Jednym z filarów programu Mieszkanie plus ma być wspieranie przez państwo oszczędzania na cele mieszkaniowe w ramach Indywidualnych Kont Mieszkaniowych.

Smoliński wyjaśnił, że w ramach Indywidualnych Kont Mieszkaniowych 8 tys. zł byłoby maksymalną roczną kwotą oszczędności na cele mieszkaniowe, od której państwo mogłoby naliczać premię. Oszczędzanie będzie można zacząć nawet od kwoty około 100 zł miesięcznie. Systematyczne wpłaty mogą być regularne lub stopniowo się zwiększać. "Zakładamy, że minimalny okres oszczędzania będzie wynosił 5 lat" - dodał. Co oznacza, że dopiero po 5 latach będzie można rozwiązać umowę i pobrać oszczędności z konta.

Drugim ograniczeniem ma być wysokość premii. "Doświadczenia węgierskie pokazują, że nie można wychodzić ze zbyt wysoką premią, ponieważ spotkało się to z bardzo dużym zainteresowaniem i budżet miał problemy, żeby wypełnić zobowiązania. Węgrzy musieli szybko obniżać te premie" - tłumaczył Smoliński. Wyjściowa premia na Węgrzech została ustalona na poziomie 30 proc.

"Zakładamy, że na początku będzie niska premia. Jeżeli będzie się to w miarę przewidywalnie rozwijało, to możemy ewentualnie zwiększać premię" - wyjaśnił Smoliński. Dodał, że premia początkowa mogłaby wynosić kilka proc. "5 proc., czy trochę więcej, na pewno nie kilkadziesiąt" - powiedział.

Wiceminister dodał, że rozważane jest zwolnienie oszczędzających na cele mieszkaniowe na indywidualnych kontach z tzw. podatku Belki, bądź też włączenie ulg podatkowych. "Jest kilka instrumentów, które rozważamy w tej chwili" - mówił.

"Chcemy tę ustawę (o indywidualnych kontach - PAP) uchwalić w 2017 roku, więc mamy jeszcze trochę czasu, żeby dopracować szczegóły" - powiedział wiceminister. Zgodnie z założeniami resortu w 2018 r. Polacy mogliby rozpocząć oszczędzanie, a w 2019 r. wypłacane byłyby już pierwsze premie.

Jak wskazywał Smoliński, środki na wsparcie finansowe Indywidualnych Kont Mieszkaniowych miałyby pochodzić z budżetu państwa. Pytany o wysokość kosztów dla budżetu, zaznaczył, że w tej kwestii potrzebne są symulacje dotyczące kształtowania się wypłacanych premii oraz decyzja ministra finansów. "Prowadzimy w tej chwili analizy" - powiedział. Zaznaczył, że w kwestii symulacji kosztów związanych z wypłatą premii Polska korzysta zwłaszcza z doświadczeń Czechów, Słowaków czy Węgrów, w których działają kasy mieszkaniowe.

Jak dodał Smoliński, wypłata pierwszych premii od 2019 r. wynika z możliwości budżetu państwa – do 2018 r. z rezerwy celowej w wysokości ponad 700 mln zł finansowany jest program Mieszkanie dla Młodych. Program miał charakter czasowy, a po 2018 r. przez 5 lat pozostaną zobowiązania budżetu związane z wypłatami na trzecie lub kolejne wychowywane w rodzinie dziecko – ale w znacznie mniejszej wysokości. Według Smolińskiego, większość ze środków przeznaczanych na program Mieszkanie dla Młodych będzie można wykorzystać od 2019 r. na dopłaty do premii. "W początkowym okresie zakładam, że to będzie mniej niż 700 milionów tych dopłat, i z roku na rok to będzie rosło" - zapowiedział.

Wiceminister podkreślił, że planowany system to "konta oszczędnościowe" na cele mieszkaniowe, a nie "kasy oszczędnościowe". "Kasy mają na celu udzielanie kredytów. My nie chcemy zachęcać mało zamożnych osób do zaciągania wieloletnich kredytów" - wyjaśnił. "Chcemy pomagać osobom średnio zamożnym, żeby zgromadziły oszczędności i wykorzystywały je w dowolny sposób na cele mieszkaniowe: nie tylko zakup mieszkania czy budowę domu, ale także partycypację w TBS, czy wkład budowlany. Resort rozważa także opcję, aby oszczędności mogły być przekazywane na remont mieszkania" - podsumował. (PAP)