W poniedziałek 9 października 2017 - ósmego dnia protestu głodowego rezydentów - odbyło się posiedzenie sejmowej komisji zdrowia, na którym minister Radziwiłł przedstawił działania resortu, mające poprawić sytuację finansową młodych lekarzy. Posiedzenie odbyło się na wniosek posłów. Jak poinformował przewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz(PO), na obrady zaproszeni byli przedstawiciele resortu finansów i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ale "odmówili udziału w posiedzeniu".

W komisji wzięła udział część z około 20 głodujących rezydentów, którzy od ponad tygodnia prowadzą protest w hallu głównym Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Jeszcze przed rozpoczęciem komisji lekarze biorący udział w proteście mieli trudności z wejściem do sali, w której odbywało się posiedzenie. Powodem miały być białe kitle, w które ubrani byli lekarze, oraz koszulki z napisem "popieram protest głodowy lekarzy".

 - Ci ludzie są wykończeni, zmęczeni i traktuje się ich w taki sposób, że każe się im cofać do biura przepustek. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca - powiedział Michał Bulsa, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL. Jak podkreślił, straż marszałkowska zarekwirowała mu koszulkę z napisem "popieram protest głodowy lekarzy". Rezydentów wpuszczono po interwencji przewodniczącego komisji.

Na posiedzeniu komisji rezydenci jeszcze raz wymienili swoje postulaty: wzrost finansowania ochrony zdrowia, zmniejszenie biurokracji, skrócenie kolejek, zwiększenie liczby pracowników medycznych, poprawa warunków pracy i podwyższenie wynagrodzeń. Konsekwentnie domagają się także rozmów z premier Beatą Szydło.

- Doszliśmy do momentu, w którym trzeba powiedzieć wyraźnie: bez wizyty premier Beaty Szydło nie rozwiążemy tego problemu. Nie wiemy, jak i kto doradza pani premier w sprawach ochrony zdrowia, natomiast wierzymy - i jesteśmy o tym przekonani - że jak usłyszy nasze argumenty i argumenty naszych ekspertów, to będzie wiedziała, że wydatki na ochronę zdrowia to nie są wydatki - to jest inwestycja. Każda złotówka wydana na służbę zdrowia to jest 4 zł dla budżetu państwa - podkreślił Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

 [-DOKUMENT_HTML-]

Radziwiłł podkreślił, że rząd jest jak najbardziej za wzrostem nakładów na ochroną zdrowia.
- Najlepszym tego dowodem jest to, że prawdopodobnie rok 2017 będzie rekordowym, jeśli chodzi o nakłady. Jeszcze się nie zakończył, ale na dzisiaj można już z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że nakłady w tym roku wzrosną o ponad 8 mld zł. To bezprecedensowa sytuacja – powiedział. Podkreślił też, że rząd na ochronę zdrowia w tym roku przeznaczy najprawdopodobniej 4,7 procenta PKB. Wyraził również nadzieję, że w tym roku uda się ograniczyć najdłuższe kolejki.

Zapewnił, że rząd priorytetowo traktuje zwiększanie nakładów na ochronę zdrowia. Podał, że przeznaczono na to między innymi 3 mld zł z nadwyżki budżetowej. Jak dodał, w tym roku na ten cel przekazanych będzie około 88 mld zł.

Przekonywał także, że liczba lekarzy w Polsce rośnie.
- Faktem jest, że jest ich za mało, tak jak chyba we wszystkich krajach na świecie – mówił.

W trakcie posiedzenia zasłabła jedna z głodujących rezydentek, biorąca udział w obradach. Komisja zarządziła kilkuminutową przerwę. Lekarkę karetką przewieziono do szpitala klinicznego, gdzie kontynuowała protest. Po wznowieniu obrad minister Radziwiłł zaapelował do lekarzy o zmianę formy protestu.
-Myślę, że na tym etapie, w poczuciu odpowiedzialności za zdrowie i życie tych, którzy protestują, warto byłoby rozważyć, żeby państwo udali się do domu, co nie znaczy: zwinęli sztandary; co nie znaczy: wycofali się z postulatów, które prezentują. Myślę, że we współpracy wszyscy razem, możemy osiągnąć bardzo dużo – mówił Radziwiłł.

Przyznał, że w systemie służby zdrowia jest bardzo wiele do zrobienia.
- Co do tego nie mam żadnych wątpliwości i nie chciałbym - jeżeli to ktoś tak odebrał - żeby twierdzić, iż polski system zdrowia po dwóch latach naszych rządów jest już bliski perfekcji. Oczywiście tak nie jest. Jest bardzo wiele do zrobienia. To są rzeczy, które narastały latami i niestety trzeba też czasu, żeby je naprawić – oświadczył.

Była minister zdrowia Ewa Kopacz (PO) oceniła, że Radziwiłł powinien usiąść do rozmów z rezydentami i "rzetelnie z nimi porozmawiać".
- Więc jeśli dzisiaj pan nie zmienił swojego stosunku do tego zawodu, z czasów, kiedy ja pana znałam, kiedy pan przychodził i negocjował, kiedy byłam ministrem zdrowia, to pan powinien usiąść dzisiaj z tymi ludźmi do stołu i rzetelnie rozmawiać. Ja wierzę w pana przyzwoitość w tym względzie – mówiła. Według niej podwyżki dla rezydentów powinny być zapisane w przyszłorocznym budżecie.
- Jeśli pana pozycja w rządzie jest silna, a pan tak twierdzi, to niech pan zapisze przy nowelizacji budżetu, jeszcze w tym roku, dodatkowe miliardy na podwyżki dla rezydentów, bo Fundusz Pracy ma się dobrze – dodała.

Radziwiłł zapowiedział, że jeszcze w poniedziałek 9 października 2017 roku wieczorem kolejny raz spotka się z protestującymi.
- Jesteśmy z państwem rezydentami umówieni na godzinę 19, dzisiaj – poinformował. Nie podano, gdzie ma się odbyć spotkanie.

W ubiegłym tygodniu rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego profesor Mirosław Wielgoś skierował pismo do rezydentów i Ministerstwa Zdrowia, w którym zaproponował, by WUM stał się platformą do rozmów pojednawczych pomiędzy stronami sporu. Obie strony przyjęły propozycję, przy czym rektor WUM podkreślił, że "kamery i światła reflektorów nie stwarzają możliwości efektywnej mediacji i odpowiednich warunków rozmów".

W poniedziałek 9 października 2017 roku na konferencji do protestu rezydentów odniosła się premier Beata Szydło. Oceniła, że dialog z rezydentami zakończy się powodzeniem i sukcesem, a zmiany, które są zaproponowane przez ministra Radziwiłła, w znaczny sposób poprawią funkcjonowanie służby zdrowia oraz sytuację rezydentów.

Posiedzenie komnisji zakończyło się przyjęciem dezyderatu zgłoszonego przez posła PiS Tadeusza Dziubę. Komisja zwróciła się w nim do ministra zdrowia o kontynuowanie rozmów z protestującymi przedstawicielami rezydentów w celu znalezienia rozwiązania podnoszonych problemów. Wcześniej posłowie odrzucili dezyderat Arłukowicza, który chciał, by komisja zwróciła się do prezesa rady ministrów o natychmiastowe działania zmierzające do podjęcia rozmów z protestującymi rezydentami i zażegnanie konfliktu.

Protestujący lekarze domagają się między innymi wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 procenta PKB w trzy lata, z drogą dojścia do 9 procent przez najbliższe dziesięć lat. Kolejnymi postulatami są: zmniejszenie biurokracji, skrócenie kolejek, zwiększenie liczby pracowników medycznych, poprawa warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń. Lekarzy wspierają przedstawiciele innych zawodów zrzeszonych w Porozumieniu Zawodów Medycznych, między innymi fizjoterapeuci, psychologowie i ratownicy. Dotychczasowe rozmowy z przedstawicielami rządu nie przyniosły żadnych rezultatów. (pap)

Na temat najniższych wynagrodzeń w podmiotach leczniczych - czytaj w przewodniku po najnowszych przepisach>>>