postaci tworzenia takich izb – podkreśla Mroczek.
Braki kadrowe z powodu pustej kasy
Resort zdrowia zauważa także inny problem – brak chętnego personelu medycznego do pracy w izbach wytrzeźwień. Na przeszkodzie stoi konieczność oferowania odpowiednich wynagrodzeń, które przyciągnęłyby chętnych. MZ, po konsultacjach z samorządami i środowiskiem ochrony zdrowia, nie chce bowiem zrezygnować z wysokich standardów stawianych izbom wytrzeźwień, zwłaszcza z obowiązku zatrudniania lekarzy. -Fakt, że jednym z postulatów wskazywanych w zakresie poprawy funkcjonowania izby wytrzeźwień jest rozszerzenie wykazu leków, które są stosowane w izbach wytrzeźwień i placówkach, prowadzi do konkluzji, że utrzymanie obsady lekarskiej w pełnym zakresie jest niezbędne i ze wszech miar uzasadnione. Mając na uwadze powyższe, obecnie zmiany w przedmiotowym zakresie nie będą procedowane – czytamy w odpowiedzi MZ na jeden z dezyderatów Komisji ds. Petycji w sprawie izb wytrzeźwień i takie też argumenty powtórzył podczas czwartkowych obrad Komisji ds. Petycji powtórzył Kuba Sękowski, wicedyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w MZ. Resort nie godzi się głównie na zastąpienie lekarza bądź felczera ratownikiem medycznym, co było przedmiotem petycji do posłów. Powołuje się na opinie samorządów i ekspertów. -Postulują oni, aby rozszerzyć katalog leków stosowanych w izbach. Nie można dążyć do zwiększenia zakresu interwencji medycznych, które są podejmowane w izbie przy jednoczesnym obniżaniu kwalifikacji osoby, która ma się tym zajmować. To nie jest ujma dla ratowników, ale oni w procesie swojego kształcenia i potem swojej pracy mają określony zakres zadań niezwiązany ze stosowaniem środków, które są jednocześnie postulowane - podkreślał dyr. Sękowski. Wyraził też nadzieję, że być może kwestia zniesienia limitu mieszkańców pojawi się tez przy procedowaniu jednego z kilku znajdujących się w Sejmie projektów nowelizacji ustawy z 1982 r.
Marek Wójcik z Działu Legislacyjnego Związku Miast Polskich, uważa, że kwestia dalszego trwania izb wytrzeźwień jest na zakręcie. Jego zdaniem samo obniżenie progu 50 tysięcy nie spowoduje, że samorządy będą ochoczo zakładać izby wytrzeźwień. Decydująca (negatywnie) jest tu kwestia finansowa. Wójcik podkreślał podczas obrad Komisji ds. Petycji, że ustawodawca powinien iść w kierunku obniżania kosztów, a nie podnoszenia standardów usług, czyli gwarantowania osobom nietrzeźwych kolejnych leków i zamieniania izb wytrzeźwień w podmioty lecznicze.
Na razie na temat izby wytrzeźwień milczy projekt nowelizacji ustawy z 1982 r. przygotowywany w MZ (numer RCL – UD147), choć - jak zastrzegał dyr. Sękowski - podczas konsultacji publicznych pojawiła się propozycja zniesienia limitu liczby mieszkańców dla gmin, które chciałyby utworzyć u siebie izbę wytrzeźwień (albo podjąć współpracę z innymi samorządami nad funkcjonowaniem takiej wspólnej placówki). MZ nie przesądził jeszcze jednak, czy ją umieścić w kolejnej wersji projektu.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów w programie LEX jest zależny od posiadanych licencji.















