Program jest realizowany w szpitalu w Ochojcu od kwietnia 2015. Polega na ocenie jakości życia u chorych z niewydolnością serca ze wszczepionymi układami resynchronizującymi (tzw. CRT-D) przy wykorzystaniu urządzeń do monitorowania stanu zdrowia w domu pacjenta (telemonitoring). Jest on realizowany w formie badań klinicznych.

Zastępca dyrektora ds. lecznictwa profesor Krystian Wita, przekonywał na konferencji prasowej w czwartek, że telemedycyna umożliwia efektywne leczenie i monitorowanie pacjentów kardiologicznych, szczególnie "w dobie starzejącego się społeczeństwa".

- Unikatowość naszego eksperymentu medycznego polega na tym, iż zajęliśmy się grupą szczególną, grupą pacjentów z niewydolnością serca. W Polsce, w chwili obecnej, skurczowa niewydolność serca dotyka ponad miliona osób. Jest to grupa, która permanentnie wzrasta w Polsce i na całym świecie, bo społeczeństwo się starzeje, długość życia się wydłuża  - mówił profesor Wita.

Projekt badawczy pozwala na codzienne monitorowanie i zapisywanie szeregu parametrów życiowych takich jak między innymi temperatura ciała, ciśnienie tętnicze, puls, EKG, masa ciała.

Zakwalifikowany do programu pacjent korzysta w domu z systemu, na który składają się między innymi spersonalizowany tablet z zainstalowaną aplikacją (by dane były przypisywane do konkretnego pacjenta). W zestawie są też ciśnieniomierz i przenośne EKG.

Czytaj: Rozwój telemedycy wynika ze zmian w ochronie zdrowia >>>

Urządzenia są połączone z tabletem bezprzewodowo a pacjent, który używa zestawu realizuje proste komendy głosowe (instruowany jest przez tablet).- Po 2-3 sekundach te wyniki widzi lekarz - powiedział Robert Janiec z Meditel sp. z o. o.

Tablet gromadzi nie tylko wyniki, zawiera też opcje takie jak między innymi. "połącz z bliskimi", "połącz z lekarzem" oraz "profilaktyka" i "przypomnienia", by na przykład w odpowiednich porach wziąć leki.

Jednym z 16-tu zakwalifikowanych do programu pacjentów jest 75-letni chory z rozpoznaną niewydolnością serca z napadowym migotaniem przedsionków, u którego pod koniec maja wszczepiono CRT-D. Pacjent został wyposażony w system monitorujący ze stałym dostępem do platformy telemedycznej, na której zapisywane były wszystkie dokonywane pomiary i za pomocą połączenia internetowego przekazywane lekarzowi.

- Po trzech dniach obserwacji niepokój lekarzy wzbudził nagły wzrost masy ciała oraz zgłaszane przez pacjenta (przez tablet) gorsze samopoczucie. Dzięki wykonywanym pomiarom, a także możliwości zdalnego przekazania wyników lekarzowi, udało się wychwycić u pacjenta migotanie przedsionków. Chory natychmiast trafił do szpitala. Wzrost masy ciała spowodowany niewydolnością i gromadzeniem wody w organizmie został wyrównany. Obecnie stan zdrowia pacjenta jest stabilny, choć wymaga monitorowania - poinformowano.

Obecny na konferencji pacjent tłumaczył, że obsługa tych urządzeń nie jest trudna, jego zadanie polega na tym, by codziennie rano wysłać swoje wyniki oraz poinformować o samopoczuciu.

- Tym monitoringiem ma być objętych docelowo 100 chorych - powiedział profesor Wita.

Zapytany o finansowanie programu wyjaśnił, że z firmą Meditel, z którą szpital współpracuje ma podpisaną umowę o bezpłatne użyczenie sprzętu medycznego.

 

Profesor Wita podkreślił, że takie rozwiązanie może być przyszłością w medycynie, a "w budżecie, jaki posiada NFZ, brak nawet złotówki na telemedycynę".
- W Unii Europejskiej, w sześciu najbogatszych krajach, wprowadzenie telemedycyny spowodowało zmniejszenie liczby hospitalizacji aż o 19 procent. W samych Niemczech wprowadzenie telemonitoringu tylko u pacjentów kardiologicznych spowodowało zmniejszenie kosztów poniesionych na każdego pacjenta - w skali jednego roku - o 1200 euro - wskazał. Dodał, że są to "dowody na to, że w telemedycynę warto inwestować".

W Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 7 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach - Górnośląskiego Centrum Medycznego im. prof. Leszka Gieca, leczy się rocznie ponad 160 tysięcy osób. (pap)