Informację o wymówieniu „w trybie natychmiastowym” finansowania oddziału, przekazał w piątek wicedyrektor świętokrzyskiego NFZ, Jerzy Staszczyk.

NFZ wszczął kontrolę w opatowskiej lecznicy w połowie lipca, na podstawie zawiadomienia pacjentów. Po kilku dniach urzędnicy złożyli do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez niezapewnienie pełnej obstawy specjalistów anestezjologii na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii w szpitalu. Pierwsze analizy wykazały wówczas, że w czerwcu przez kilkanaście dni dyżurował tam lekarz, który nie spełniał wszystkich kryteriów specjalizacji.

Kontrola trwa i zakończy się 22 września. „To co stwierdziliśmy już do tej pory dało nam pełne podstawy do tego, żeby wymówić w trybie natychmiastowym finansowanie oddziału anestezjologii i intensywnej terapii - ze względu na duże braki kadrowe, które wsypywały w lipcu i sierpniu” – wyjaśniał Staszczyk. Jak dodał, NFZ otrzymał już potwierdzenie, że wymówienie trafiło do wścieli spółki i od piątku wstrzymano finansowanie oddziału. 

Staszczyk poinformował też, że na oddziale przebywa obecnie jeden pacjent, który będzie musiał być przewieziony do innego szpitala. „Szpital może funkcjonować bez tego oddziału, po spełnianiu innych wymogów. Bo tam, gdzie są oddziały zabiegowe, jak nie ma intensywnej terapii, muszą zapewnić dyżur anestezjologa na bloku, muszą mieć podpisaną umowę z innym szpitalem” – podkreślił.

Jak dodał Staszczyk, obecnie NFZ „nie ma narzędzi” do ogłaszania konkursu na prowadzenie tego oddziału. Być może stanie się to pod koniec roku, gdy będą aneksowane obecne umowy na prowadzenie szpitalnych oddziałów do połowy 2017 r.

W ramach kontroli NFZ, sprawdzane są m.in. grafiki pracy lekarzy, którzy pracują w szpitalu w Opatowie i jednocześnie w innych lecznicach w Polsce prowadzonych przez „Centrum Dializa” – chodzi o to, czy dyżury nie pokrywają się terminami.

Spółka „Centrum Dializa” z Sosnowca dzierżawi szpital od powiatu opatowskiego od września 2015 r. Jak powiedział PAP wicestarosta Gustaw Saramański, powiat nie ma jeszcze oficjalnych informacji w sprawie wycofania kontraktu. W tej sprawie wystąpił z pismem do dyrekcji szpitala. „Musimy zabezpieczyć wszystkich pacjentów, którzy znajdują się w szpitalu. Nie było takiej sytuacji u nas, żeby pacjentów zostawić bez kontraktu w szpitalu” – dodał.

Jak powiedział rzecznik spółki „Centrum Dializa” Witold Jajszczok, decyzja NFZ pozostaje bez wpływu na działalność szpitala i jego pacjentów. „Analizujemy pismo NFZ. Będziemy się zastanawiać – prawnicy, dyrekcja i lekarze - czy się odwoływać od decyzji czy nie” – dodał.

Wyjaśnił, że opatowski OIOM to niewielki, trzy-cztero łóżkowy oddział z 40 tys. zł kontraktu. „Jeśli wymagania będą ściśle przestrzegane przez NFZ - i my to rozumiemy – to nie opłaca się prowadzić tego oddziału i my go nie będziemy prowadzić. Bo nie można wymagać od jakiegokolwiek oddziału świadczącego usługi zdrowotne, by go to kosztowało więcej, niż ma kontraktu” – argumentował Jajszczok.

Zastrzegł, że nie jest to „robienie komuś na złość, tylko prosta ekonomia”. „Musielibyśmy ten szpital w dalszym ciągu zadłużać, na co zgody nie ma, bo my go mamy oddłużać. Po to nam go powierzono w zarządzanie. W wielkim szpitalu da to się jakoś pogodzić (kwestie finansowe), ale w takim małym szpitalu – nie” – wyliczał Jajszczok.

Rzecznik spółki dodał, że w opatowskiej lecznicy funkcjonują tzw. łóżka intensywnego nadzoru, które będą zaspakajać potrzeby szpitala w tym zakresie. Jeśli pacjenci będą wymagali opieki specjalistów oddziału anestezjologii, będą przewożeni do innych szpitali.

Prokuratura prowadzi kilka postępowań, związanych z opatowskim szpitalem. Na podstawie zawiadomienia dyrekcji lecznicy, bada sprawę śmierci młodej kobiety po cesarskim cięciu, drugie - także związane ze śmiercią pacjenta i trzecie, dotyczące możliwości narażenia na utratę zdrowia lub życia jednej z pacjentek.

Prowadzone jest także śledztwo związane z narażeniem życia lub zdrowia pacjentów lecznicy, ze względu na możliwość niezapewnienia odpowiedniej obsady personelu medycznego na oddziałach. Jedno zawiadomień w tej sprawie złożył świętokrzyski oddział NFZ, kolejne – świętokrzyska posłanka PiS Anna Krupka, a trzecie lekarz, który pracował w szpitalu.

W szpitalu w Opatowie znajduje się jeszcze pięć oddziałów: wewnętrzny, chirurgii ogólnej, ginekologiczno-położniczy, dziecięcy i noworodkowy.

Cztery szpitale spośród sześciu zarządzanych przez spółkę „Centrum Dializa” kontroluje obecnie Państwowa Inspekcja Pracy. Poza Opatowem, chodzi o placówki: w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie), Pszczynie (woj. śląskie) i Łasku (woj. łódzkie).

W Szpitalu Powiatowym w Białogardzie 8 sierpnia, podczas czwartej doby swego dyżuru zmarła 44-letnia anestezjolog. Nie była ona etatowym pracownikiem, prowadziła jednoosobową działalność gospodarczą. Śledztwo w sprawie śmierci lekarki prowadzi prokuratura. Sprawę podjął z urzędu także Rzecznik Praw Obywatelskich. Kontrolę szpitala w Białogardzie prowadzi również zachodniopomorski oddział NFZ. (PAP)

ban/ pz/