Kluczem do porozumienia w Dausze (Katar) jest finansowanie walki ze zmianami klimatycznymi w krajach rozwijających się - alarmują organizacje Zielonych, europosłowie z delegacji Unii Europejskiej i Chiny.

UE chce w Dausze uzyskać ostateczne porozumienie ws. przedłużenia do 2020 r. obniżającego dotychczas światowe emisje CO2 Protokołu z Kioto, a także potwierdzenie zobowiązania ze strony największych emitentów do redukcji emisji od 2020 r. i zawarcia umowy w tej sprawie do końca 2015 r. Tymczasem takie porozumienie mogą zablokować kraje rozwijające się, jeśli nie otrzymają deklaracji ws. finansowania działań związanych ze zmianami klimatycznymi po 2012 r.

W 2009 r. na szczycie klimatycznym w Kopenhadze kraje rozwinięte zobowiązały się do stopniowego zwiększenia pomocy na ten cel do 100 mld dolarów rocznie do 2020 r. W związku z tym celem biedniejsze kraje domagają się na lata 2013-2015 finansowania na poziomie 60 mld dolarów. Przedtem na lata 2010-2012 uruchomiono tzw. szybką ścieżkę finansowania na kwotę 30 mld dolarów, z czego jedną trzecią finansuje UE.

Jednak w związku z kryzysem UE i USA nie chcą zobowiązać się do finansowania na poziomie 60 mld dolarów od 2013 do 2015 r. "Czasy są trudne. My i inne kraje rozwinięte nie będziemy w stanie podjąć tego zobowiązania na 2015 r." - powiedział cytowany w środę przez AFP unijny negocjator Pete Betts. Cytowany przez Reutersa wysłannik USA Jonathan Pershing zapewnił o intencji kontynuowania finansowania walki ze zmianami klimatycznymi, ale nie wymienił kwoty.

"Chcemy widzieć pieniądze na stole przed opuszczenia Dauhy" - mówił cytowany przez AFP negocjator Gambii Ousman Jarju. Stanowczo w tej sprawie wypowiadali się też przedstawiciele Chin, Kolumbii, Egiptu i Ekwadoru.

Pewne deklaracje poczyniły m.in. Wielka Brytania i Niemcy, ale organizacje pozarządowe skrytykowały je mówiąc, że są to już "zabudżetowane", a nie nowe pieniądze. Berlin zaoferował 800 mln euro na lata 2013-2014, a Londyn 1,8 mld funtów na lata 2014-2015. Francja wskazała na 6 mld dolarów na rozwój energii odnawialnej, które będzie przekazywać głównie Afryce przez trzy następne lata.

Komisarz UE ds. klimatu Connie Hedegaard dowodziła, że UE podchodzi poważnie do swoich zobowiązań i zapowiedziała - w imieniu Komisji Europejskiej - 500 mln euro pomocy w następnym roku, z czego 200 mln euro dla Afryki.

Organizacja Oxfam jako możliwe źródło finansowania wskazała podatek od transakcji finansowych (FTT), który może wprowadzić 11 lub 12 krajów UE.

Hedegaard wskazywała też w środę w Dausze, że do drugiego okresu obowiązywania Protokołu z Kioto nie przystąpią kraje, które generują aż 85 proc. światowych emisji CO2. By podtrzymać przy życiu do czasu nowej umowy klimatycznej Protokół z Kioto, UE zadeklarowała przystąpienie do drugiego okresu jego obowiązywania (od 2013 do 2020 r.). Przystąpić mogą też Australia, Norwegia, Szwajcaria i Liechtenstein.

Rosja, czwarty po Chinach, USA i Indiach emitent, zapowiedziała w środę, że nie przystąpi do drugiego okresu obowiązywania Protokołu z Kioto. Ponadto Moskwa wyznaczyła sobie cel redukcji emisji CO2 do 2020 r.(15-25 proc. w stosunku do 1990 r.), który pozwoli jej zwiększyć obecne emisje.

Organizacje Zielonych i europosłowie biorący udział w delegacji UE są też zawiedzeni, że UE nie zobowiązała się do 30-proc. celu redukcji emisji CO2 do 2020 r., mimo, że jest na dobrej drodze do osiągnięcia 25-proc. redukcji.

Rozmowy klimatyczne w Dausze zakończą się w nocy z piątku na sobotę.

Julita Żylińska