To pierwsze efekty realizacji postulatów naukowców, by ograniczać skalę wypadków komunikacyjnych z udziałem łosi poprzez poprawę widoczności przy drodze. Takie rozwiązania zapisano w przedstawionej jesienią 2011 r. ministrowi środowiska ogólnopolskiej strategii gospodarowania populacją łosia.
Odkrzaczanie poboczy przeprowadzano w lutym i marcu. Ma to poprawić widoczność. Sprawia, że zwierzę jest szybciej widoczne przez kierowcę, a ten ostatni ma więcej czasu na reakcję.

Drogowcy chcą jeszcze bardziej poprawić widoczność na drodze nr 65 poprzez usunięcie drzew. Złożyli do gminy Goniądz wniosek o wycinkę około 100 drzew. Jeżeli gmina wyda zgodę, drzewa będą usunięte - poinformował PAP rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Białymstoku Rafał Malinowski.
Dotychczas na usunięcie zakrzaczeń z poboczy drogi nr 65 drogowcy wydali ok. 200 tys. zł.

Szef zespołu, który opracował strategię gospodarowania populacją łosia, prof. Mirosław Ratkiewicz z Uniwersytetu w Białymstoku ocenia, że odkrzaczanie poboczy i ustawianie słupków w pasie drogowym co 25 metrów "naprawdę działa". Downary Plac to - według niego - "najbardziej drastyczne miejsce w Polsce" w kwestii wypadków z udziałem łosi. Jak zaznaczył, w minionych latach dochodziło tam średnio do kilkunastu wypadków z udziałem łosi rocznie, po usunięciu zakrzaczeń były tylko 2 takie zdarzenia.

"Jesteśmy zadowoleni, że ktoś w końcu posłuchał wydawałoby się oczywistych rad wynikających z lat doświadczeń i że jest to wdrażane" - powiedział PAP Ratkiewicz.

Z działań drogowców zadowoleni są również pracownicy Biebrzańskiego Parku Narodowego. Zastępca dyrektora parku Andrzej Grygoruk przypomniał, że postulaty, aby poszerzyć pas drogowy i w ten sposób poprawić bezpieczeństwo ruchu na drodze nr 65, pojawił się już dawno. W jego ocenie, teraz jest bezpieczniej.

Park od kilku lat prowadził skierowane do kierowców akcje prewencyjne, by brali pod uwagę możliwość nagłego wtargnięcia łosia na jezdnię. M.in. między miejscowościami Downary i Ruda stanęły tablice ostrzegające przed łosiami, kierowcom rozdawano też ulotki pod hasłem "Jedź ŁOŚtrożnie".

Przedsięwzięcie sfinansował Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska.
Łoś to największy ssak w dolinie Biebrzy - dorosłe samce mogą ważyć nawet do 400 kg. Przez większość roku łosie przebywają na bagnach. Późną jesienią wędrują jednak do lasu, by w nim łatwiej przetrwać zimę. Dolina Biebrzy to ich europejska ostoja, jest ich tam największe zagęszczenie w kraju, są też dużą atrakcją turystyczną.

Według najnowszych szacunków resortu środowiska, w Polsce żyje obecnie ok. 16 tys. łosi. Formalnie zwierzę to nie jest pod ochroną, ale od 2001 roku obowiązuje bezterminowe moratorium na jego odstrzał.(PAP)