Jak poinformował w poniedziałek 3 kwietnia 2017 roku rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prokurator Łukasz Łapczyński, akt oskarżenia trafił do sądu rejonowego w Legionowie. Lekarz Jan K. odpowie "za umyślne narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia pacjentki oraz nieumyślne spowodowanie jej śmierci".

Kobieta zmarła w listopadzie 2015 roku. Wcześniej zgłosiła się do swojego lekarza – jak pisały wówczas media – z przeciągającym się zapaleniem oskrzeli. To nie była jej pierwsza wizyta u Jana K. Już w lipcu 2013 roku – jak ustalili śledczy – lekarz podczas leczenia kobiety, w historii jej choroby, zaznaczył, że jest uczulona na określoną substancję występującą w niektórych lekach.

- Mimo to, w listopadzie 2015 roku zlecił podanie jej leku zawierającego właśnie tę substancję, na którą była uczulona. W wyniku zaaplikowania dawki leku, niemal natychmiast doszło do wystąpienia u pacjentki silnej reakcji uczuleniowej. Kobieta zmarła – powiedział prokurator.

Lek wstrzyknięto jeszcze w przychodni. W trakcie śledztwa prokuratorzy przesłuchali świadków, w tym pracowników placówki, zabezpieczyli dokumentację medyczną, strzykawki oraz butelki z zaaplikowanym lekiem.

- Uzyskano szereg opinii biegłych, w tym z zakresu medycyny sądowej, anestezjologii, intensywnej terapii, alergologii i neurologii – dodał prokurator Łapczyński.

Jak zaznaczył, w ocenie biegłych okoliczności sprawy jednoznacznie wskazują jednak na to, że to lekarz nie zachował środków ostrożności w opiece nad pacjentką.
- Nie zapoznał się, mimo istnienia takiej możliwości, z historią jej choroby, a to doprowadziło do tragicznych w skutkach następstw – dodał. (pap)