Franciszek, jak się podkreśla, przybył do parku nieoczekiwanie. Zaproszono go do udziału w inicjatywie z racji jego zaangażowania na rzecz ochrony środowiska i jako autora ekologiczno-społecznej encykliki "Laudato si'". Dokument ten był podstawą dyskusji.

Mówiąc o obrońcach środowiska i działaczach społecznych stwierdził: "Idą tam, gdzie jest pustynia i nie ma nadziei i sprawiają, że pustynia ta zamienia się w las".

"Las jest pełen drzew, pełen zieleni, ale bardzo nieuporządkowany. Lecz takie jest właśnie życie. A zamienić pustynię w las to wielka praca" - dodał papież.

Przedstawił obraz lasu jako pełnego życia oraz pustyni, gdzie jest śmierć.

Franciszek mówił również o "pustyniach" w miastach i życiu ludzi, bo - jak dodał - "nie mają przed sobą przyszłości z powodu uprzedzeń czy strachu". "Pustyniami" nazwał też zamknięte chronione osiedla.

"Są ludzie, którzy muszą żyć i umierać w miejskiej pustyni" - zauważył.

Papież w swej improwizowanej wypowiedzi często odchodził od tematyki ekologii, mówiąc: "Życie bierze się takim, jakie jest, jak bramkarz podczas meczu piłki nożnej, który musi złapać piłkę, skąd mu nadlatuje".

Przekonywał, że nie należy obawiać się życia ani konfliktów. Jak podkreślał, konflikt to w znakach języka chińskiego połączenie "ryzyka i szansy".

"Nigdy nie można odwracać się na widok konfliktu. Trzeba do nich podchodzić i je rozwiązywać" - powiedział.

Wśród licznych akcentów społecznych, jakie zabrzmiały w wystąpieniu papieża, była też sprawa bezinteresowności. Mówił, że na tym słowie-kluczu musi opierać się "przyjaźń społeczna".

Dodał, że coraz częściej zapomina się o tym w świecie, w którym "jeśli nie płacisz, nie możesz żyć". Ocenił, że mężczyzna i kobieta, którzy powinni być w centrum ekonomii, zostali "przepędzeni" , a ich miejsce zajął "bożek pieniądz".

"Wioskę dla Ziemi" zorganizowały stowarzyszenia ekologów oraz katolicki ruch Focolari. (PAP)