Od 7 listopada 2024 r. obowiązuje zmieniona wersja rozporządzenia z 11 września 2006 r. w sprawie środków odurzających, substancji psychotropowych, prekursorów kategorii 1 i preparatów zawierających te środki lub substancje (tekst jedn. Dz. U. z 2025 r. poz. 1678). Teraz w przepisach jest krótki katalog leków, których przepisanie na recepcie jest możliwe jedynie po osobistym zbadaniu pacjenta – chodzi o fentanyl, morfinę, oksykodon, ziele konopi innych niż włókniste oraz wyciągi, nalewki farmaceutyczne, a także wszystkie inne wyciągi z konopi innych niż włókniste, jak również żywicę konopi. -W przypadku tych substancji nie wystarczy ankieta ani uproszczona teleporada. Lekarz musi mieć bezpośredni kontakt z pacjentem, a systemy monitorujące analizują, czy taki kontakt mógł faktycznie mieć miejsce – tłumaczy w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej Łukasz Pierzak, główny inspektor farmaceutyczny (GIF). Nowela przepisów spowodowała powstanie pojęcia „receptomatu”, czyli wystawiającego receptę bez realnej konsultacji. Wskutek działań GIF i rzecznika praw pacjenta, udało się to zjawisko mocno ograniczyć (pisaliśmy o tym w tekście na część leków recepty po osobistym badaniu). W przypadku medycznej marihuany – po zmianach przepisów - rynek skurczył się o 50-60 procent. Dane GIF, który wydaje zgody na import medycznej marihuany do Polski, pokazują wyraźny spadek rynku po wejściu w życie nowych regulacji dotyczących preskrypcji substancji psychotropowych. Przykładowo w 2024 r. do Polski trafiło ok. 12 ton suszu marihuany medycznej. Tymczasem przez pierwsze osiem miesięcy ubr., import wyniósł jedynie ok. czterech ton.

 


Recept nie fałszują, tylko nadużywają

Pierzak wskazuje na inne niebezpieczne zjawisko, czyli nadużycia na rynku leków narkotycznych, które wcale nie polegają na fałszowaniu recept. -Oczywiście zdarzają się sytuacje, w których dochodzi do kradzieży certyfikatu lekarza, przejęcia jego tożsamości cyfrowej i wystawiania recept bez jego wiedzy. Takie przypadki były wykrywane, a certyfikaty natychmiast blokowane. Niestety, w zdecydowanej większości ujawnionych spraw recepty były wystawiane świadomie przez lekarzy działających w ramach zorganizowanych grup przestępczych – podkreśla Pierzak. Niektórzy lekarze stają się dostawcami recept, które są realizowane legalnie w aptekach, a następnie leki – najczęściej silne opioidy – trafiają na czarny rynek. Tam sprzedawane są przez internet za wielokrotność ceny aptecznej. Kupują je ludzie ciężko uzależnieni, a także osoby eksperymentujące z substancjami psychoaktywnymi.

Algorytmy wyszukują podejrzanych

Nadużycia to zjawisko ogólnopolskie. Od marca Centrum e-Zdrowia skutecznie monitoruje preskrypcje. GIF, we współpracy z Ministerstwem Zdrowia, rzecznikiem praw pacjenta i organami ścigania, analizuje ogromną liczbę recept rocznie. Inspekcja farmaceutyczna stosuje algorytmy, które pozwalają wyłapywać nietypowe wzorce – recepty wystawiane seryjnie, nierealne czasy realizacji, które sugerują brak badań fizykalnych. -Dodatkowo mamy informacje o drodze leku na każdym etapie dystrybucji. Umiejętne analizy tych danych, często także ich krzyżowanie, dają nam wiedzę o każdej aktywności przy danym leku. Łączenie systemów monitorujących (wykorzystywane przez Centrum e-Zdrowia z danymi MZ i GIF) tworzy pełny obraz – podkreśla Pierzak. Lekarze też mają coraz większą świadomość, że są na bieżąco monitorowani. -Co tydzień lub co dwa tygodnie pojawiają się informacje o kolejnych zatrzymaniach. Mit, że nikt tego nie sprawdza, już nie istnieje – dodaje Pierzak.

 

Kwitnie przemyt podróbek

Inne niebezpieczne zjawisko, na które zwraca uwagę GIF, to przemyt do Polski sfałszowanych leków na odchudzanie (GLP-1), nielegalnego botoksu i wypełniaczy dla branży estetycznej, jak również opioidów i leków psychotropowych, produktów na potencję i sterydów anabolicznych. -Skala zjawiska rośnie, dlatego potrzebujemy wyspecjalizowanych służb do walki z przestępczością farmaceutyczną, bo to zupełnie nowy typ zagrożeń – podkreśla Pierzak.