Wojewoda chce także, by karetki krócej były w szpitalnych oddziałach ratunkowych, do których przywożą pacjentów.

Obecnie karetki stacjonują w 90 miejscach województwa. Dzięki GPS i systemowi informatycznemu rejestrowane są wszystkie wyjazdy, w tym czas dojazdu na miejsce zdarzenia i ewentualne spóźnienia.

- Rozlokowanie karetek w różnych miejscach doprowadziło do ograniczenia liczby spóźnień i ich długości. Zauważyliśmy jednak, że duży odsetek spóźnień dotyczy pory między 19 a 23, dlatego wystąpiłem do Ministerstwa Zdrowia o akceptację wydłużenia dyżurów - powiedział wojewoda małopolski Jerzy Miller.

Dłużej - od 7 do 23 - dyżurują zespoły ratownictwa między innymi w Libiążu, Krzeszowicach, Skale, Andrychowie, Bieczu, Rytrze, Krynicy Zdroju.

Mniej jest spóźnień karetek. Średni czas dojazdu zespołu ratownictwa medycznego na miejsce zdarzenia wynosi w Małopolsce 10 minut i 22 sekundy (to o 1 minutę i 11 sekund krócej niż w 2013 roku). Zgodnie z obowiązującymi przepisami czas dojazdu karetki nie może przekroczyć 15 minut (w miastach powyżej 10 tysięcy mieszkańców) lub 20 minut (w miejscowościach poniżej 10 tysięcy mieszkańców).

Jak mówił wojewoda, spóźnienia są najczęściej wynikiem nieprzewidzianych sytuacji na drodze: korków czy wypadków. W 2013 roku spóźnienia dotyczyły około 6,22 procent wszystkich wyjazdów w Małopolsce, w 2014 roku dotyczy to 3,07 procent wyjazdów.

- Chciałbym doprowadzić także do skrócenia czasu pobytu karetki w szpitalnych oddziałach ratunkowych, poprzez stworzenie wspólnego obiegu informacji. Kierowca karetki, wioząc pacjenta, mógłby dzięki temu otrzymać informację, w którym ze szpitali czas oczekiwania na przyjęcie pacjenta jest najkrótszy. Po pierwszym spotkaniu z przedstawicielami szpitali ten pomysł spotkał się z życzliwym przyjęciem - dodał Miller.

Wprowadzenie tych zmian może zająć kilka miesięcy.

Czytaj także: Sejm znowelizował ustawę o ratownictwie medycznym >>>

Po reorganizacji systemu ratownictwa medycznego, którą rozpoczęto w Małopolsce wiosną 2012 roku, obecnie w regionie działają dwie dyspozytornie medyczne: w Krakowie i Tarnowie (wcześniej było ich 20), które dysponują 114,24 zespołami ratownictwa medycznego (niepełna cyfra wynika z tego, że nie wszystkie karetki dyżurują całodobowo).

Jeszcze w listopadzie 2014 ma być opublikowany raport NIK po kontroli dotyczącej organizacji systemu ratownictwa medycznego w Małopolsce. Była ona prowadzona od stycznia 2013 roku do czerwca 2014 roku i miała odpowiedzieć między innymi na pytanie, czy zadania w tym zakresie są realizowane sprawnie i skutecznie.

- Raport z kontroli opublikujemy jeszcze w tym miesiącu. W tej chwili możemy powiedzieć, że każda następna karetka w tym systemie byłaby przydatna, ale liczba sprzętu i zespołów ratowniczych jest zdeterminowana przez pieniądze, którymi dysponuje wojewoda – powiedział rzecznik krakowskiej delegatury NIK Dariusz Nowak.



 

Jak podkreślił wojewoda, celem reorganizacji systemu ratownictwa medycznego nie były oszczędności.
- Chcieliśmy doprowadzić do porównywalnych warunków dostępu do pomocy medycznej na terenie całego województwa – mówił.
Dodał, że zmniejszenie liczby dyspozytorni pozwoliło na utworzenie dodatkowych zespołów ratownictwa. W ostatnich dniach marca 2012 było ich 109,5, w 2013 roku było 111, w 2014 jest 114,24.
- W ramach kwoty, jaką dysponujemy nie da się już zwiększyć liczby zespołów wyjazdowych – uważa Miller. Zwiększenie środków umożliwiłoby poprawę sytuacji na przykład w gminie Ochotnica Dolna w powiecie nowotarskim czy w gminie Brzeźnica w powiecie wadowickim.

Od 1 stycznia do 30 czerwca 2014 roku dwie Skoncentrowane Dyspozytornie Medyczne w Małopolsce przyjęły 207 tysięcy 204 połączenia telefoniczne, a zespoły ratownictwa medycznego interweniowały 165 tysięcy 215 razy. (pap)