Lekarze rodzinni mieli być najważniejszym ogniwem reformy onkologii, którą od stycznia 2015 realizuje resort zdrowia. Dzięki nim więcej nowotworów miało być rozpoznawalnych we wcześniejszym stadium.

Ale okazuje się, że w kompetencjach takiego medyka nie ma żadnej diagnostyki przydatnej przy raku piersi. Lekarz nie może więc wystawić zielonej karty, która gwarantuje rozpoznanie i rozpoczęcie leczenia nowotworu w ciągu maksymalnie 9 dni.

Czytaj: Konieczne jest kompleksowe leczenie raka piersi >>>

Pacjentkę, która wyczuje jakiś guzek, informujemy o obowiązującej procedurze, czyli zalecamy jej wizytę u specjalisty – przyznaje Bożena Janicka z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.
To nie tak miało być – w walce z nowotworami liczy się czas, więc odsyłanie do innego lekarza nie ma sensu – oburza się prezes Stowarzyszenia Amazonki Elżbieta Kozik.

Resort zdrowia zapewnia, że przygląda się realizacji pakietu onkologicznego. Pierwsze wnioski zamierza przedstawić w połowie kwietnia 2015. (pap)