Najbardziej obawiają się oni niebezpiecznie bliskiej odległości wiatraków od ich domów i gruntów uprawnych. Ewa Chomżyńska, sołtys Miedznej uważa, że raport środowiskowy na podstawie którego wójt wydał decyzję zezwalającą na budowę pierwszego wiatraka, zawiera liczne błędy i powiadomiła o tym Prokuraturę Rejonową w Siedlcach. Ta jednak odmówiła zajęcia się sprawą.

We wspomnianym raporcie wykazano, że grunt, na którym ma stanąć wiatrak jest zniszczony i inwestycja wiatrowa nie może mu bardziej zaszkodzić. W rzeczywistości wiatraki mają stanąć na żyznych ziemiach klasy 3. i 4. użytkowanych rolniczo.

Na razie trwa w tej sprawie postępowanie przed Kolegium Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. (PAP)

sto/