Decyzję prezydent popiera premier kraju Algirdas Butkeviczius. Jego zdaniem, przyjęta ustawa „zamiast polepszyć sytuację rodzin oczekujących na dzieci, pogarsza ją”.

 

Minister zdrowia Juras Pożela wyraził nadzieję, że Sejm przyjmie weto pani prezydent.

 

W litewskim parlamencie od kilku lat toczy się burzliwa dyskusja na temat leczenia niepłodności, w której ścierają się dwa poglądy dotyczące głównie ochrony zarodków. Obóz konserwatywny, uznając życie od chwili jego poczęcia, jest kategorycznie przeciwny zamrażaniu zarodków. Obóz liberalny, wskazując na ochronę zdrowia kobiety i skuteczność procedury, dopuszcza stworzenie większej liczby zarodków i ich zamrażanie.

 

W ubiegłym tygodniu Sejm zatwierdził ustawę o sztucznym zapłodnieniu, obierając konserwatywną drogę leczenie niepłodności. Ustawę poparli nie tylko posłowie opozycyjnej partii konserwatywnej, ale też współrządzące Partia Pracy i Partia Porządek i Sprawiedliwość. Przeciwko, bądź wstrzymali się od głosu socjaldemokraci i liberałowie.

 

„Ustawa, jaka została przyjęta, nikomu nie jest potrzebna” - uważa posłanka Litewskiego Ruchu Liberałów Dalia Kuodyte. Wskazuje, że przeciwko konserwatywnemu projektowi opowiadają się też medycy i pacjenci, „którzy doskonale rozumieją istotę problemu”.

 

Z kolei poseł Partii Konserwatywnej Związek Ojczyzny – Litewscy Chrześcijańscy Demokraci Jonas Dagys liberalny wariant sztucznego zapłodnienia porównuje do hitlerowskiej doktryny. „Odrzucając liberalny wariant, odrzuciliśmy możliwość podejmowania decyzji o tym, kto ma prawo do życia, a kto go nie ma” - mówi poseł Dagys.

 

Obecnie na Litwie procedury sztucznego zapłodnienia są płatne. Przeprowadza się je na podstawie rozporządzenia ministra z 1999 roku „O sztucznym zapładnianiu” stosując m.in. zamrażanie zarodków. Jeżeli Sejm odrzuci prezydenckie weto, od stycznia przyszłego roku zamrażanie zarodów będzie niemożliwe.

 

Na Litwie na niepłodność cierpi około 50 tys. rodzin. Rocznie ta liczba wzrasta o 2 tysiące. Jedna procedura sztucznego zapładniania w litewskiej prywatnej klinice kosztuje ponad tysiąc euro, kompleksowa kuracja niepłodności – około 3 tys. euro.

 

Z Wilna Aleksandra Akińczo (PAP)