"Przyszliśmy - z petycją i prośbą, by pan prezydent włączył się w debatę o edukacji. Sejm zwleka, opieszale podchodzi do obywatelskiego wniosku, który złożyliśmy już dawno. Wniosek nie wszedł w tym tygodniu pod obrady Sejmu, nie wiemy, kiedy wejdzie, a czas płynie. Jest co raz później" - powiedziała PAP po wyjściu z Kancelarii Prezydenta pełnomocniczka obywatelskiej inicjatywy referendalnej ws. reformy edukacji Dorota Łoboda z ruchu "Rodzice przeciwko reformie edukacji".

W złożonej petycji jej autorzy przypominają, że w ciągu zaledwie dwóch miesięcy ponad 910 tysięcy osób wyraziło poparcie dla idei przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum w sprawie reformy edukacji.

"Rodzice i nauczyciele obawiają się o przyszłość polskich dzieci. Nie godzą się na chaos, na nieprzygotowane podstawy programowe i podręczniki, na edukacyjny eksperyment od środka cyklu nauczania a nie od pierwszej klasy, na skrócenie o rok kształcenia ogólnego, na gorsze szanse dzieci z terenów wiejskich. Tego chaosu nie było ani w Pana wyborczym programie, ani w programie PiS" - napisali.

"Mając na uwadze społeczne poparcie, jakim cieszy się referendum szkolne, po raz kolejny zwracamy się do Pana z apelem o zarządzenie ogólnokrajowego referendum ws. reformy edukacji, dającego możliwość poddania tej ważnej kwestii społecznej pod ocenę zwykłych ludzi" – zaapelowali w petycji.

Dorota Łoboda oraz drugi pełnomocnik obywatelskiej inicjatywy referendalnej, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz poinformowali dziennikarzy, że czas i miejsce składania petycji były uzgodnione z Kancelarią Prezydenta oraz z sekretariatem prezydenckiego ministra Andrzeja Dery. Ten, jednak - jak ich poinformowano w kancelarii - ze względu na inne obowiązki nie mógł się z nimi spotkać.

Z inicjatywą przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum ws. reformy edukacji wystąpił Związek Nauczycielstwa Polskiego. Pod koniec stycznia zawiązał się komitet referendalny, w którego skład weszli przedstawiciele partii politycznych, stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych. Pytanie referendalne, pod którym zbierano podpisy, brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?".

Wniosek wraz z podpisami złożono w Sejmie 20 kwietnia. Zgodnie z konstytucją, referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm lub prezydent za zgodą Senatu.

W ubiegłym tygodniu, ZNP apelował do marszałka Sejmu, by wniosek o referendum edukacyjne znalazł się w porządku obrad obecnego posiedzenia Sejmu. Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka powiedział wówczas PAP, że zakończyła się już procedura weryfikacji podpisów, złożonych pod wnioskiem - jako poprawne oceniono ponad 562 tys. z 570 tys. Dokumenty "z tej części prac zostały złożone do marszałka Sejmu"; oczekiwano jeszcze na ocenę, czy wniosek spełnia wymogi ustawowe.

"Po otrzymaniu kompletu dokumentów, zostanie podjęta decyzja dotycząca trybu prac nad wnioskiem" - zadeklarował dyrektor CIS.

Reforma edukacji, w ramach której zostanie zmieniona m.in. struktura szkół, rozpocznie się w roku szkolnym 2017/2018. W miejsce obecnie istniejących typów szkół zostaną wprowadzone stopniowo: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe. Gimnazja mają zostać zlikwidowane

W środę w Sejmie minister edukacji narodowej Anna Zalewska odnosząc się do kwestii wniosku obywatelskiego powiedziała: "Prawo oświatowe w państwie prawa działa, reforma została wdrożona". Przypomniała, że ustawa Prawo oświatowe wprowadzająca reformę została w styczniu podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Zaznaczyła, że sieć szkół dostosowana do nowej struktury szkolnictwa została zmieniona, podstawa programowa kształcenia ogólnego podpisana, a nauczycieli przeszkolono.

W kwietniu, po złożeniu wniosku obywatelskiego w Sejmie, premier Beata Szydło pytana o wniosek powiedziała, że trzeba było go złożyć w odpowiednim momencie, obecnie jesteśmy w końcowej fazie wdrażania reformy i ktoś, kto chce to odwracać, będzie powodował chaos. (PAP)