"Zmiana zarzutów w stosunku do działaczy Greenpeace'u jest wyłącznie działaniem dyplomatycznym, sygnałem, że Rosja próbuje się wsłuchiwać w to, co świat ma do powiedzenia w tej sprawie. Jest to też wyjście z absurdalnej sytuacji - sami przedstawiciele władz rosyjskich - prezydent Rosji Władimir Putin oraz szef prezydenckiej rady praw człowieka Michaił Fiedotow - stwierdzili, że zarzuty piractwa wobec aktywistów są absurdalne.

Holandia zwróciła się do Międzynarodowego Trybunału Prawa Morza w Hamburgu przeciwko Rosji w związku z zajęciem statku +Arctic Sunrise+ i zarzutami piractwa wobec aktywistów. Być może Rosja próbuje przedstawić dodatkowe argumenty, by nie narazić się na negatywny wyrok w trybunale.

Z punktu widzenia praw człowieka najbardziej istotna nie jest kwestia, jakie zarzuty stawiają Rosjanie, ale kiedy aktywiści zostaną zwolnieni z aresztu. Od samego początku aresztowanie działaczy zdaniem wielu ekspertów narusza konwencję praw człowieka.

Sąd Okręgowy w Murmańsku miał okazję, by zwolnić działaczy za poręczeniem majątkowym i osobistym, z czego nie skorzystał. W przypadku Tomasza Dziemianczuka przedłużył areszt o kolejny miesiąc. Sytuacja aktywistów nie zmieni się znacząco, jak długo pozostają w areszcie - polska dyplomacja niewiele robi w tej sprawie. Warto przypomnieć, że +Pussy Riot+ też były oskarżone o chuligaństwo".