"W związku z przypadkami używania w niemieckich mediach i podręcznikach szkolnych terminu: +polskie obozy+ koncentracyjne/zagłady w okresie II wojny światowej, oświadczamy, że jest to określenie nieprawdziwe i niedopuszczalne w dydaktyce historycznej. Na terenie okupowanej przez Niemcy Polski (1939-1945) znajdowały się wyłącznie niemieckie, nazistowskie obozy koncentracyjne, pracy i zagłady" - czytamy w przesłanym PAP w piątek komunikacie.

Sygnatariusze oświadczenia wezwali wydawnictwa szkolne do poprawienia błędnych sformułowań oraz do przygotowania i dostarczenia uczniom i nauczycielom dodatkowych materiałów przedstawiających warunki i przebieg niemieckiej polityki okupacyjnej w Polsce i Europie Wschodniej w okresie II wojny światowej.

Traba i Boemelburg zaapelowali do niemieckich nauczycieli historii i historyków o przeciwdziałanie błędom prowadzącym do fałszywych interpretacji historii.

W zeszłym tygodniu okazało się, że wykorzystywany w szkołach na terenie Bawarii podręcznik dla klas 11 wydawnictwa Ernst Klett Verlag ze Stuttgartu zawiera sformułowanie "polskie obozy" w kontekście Holokaustu. Wydawnictwo wycofało książkę z obiegu i przeprosiło za pomyłkę. To nie pierwszy tego rodzaju incydent.

Polsko-Niemiecka Komisja Podręcznikowa Historyków i Geografów została utworzona w lutym 1972 roku pod egidą Komitetów ds. UNESCO w obu krajach. Była pierwszą próbą wypracowania przez historyków z dwóch krajów leżących po przeciwnych stronach żelaznej kurtyny wspólnego obrazu przeszłości. Cztery lata później komisja opublikowała pierwsze zalecenia dla autorów podręczników historii i geografii. Obecnie komisja jest jednym z najważniejszych podmiotów uczestniczących w pracach nad polsko-niemieckim podręcznikiem historii, którego pierwszy tom ukazał się w zeszłym roku.

Traba i Boemelburg wezwali wydawców i autorów podręczników do stosowania wydanych w 2013 roku „Zaleceń” Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej, w których przedstawione zostały najważniejsze zagadnienia historyczne zgodnie ze stanem najnowszych badań naukowych.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)