Ścisła specjalizacja szpitali w konkretnych dziedzinach to - według menedżerów ochrony zdrowia - sposób na zadowalające kontrakty z NFZ i utrzymanie placówek na rynku. Ok. 60 dyrektorów placówek zdrowotnych spotkało się w poniedziałek w Olsztynie.

Dyrektorzy rozmawiali o finansowaniu służby zdrowia, sytuacji kadrowej i możliwości przekształcania placówek publicznych w spółki prawa handlowego.

Jak powiedziała Elżbieta Wierzchowska z warmińsko-mazurskiego oddziału NFZ, z każdym rokiem przybywa placówek służby zdrowia, które ubiegają się o kontrakty na usługi medyczne. Płatnik, jakim jest NFZ, nie jest w stanie wszystkich zadowolić i zapłacić za wszystkie świadczenia i w takiej wysokości, jak by tego oczekiwały placówki- podkreśliła.

Dodała, że świadczenia medyczne, w których wykorzystuje się najlepszy sprzęt, są także przez to coraz droższe, a pula pieniędzy, jakim dysponuje NFZ, nie zwiększa się w takim tempie, jak by tego oczekiwali dyrektorzy placówek medycznych.

Jak podkreśliła, dobrym sposobem, by placówki ochrony zdrowia uzyskiwały zadowalające kontrakty, jest specjalizacja w różnych dziedzinach leczenia.

Jak mówiła b. dyrektor szpitala wojewódzkiego w Elblągu Elżbieta Gelert, szpitale powinny, jeśli to tylko możliwe, zawierać porozumienia i specjalizować się w różnych dziedzinach.

Takie porozumienie, na razie jedyne na Warmii i Mazurach, zawarto w tym roku w Elblągu, gdzie trzy szpitale: wojewódzki i dwa miejskie (w tym były wojskowy) w drodze negocjacji uzgodniły, która placówka w jakiej dziedzinie leczenia będzie się specjalizować. Jeden szpital zlikwidował na przykład oddział położniczy, ale uzyskał gwarancję, że jako jedyny będzie prowadził oddział internistyczny - wyjaśniła Gelert.

Podkreśliła, że szpitale zawarły porozumienie mając na uwadze utrzymanie jakości leczenia pacjentów, ale także utrzymanie zatrudnienia w placówkach. Pracownicy ze zlikwidowanych oddziałów w jednym szpitalu odeszli do oddziałów w innych szpitalach, gdzie one nadal funkcjonują - wyjaśniła.

Za konsolidacją placówek służby zdrowia opowiedział się także prezes Okręgowej Rady Lekarskiej Marek Zabłocki.

To jest trudna sprawa, ale może jedyny sposób na przeżycie dla placówek w trudnych czasach. Każdy podmiot, który działa na rynku, musi brać pod uwagę możliwości płatnika. Aby nie przeciągać tej krótkiej kołdry, może warto spróbować połączyć się i podzielić zadaniami - podkreślił Zabłocki.

Dziekan wydziału medycznego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego prof. Wojciech Maksymowicz uważa, że łączenie placówek jest sensownym rozwiązaniem.

Wiadomo, że duży i silniejszy może więcej, dotyczy to zwłaszcza placówek publicznych, mających wiele zadań, które muszą zrealizować - powiedział prof. Maksymowicz.

Według Marka Zabłockiego dużym problemem, jaki trapi służbę zdrowia na Warmii i Mazurach, jest niewystarczająca liczba lekarzy specjalistów. Jak powiedział, średnia wieku lekarzy specjalistów to 50-60 lat, brakuje młodej wykwalifikowanej kadry.

Lekarze, którzy kończą specjalizację, wybierają inne regiony w kraju albo wyjeżdżają za granicę. Głównym powodem, dla którego lekarze wybierają pracę w innych województwach niż warmińsko-mazurskie, jest wysokość zarobków. Lekarze odchodzą także ze szpitali do pracy w placówkach ambulatoryjnych. To według samorządu lekarskiego stwarza duże problemy w zapewnieniu całodobowej opieki głównie w szpitalach powiatowych. (PAP)

ali/ malk/ gma/