"NIK nie jest przeciwna energetyce wiatrowej. Jesteśmy za rozwojem czystej energii na czystych zasadach" – powiedział Kwiatkowski w środę w Lublinie, podczas konferencji poświęconej bezpieczeństwu gospodarczemu Polski, zorganizowanej w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

W swoim wystąpieniu Kwiatkowski mówił o kontrolach NIK dotyczących sektora energetycznego, który jest obecnie kluczowy dla bezpieczeństwa gospodarczego Polski.

Odnosząc się do dziedziny energii wiatrowej przypomniał, że kontrola NIK wykazała, iż w jednej trzeciej kontrolowanych gmin i powiatów wiatraki zostały postawione „na działkach wójta, burmistrza, radnych głosujących za zmianą w planach zagospodarowania przestrzennego”. O zmiany te - umożliwiające budowę takich urządzeń - wnioskuje inwestor.

„To jest sytuacja korupcjogenna, bo nikt mi nie powie, że z tysięcy działek w jednej gminie najbardziej wieje na działce wójta” – powiedział Kwiatkowski.

Dodatkowo – jak zaznaczył prezes NIK – relacje między gminą a inwestorem są takie, że ponad 80 proc. zmian planów zagospodarowania przestrzennego dokonuje się „w oparciu o dobrowolną darowiznę ze strony firmy” na sfinansowanie procesu zmian planu zagospodarowania przestrzennego.

„Te przepisy trzeba natychmiast unormować, bo doprowadzimy do sytuacji, w której emocje społeczne zaczynają być uzasadnione, bo ludzie mają przekonanie, że decyzje często zapadają nie w interesie lokalnej społeczności” – podkreślił.

Kwiatkowski przypomniał, że według zapisów kodeksu postępowania administracyjnego urzędnik w takiej sytuacji powinien się wyłączyć z podejmowania decyzji, ale prawo nie przewiduje żadnych sankcji za złamanie tej zasady, więc jest to "pusty przepis". Prezes NIK uważa, że w sytuacji, gdy np. radny głosował za zmianą planu po to, żeby na jego działce umieścić wiatrak, to następstwem tego powinno być wygaszenie jego mandatu.

„Jak nie będziemy z takich narzędzi korzystać, to za chwilę, wcześniej czy później, w Sejmie znajdzie się większość, która uchwali przepis mówiący, że wiatrak można umieścić w odległości trzech lub pięciu kilometrów od najbliższych siedzib ludzkich” - mówił Kwiatkowski.

Kwiatkowski zaznaczył, że kontrola NIK dotycząca energii wiatrowej nie była wielka, objęła kilkadziesiąt gmin i kilkadziesiąt powiatów i polegała na analizie dokumentacji. "NIK nie ma uprawnień śledczych. My nie podsłuchujemy, nie prowadzimy zakupów kontrolowanych, prowokacji; nie jesteśmy służbą specjalną" – dodał.

Podczas konferencji podpisano również umowę dotyczącą utworzenia konsorcjum naukowo-przemysłowego o nazwie „Bezpieczeństwo gospodarcze Polski”, w skład którego weszli KUL, Fundacja Centrum Badań ADR „Prawo i Gospodarka” (działająca przy wydziale prawa KUL) oraz 8 firm: PGE Dystrybucja, PGNiG, PKN Orlen, Grupa Azoty, Port Lotniczy Lublin, Union Investment TFI, Kredyt Inkaso, Baker & McKenzie Krzyżowski i wspólnicy. Konsorcjum ma być platformą współpracy między naukowcami i przedsiębiorcami w realizacji projektów badawczych z dziedziny szeroko pojętego bezpieczeństwa gospodarczego, w tym m.in. mediacji gospodarczych, zabezpieczania transakcji handlowych czy obiegu informacji pomiędzy przedsiębiorcami.

Prezydent Bronisław Komorowski zawetował nowelizację ustawy o ochronie gruntów, zakładającą, że to samorząd, a nie minister rolnictwa będzie miał prawo odrolnić grunty rolne klas I-III (do pow. 0,5 ha). Prezydent uznał, że zapis ten może sprzyjać nieuzasadnionemu wykorzystywaniu gruntów "do celów niezwiązanych z produkcją rolną". W dyskusjach na temat ustawy wprost pojawiały się zarzuty, że jest ona korzystna dla lobby popierającego budowanie na odrolnionych gruntach elektrowni wiatrowych.

Rządowy projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), który jest w trakcie prac sejmowych, zakłada, że zamiast premiowania produkcji energii świadectwami pochodzenia - "zielonymi certyfikatami", które można sprzedać na giełdzie, od 2016 r. ma obowiązywać system aukcyjny - rząd wyznaczy potrzebną ilość "zielonej energii", określi jej cenę maksymalną i przeprowadzi aukcje, które wygra ten, kto zaoferuje energię z OZE taniej.

W ocenie specjalistów z energetyki wiatrowej zmiana przepisów spowoduje, że przez 2 lata nie powstaną nowe źródła OZE, a to zagrozi unijnemu celowi 20 proc. energii z OZE w 2020 r. Ponadto, aby osiągnąć w 2030 r. 14 GW mocy wiatrowych zaplanowane w projekcie polityki energetycznej Polski do 2050 r., tempo budowy farm musi przyspieszyć. (PAP)