W tym tygodniu w Warszawie zakończyło się 20. posiedzenie Komitetu Doradczego Porozumienia ASCOBANS. Jest to Porozumienie o Ochronie Małych Waleni Morza Bałtyckiego, Północno-Wschodniego Atlantyku, Morza Irlandzkiego i Północnego (Agreement on the Conservation of Small Cetaceans of the Baltic, North East Atlantic, Irish and North Seas), którego Polska jest stroną.

Lesz z departamentu leśnictwa i ochrony przyrody poinformowała, że w ramach tego porozumienia powstała międzynarodowa grupa robocza, która zająć ma się problemem podwodnego hałasu, który niekorzystnie wpływa na populację europejskich waleni. "W przypadku waleni, w tym m.in. bałtyckich morświnów, podwodny hałas ma ogromne znaczenie. Te zwierzęta posługują się echolokacją i duże natężenie hałasu powoduje, że walenie się gubią i nie mogą porozumiewać się ze sobą" - zauważyła.

"Obecnie w UE trwa poważna debata nt. morza i jego biologii. Chcemy, aby zalecenia jakie wypracowaliśmy w ramach ACSOBANS przenieść na forum unijne, aby ewentualne przyszłe decyzje były oparte na faktach i badaniach naukowych" - dodała. Jak wyjaśniła, przy uzyskaniu poparcia politycznego mogłoby to w przyszłości doprowadzić np. zmniejszenia prędkości statków na obszarach gdzie występują morświny czy do wprowadzenia innego typu śrub napędzających statki, które będą mniej hałaśliwe.

Radca ministra zauważyła, że obecnie nie ma do końca wiarygodnych danych nt. stanu i ilości morświnów, jakie występują w morzu Bałtyckim. "Szacuje się, że w Bałtyku jest ok. stu osobników, a gatunek jest na skraju wyginięcia. Co roku spotykamy na wybrzeżu martwe morświny. Populacja bez pomocy człowieka nie poradzi sobie - zaznaczyła.

Lesz dodała, że oczekiwane są rezultaty kończącego się w 2014 r. projektu SAMBAH, który pozwoli określić liczbę morświnów żyjących w Bałtyku. Dzięki pracy hydroakustycznych detektorów, tzw. POD-ów, ma powstać również mapa rejonów ich występowania. W program zaangażowane są państwa nadbałtyckie oprócz Rosji.

Pytana, na jakie zagrożenia oprócz hałasu morświny są narażone, powiedziała, że są to m.in. przyłów (łapanie w sieci gatunków inne niż docelowe) i zanieczyszczenie wody. "Należy zastanowić się nad alternatywnymi narzędziami połowowymi, aby morświny nie zaplątywały się w sieci. Niebezpieczne jest także zanieczyszczenie wód. Morświn jest na szczycie łańcucha pokarmowego, przez to zanieczyszczenia wpływają na jego zdrowie i zdolności rozrodcze" - wyjaśniła Lesz.

Morświn jest jedynym gatunkiem walenia stale zasiedlającym Bałtyk. Występuje w strefie przybrzeżnej wód chłodnych i umiarkowanych półkuli północnej. W dwudziestoleciu międzywojennym morświny były tak liczne, że polskie władze wprowadziły specjalne premie za ich łowienie lub zabijanie. Zwierzęta te były traktowane jak szkodniki, które niszczą sieci i przetrzebiają stada ryb.

Michał Boroń (PAP)