Uzgodniony we wtorek tekst końcowego porozumienia ma zostać przyjęty w piątek, na szczycie kończącym konferencję w Rio de Janeiro. Dokument ma charakter politycznej deklaracji; stwierdza m.in. potrzebę wyznaczania celów zrównoważonego rozwoju i organizowania finansowania dla ich osiągnięcia, potrzebę promocji zrównoważonej konsumpcji, wzywa również sektor prywatny do wprowadzania praktyk spełniających wymagania zrównoważonego rozwoju.

Rozwój ten definiowany jest jako taki, który przy rozwoju gospodarczym jednocześnie powoduje zmniejszenie biedy, poprawę standardów życia przy poszanowaniu środowiska naturalnego i oszczędnym korzystaniu z zasobów.

Konieczność zaangażowania sektora prywatnego podkreślano w czasie samych rokowań w Rio, i na towarzyszącym konferencji forum biznesowym. Uzgodnione tam rekomendacje świata biznesu mają zostać przekazane jeszcze w czasie konferencji sekretarzowi generalnemu ONZ Ban Ki-moonowi.

Na konferencji przedstawiciele wielu firm podkreślali, że w praktyce zapewnienie zrównoważonego rozwoju oznacza zapewnienie ludziom dostępu do taniej energii, że bez tego w ogóle nie ma mowy o jakimkolwiek rozwoju.

Bez dostępu do energii nie można osiągnąć żadnych celów, a skala tego wyzwania jest gigantyczna, bo dostępu do jakiegokolwiek pewnego, stałego źródła nie ma 1 mld 300 mln ludzi - wskazywał Dyrektor generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju Przemysłowego (UNIDO) Kandeh Yumkella. Podkreślał, że wyzwaniem jest opracowanie sposobu sfinansowania tego przedsięwzięcia, bo to nie może być działanie charytatywne, za energię trzeba będzie płacić. @page_break@

Yumkella zauważył jednocześnie, że dostęp do energii podnosi produktywność danej społeczności, można dzięki niemu np. przechowywać żywność, mechanizować rolnictwo, więc w pewnym momencie pojawią się środki na uregulowanie rachunków.

Przedstawiciele koncernów energetycznych zwracali jednak uwagę, że docieranie do nowych odbiorców jest niezmiernie trudne z biznesowego punktu widzenia, dlatego oczekują pomocy finansowej ze strony odpowiednich instytucji.

O tym, że finansowanie tak trudnych inwestycji jest możliwe, przekonywał prezentowany na forum raport wspieranej przez ONZ organizacji Principles for Responsible Investment Initiative (PRI), skupiającej inwestorów deklarujących przestrzeganie zasad odpowiedzialnego inwestowania.

Jednym z nich jest duński fundusz emerytalny pracowników sektora publicznego, który inwestuje wyłącznie w firmy przestrzegające oenzetowskich konwencji dot. praw człowieka, praw pracowniczych czy handlu bronią. Fundusz ulokował kwotę rzędu 1,2 mld dolarów w "zielonej" gospodarce - ma udziały w przedsiębiorstwach z branży recyklingu czy farmach wiatrowych. Inwestycje w poszczególne firmy są rzędu kilkudziesięciu milionów dolarów, ale podmiotów tych jest kilkanaście.

W raporcie wskazano również na jedną z holenderskich firm zarządzających funduszami emerytalnymi, która ulokowała prawie 4 mld dolarów długoterminowych oszczędności wyłącznie w przedsięwzięciach rozwojowych w najbiedniejszych krajach. Podobnie działają zarządzający funduszami emerytalnymi pracowników sektora publicznego stanu Kalifornia, którzy część tych oszczędności lokują w małe i średnie firmy, proponujące alternatywne rozwiązania energetyczne, również dla biednych krajów.

PRI, powołując się na dane OECD stwierdza, że na świecie jest 65 bln dol. długoterminowych oszczędności, natomiast połowa z nich jest zarządzanych przez instytucje, które mogłyby - w ocenie organizacji - bez większych problemów spełnić zasady odpowiedzialnego inwestowania i pomóc w zrównoważonym rozwoju.(PAP)
wkr/ je/ as/