Decyzję o rezygnacji z kontrowersyjnego projektu rząd ogłosił dzień po wyborach parlamentarnych, w wyniku których, wobec braku wyraźnego zwycięzcy, Włochom zagroził impas polityczny. W krótkim komunikacie rząd ogłosił, że brak warunków, by plany budowy mostu były kontynuowane.
Budowa połączenia kolejowego i drogowego między Półwyspem Apenińskim a Sycylią w Cieśninie Mesyńskiej, która ma szerokość 3,6 kilometra, bije wszelkie rekordy pod względem opóźnień i częstotliwości jej odkładania oraz wznawiania.

Ma ona również od początku wielu przeciwników. Argumentują oni od lat, że oba zacofane na tle reszty kraju regiony Włoch - Kalabria i Sycylia - bardziej niż drogiego i niszczącego środowisko połączenia drogowego potrzebują innej infrastruktury i innego wsparcia ekonomicznego. Ponadto wyrażane są obawy przed możliwością przeniknięcia struktur mafijnych do firm zaangażowanych w budowę. Protestują też obrońcy środowiska.
Most był największym z zapowiadanych przedsięwzięć drugiego rządu Silvio Berlusconiego, który pracował do 2006 roku. Jego następca premier Romano Prodi inwestycję odłożył, uznając, że byłaby zbyt kosztowna i niepotrzebna.

Trzeci rząd Berlusconiego, powołany w 2008 roku, umieścił znów budowę w swych planach gospodarczych. Została ona oficjalnie zainaugurowana w grudniu 2009 roku. Pod koniec 2012 roku gabinet Montiego postanowił zamrozić na dwa lata wszelkie decyzje w sprawie mostu. Jako powód podał brak środków budżetowych.

W wyborach do parlamentu centrolewica uzyskała większość w izbie niższej - Izbie Deputowanych - ale w Senacie zdobyła 123 mandaty wobec 117 dla bloku Berlusconiego. Oznacza to realną groźbę paraliżu w izbie wyższej.