Rzecznik prasowy olsztyńskich Lasów Państwowych Adam Pietrzak poinformował PAP, że gniazdo z małymi wilczkami znalazł przypadkowo robotnik leśny, który szedł do pracy. Wilczki leżały pod gałęzią świerka.
"Lokalizacja +gniazda+ w odległości kilkuset metrów od ruchliwej drogi krajowej i od zabudowań ludzkich sugerowała, że mogą to być szczenięta psa" - przyznał nadleśniczy Nadleśnictwa Korpele, gdzie znaleziono wilki, Waldemar Żebrowski. Aby upewnić się, czy robotnik leśny znalazł wilki czy psy, leśnicy ustawili w pobliżu gniazda kamerę. Ta po kilku godzinach uchwyciła dorosłą wilczycę (waderę), która zabrała młode w inne miejsce.

Znawca wilków i leśnik ze Spychowa Adam Gełdon ocenił, że szczenięta spod Korpel miały 3-4 dni. "Przenoszenie młodych z miejsca na miejsca to typowe zachowanie wadery. Rzadko się jednak spotyka, że samica umieszcza młode w zwykłym zagłębieniu w ziemi, a nie w norze" - przyznał.


Adam Pietrzak poinformował PAP, że liczebność wilków w Puszczy Piskiej i Napiwodzko-Ramuckiej, a także w przylegających do nich kompleksach leśnych szacuje się na 150 sztuk.