MEN pozytywnie odnosi się do zawartej w projekcie ustawy propozycji, aby rodzice dziecka mogli składać wnioski o odroczenie obowiązku szkolnego przez cały rok kalendarzowy, w którym dziecko kończy 6 lat. "Ta zmiana w projekcie ustawy jest odpowiedzią na zgłaszane przez rodziców dzieci sześcioletnich postulaty ustanowienia możliwości, która pozwalałaby na odroczenie spełniania obowiązku szkolnego nawet w przypadku dziecka, które rozpoczęło już jego spełnianie, a nie osiągnęło pełnej gotowości szkolnej" - uważa Dębek.
Zgodnie z projektem rodzice będą mogli wnioskować o odroczenie obowiązku szkolnego przez dziecko, nawet wtedy, gdy rozpocznie ono już naukę w klasie I szkoły podstawowej. Obecnie opinię psychologa z poradni psychologiczno-pedagogicznej w sprawie odroczenia obowiązku szkolnego rodzice mogą złożyć do dyrektora szkoły tylko przed rozpoczęciem roku szkolnego. Posłowie PO chcą, by mogli to zrobić do 31 grudnia.
Z punktu widzenia MEN ważne jest też, że projekt umożliwia zatrudnienie w szkole podstawowej osoby wspierającej nauczycieli prowadzących zajęcia dydaktyczne lub opiekę świetlicową. "Zmiana ta pozwoli na zapewnienie nauczycielowi szkoły podstawowej wsparcia w wykonywanych przez niego obowiązkach, jak również wzmocnienie standardu opieki nad uczniami oraz opiekuńczej funkcji szkoły" - napisała Dębek.
Projekt zmian w ustawie o systemie oświaty przewiduje, że w szkołach podstawowych zatrudnione będą mogły być osoby wspierające nauczyciela w pracy z uczniami, zarówno podczas lekcji, jak i w świetlicy. Osoba taka ma mieć co najmniej poziom wykształcenia wymagany od nauczyciela szkoły podstawowej oraz przygotowanie pedagogiczne. Zatrudniona będzie na zasadach określonych w Kodeksie pracy, a nie w Karcie nauczyciela.
Ministerstwo pozytywnie też odnosi się do zawartych w projekcie ustawy zmian zasad funkcjonowania świetlicy w szkole. Proponowane przepisy wprowadzają do ustawy o systemie oświaty szczegółowe rozwiązania dotyczące zapewnienia uczniom w szkole podstawowej oraz szkołach prowadzących kształcenie specjalne, na wniosek rodziców, zajęć w świetlicy. Projekt wskazuje, że zadania świetlicy powinny być realizowane w szczególności poprzez zajęcia rozwijające zainteresowania uczniów, zapewniające prawidłowy rozwój fizyczny oraz odrabianie lekcji. Zgodnie z projektem nowelizacji, grupy świetlicowe nie mogą być liczniejsze niż 25 dzieci, a zajęcia dla nich dostosowane do ich rozwoju psychoruchowego
"Doprecyzowanie aktualnych przepisów jest rozwiązaniem bardzo korzystnym. Przez proponowaną zmianę wyraźnie podkreślono, jak duże znaczenie ma właściwa organizacja pracy świetlicy dla zabezpieczenia opieki oraz wspomagania rozwoju uczniów, którzy ze względu na czas pracy rodziców, organizację dojazdów do szkoły lub inne uzasadnione okoliczności spędzają w szkole czas po zakończeniu zajęć" - komentuje Dębek.
Zmiany krytykują natomiast przedstawiciele partii opozycyjnych.
"To próba uspokojenia rodziców, którzy w zdecydowanej większości nie chcą posyłać dzieci sześcioletnich do szkół" - powiedziała Marzena Machałek (PiS). Jej zdaniem projekt świadczy o tym, że PO poniosło porażkę wprowadzając obniżenie wieku szkolnego z sześciu do siedmiu lat, tylko nie ma odwagi, by wycofać się z reformy.@page_break@

W ocenie Machałek propozycja możliwości odroczenia obowiązku szkolnego w przypadku, gdy dziecko już rozpoczęło naukę w I klasie świadczy o tym, że sama Platforma dostrzega w obecnej ustawie wiele błędów.
Według Artura Ostrowskiego (SLD) propozycja PO prowadzi do rozmycia obowiązku szkolnego dla dzieci sześcioletnich.
"To de facto powrót do sytuacji, gdy to rodzice decydowali o tym, czy ich dziecko rozpocznie naukę w wieku sześciu, czy siedmiu lat - to oddanie decyzji w ich ręce" - ocenił. Jego zdaniem projekt PO, to sygnał dla rodziców, że szkoły, choć miały być, nie są przygotowane na potrzeby każdego sześcioletniego dziecka.
"To są jakieś wygibasy intelektualne" - powiedziała Marzena Wróbel (SP). "Platforma nie chce się otwarcie przyznać, że obniżenie wieku obowiązku szkolnego do sześciu lat, to jest bubel prawny, szkoły nie są przygotowane do przyjęcia sześciolatków, zmieniono również bardzo dobrą podstawę programową, którą należałoby natychmiast przywrócić (...) jednocześnie chce się z niego wycofać rakiem, przez jakieś dziwne szczątkowe przepisy" - uważa posłanka. Jej zdaniem nie jest to do zaakceptowania.
"Platforma powinna uczciwie powiedzieć społeczeństwu: "pomyliliśmy się, wycofujemy się i przepraszamy" - podkreśliła. Zaznaczyła, że to rodzice są najbardziej kompetentni, by decydować, kiedy ich dziecko jest gotowe do rozpoczęcia nauki. "Ci, którzy prawo piszą, powinni mieć zaufanie do rodziców" - dodała.
Machałek, Wróbel i Ostrowski zgodnie krytykują też zapis mający możliwość zatrudniania osób wspierających, choć nie samą ideę.
"Idea wprowadzenia nauczycieli wspierających w szkołach podstawowych jest jak najbardziej słuszna. Nie do przyjęcia jest jednak to, że nie będą oni zatrudniani zgodnie z Kartą Nauczyciela, ale na podstawie kodeksu pracy. To dzielenie na dwie kategorie nauczycieli, którzy pracują razem, mają takie same wykształcenie, przygotowanie pedagogiczne, ale będą mieć inny statut" - powiedział Ostrowski.
Jego zdaniem propozycja PO to uderzenie w nauczycieli i w samą Kartę. Według niego może być początkiem odchodzenia od zatrudniania nauczycieli na podstawie Karty na rzecz zatrudniania na podstawie kodeksu.
"Osoby wspierające muszą mieć przygotowanie pedagogiczne. To w pełni wykształceni nauczyciele i powinni być zatrudniani na podstawie Karty Nauczyciela, a nie kodeksu pracy" - podkreśliła Wróbel. Według niej propozycja PO, to niszczenie standardów zatrudnienia nauczycieli. "To niedopuszczalne (...) Nie do zaakceptowania jest obniżanie standardów płacowych i standardów związanych z organizacją ich pracy" - powiedziała. Dodała, że nauczyciele bardzo mało zarabiają, a ci, którzy rozpoczynają pracę, są stażystami i nauczycielami kontraktowymi, mają naprawdę bardzo niskie pensje.
"To dzielenie nauczycieli na lepszych i gorszych" - uważa Machałek.
Przedstawiciele opozycji uważają, że wprowadzenie standardu w opiece świetlicowej to krok w dobrą stronę, choć zdaniem posłanek PiS i SP 25 dzieci w jednej grupie to i tak dużo. Z kolei Ostrowski zaznaczył, że ograniczenie liczebności dzieci w jednej grupie lub oddziale nie powinno dotyczyć tylko świetlic i klas I-III, ale całej szkoły podstawowej.

Polecamy: Posłowie chcą, by sześciolatek mógł wrócić do zerówki

Zapraszamy na Europejską Konferencję Dyrektorów Przedszkoli>>