Jak poinformowała w środę zastępca prokuratora rejonowego w Lęborku Dorota Frączek, podejrzany nie przyznał się do zarzutu i odmówił składania wyjaśnień.
 
Za naruszenie nietykalności grozi grzywna, ograniczenie wolności lub do roku więzienia. Czyn taki ścigany jest z oskarżenia prywatnego, jednak w tym przypadku prokuratura zdecydowała się prowadzić postępowanie z urzędu.
 
Do pobicia chłopca miało dojść po lekcji matematyki w Gimnazjum Nr 1. Z protokołu powołanego przez dyrektora gimnazjum zespołu doraźnego rady pedagogicznej wynika, że uczeń został poproszony przez nauczycielkę o pozostanie po zajęciach w klasie, żeby porozmawiać. Gdy inni uczniowie wychodzili z pomieszczenia, wszedł do niego mąż nauczycielki. Pedagog po chwili wyszła z klasy i przez jakiś czas stała na korytarzu przed drzwiami. Z relacji poszkodowanego nastolatka – również zamieszczonej w protokole – wynika, że w mężczyzna uderzył go podczas nieobecności nauczycielki w brzuch, następnie przewrócił na podłogę, usiadł na nim w taki sposób, aby zablokować ręce, dłonią zasłonił mu usta i zadał kolejny cios w brzuch. Mężczyzna miał mówić coś o zniszczonym samochodzie i uderzać ucznia naprzemiennie w brzuch i twarz. Potem kazał mu wstać z podłogi i kopnął chłopca.
 
Po zajściu uczeń wyszedł z klasy i powiadomił szkolną pedagog o tym, co się stało. Godzinę później dyrektor szkoły rozmawiał o zajściu z nauczycielką. Ta zaprzeczyła, by doszło do incydentu z udziałem jej męża, który był w szkole.
 
Następnego dnia o sprawie została powiadomiona policja i kuratorium oświaty. Pobity uczeń nie wymagał pomocy medycznej. Dyrektor szkoły zmienił nauczyciela matematyki klasie, do której chodzi pobity uczeń. (PAP)