Gowin sformułował te postulaty podczas panelu Kongresu 590 w Jasionce pod Rzeszowem poświęconego wsparciu prawnemu ekspansji małych i średnich przedsiębiorstw.

Wicepremier w dyskusji na ten temat kilkakrotnie nawiązał do stworzonego niegdyś w Ministerstwie Sprawiedliwości - gdy nim kierował - projektu ustawy o zasadach stanowienia prawa.

Podkreślił, że projekt ten – zarzucony po jego dymisji - korzystał z rozwiązań dotyczących tworzenia prawa stosowanych w krajach najlepiej rozwijających się, np. nawiązywał do brytyjskiej zasady „one-in, two-out” (jeden nowy przepis zastępuje dwa wcześniejsze). Zgodnie z inną jego zasad stanowione prawo musi być przedyskutowane z interesariuszami, poddane starannym konsultacjom.

Gowin podkreślił, że jego ustawa o nauce i szkolnictwie wyższym powstała dokładnie według tego schematu. „W ten sposób powinno się stanowić dokładnie każde prawo w Polsce. (...) Gdybyśmy takie zasady zastosowali w odniesieniu do prawa gospodarczego, jestem przekonany, że mielibyśmy tempo wzrostu gospodarczego nie 4 proc., a 6 proc.” - ocenił wicepremier.

Wicepremier mówił, że najlepsze warunki prowadzenia biznesu w Polsce były za tzw. ustawy Wilczka; od tego czasu „gąszcz przepisów rośnie, prawo jest stanowione w sposób bardzo interwencyjny, instytucje państwowe i sądy niestety interpretują te przepisy w sposób bardzo arbitralny”.

Gowin zadeklarował, że wraz z wicepremierem Mateuszem Morawieckim próbuje zmieniać tę praktykę (podał tu przykład pisanych przez podległe im ministerstwa ustaw o innowacyjności).

„Organizacje pracodawców już uznały pierwszą z tych ustaw, obowiązującą od początku tego roku, za najbardziej przyjazną dla przedsiębiorców ustawą podatkową przyjętą przez nasz rząd. Ta druga ustawa będzie dużo bardziej przyjazna, ale – co bardzo ważne – ustaliliśmy z panem premierem (wicepremierem Mateuszem - PAP) Morawieckim i jest to realizowane, że Krajowa Administracja Skarbowa będzie wydawać wiążące interpretacje tych przepisów” - zaznaczył.

Gowin pytany, czy jego zdaniem polskim firmom potrzebny jest bardziej ład prawny czy pomocne im instytucje, ocenił w pierwszej chwili, że „potrzebna jest wielka akcja przeglądu przepisów anachronicznych, reduntantnych czy wprost szkodliwych dla państwa”, zaraz później uściślając, że nie powinna to być akcja, lecz „systematyczne działanie, do którego zobowiązani byliby nie tylko ministrowie, ale wszystkie agendy podległe rządowi”.

Wobec sugestii, że tego typu przeglądy ogłaszane są regularnie od lat, wicepremier wskazał, że „mówi się o nich, lecz ich się nie robi”.

Odwołując się znów do swojego projektu ustawy o zasadach stanowienia prawa podkreślił, że zobowiązywała one wszystkie instytucje państwowe do corocznego przeglądu aktów prawnych.

„Druga rzecz, którą trzeba zmienić, jest sądownictwo. W przypadku przedsiębiorstw zwłaszcza chodzi o sądownictwo gospodarcze. Pan minister (sprawiedliwości Zbigniew - PAP) Ziobro wprowadza bardzo głębokie zmiany w sądownictwie w ogóle, może w mniejszym stopniu – jeśli jakimś – poświęca uwagę sądownictwu gospodarczemu. Ale tutaj zmiany są potrzebne bardzo głębokie; osobiście proponowałbym zmiany idące w wielu obszarach w innych kierunkach, niż to się dzieje obecnie. Ale na pewno sądownictwo wymaga głębokich reform” - sugerował.

Gowin zaznaczył też, że ściągnął do ministerstwa nauki „znakomitych legislatorów” z Ministerstwa Sprawiedliwości, których zadaniem jest nie tylko pisanie aktów prawnych tego resortu, ale też czytanie projektów innych ministerstw - „pod kątem wyłapywania tego, co jest szkodliwe z punktu widzenia wolności gospodarczej, czy w ogóle swobód obywatelskich”.

„Czasami dużo rzeczy przeoczamy, zwłaszcza, że niestety – i to jest bardzo zła praktyka (...), duża część ustaw powstaje nie w ministerstwach, tylko w Sejmie” - zaznaczył przypominając, że z definicji ustawy poselskie nie muszą mieć tzw. oceny skutków regulacji. „To powoduje, że jakość tych przepisów jest o wiele niższa” - zdiagnozował.

Podkreślił, że jeśli miałby wskazać do natychmiastowego wprowadzenia jeden punkt z zarzuconego projektu ustawy ws. zasad stanowienia prawa, byłaby to „zasada, że projekty ustaw powstają wyłącznie w rządzie, że posłowie nie mogą zmieniać tych przepisów, bo to okazja do działań psujących jakość prawa; a posłowie są od tego, by akceptować projekty rządowe w całości lub je odrzucać”. „To zresztą wymusiłoby na nas, ministrach, dużo większą staranność przy przygotowywaniu przepisów” - zastrzegł.

W ocenie wicepremiera reakcji wymaga obecnie „bezwład państwa, bezwład instytucji rządowych”, który – jak ocenił - spowodował, że rząd dopiero przed kilkoma dniami przyjął ogłoszony przed rokiem właśnie na Kongresie 590 pakiet tzw. „konstytucji biznesu” wicepremiera Morawieckiego. „To przepisy, których przedsiębiorcy potrzebują, jak kania dżdżu” - podkreślił.

Gowin mówił też o swoim niedawnym spotkaniu z wiceprezesem Banku Światowego i rozmowie nt. przyczyn, dla których z jednej strony warunki do prowadzenia biznesu w Polsce poprawiają się, ale jednocześnie pozycja Polski w rankingu tej instytucji spadła. „Inni poszli do przodu szybciej. Zmiany korzystne dla gospodarki w innych krajach wyprzedziły tempo zmian w Polsce” - zaznaczył.

Wicepremier podkreślił, że m.in. w tym kontekście wewnątrz koalicji rządowej zapadła „decyzja, że najbliższe dwa lata będą poświęcone przede wszystkim gospodarce i tworzeniu jak najlepszych warunków”, a także „mocne postanowienie”, że sytuacje, jak z „konstytucją biznesu” nie będą się powtarzały.(PAP)

autor: Mateusz Babak