Protestujący w Skomielnej Białej (pow. Myślenice), przeszli przed południem dwukrotnie przez pasy na zakopiance, następnie protestowali przy pobliskim parkingu i rozdawali ulotki. Z powodu protestu wystąpiły jedynie niewielkie utrudnienia w ruchu - poinformowała PAP myślenicka policja.

Protestujemy z powodu braku rozwiązań dla parków narodowych. Sytuacja jest katastrofalna, parki narodowe nie mają środków. Wszystkie pieniądze są odprowadzane do budżetu państwa, a my z budżetu państwa dostajemy środki z opóźnieniami i nie wszystkie, o które występujemy - powiedział PAP w sobotę Stanisław Skupień, przewodniczący Krajowej Sekcji Pracowników Parków Narodowych Solidarność.

Skupień z zadowoleniem podkreślił, że na protest przyjechał Główny Konserwator Przyrody - podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska Janusz Zaleski. Oceniamy to bardzo pozytywnie, że główny konserwator przyrody zechciał przyjechać, porozmawiać i zapoznać się z naszymi argumentami - powiedział.

Rada Krajowa Sekcji Pracowników Parków Narodowych NSZZ Solidarność domaga się, by wypracowane środki pozostawały w parkach narodowych oraz chce zagwarantowania pieniędzy na wynagrodzenia dla pracowników i bieżącą działalność statutową.

Zdaniem Skupnia, ratunkiem dla finansów parków narodowych mogłaby być nowa ustawa, na mocy której parki te uzyskałyby status państwowych osób prawnych. Wówczas przychody wypracowane przez parki zostałyby do ich dyspozycji, co pozwoliłoby im na bieżące funkcjonowanie.

Rada Ministrów 31 maja przyjęła projekt ustawy, na mocy której parki narodowe mają być przekształcone w państwowe osoby prawne, ale do dziś ta propozycja nie znalazła się w Sejmie.

W styczniu b.r. weszła w życie nowa ustawa o finansach publicznych, na mocy której zlikwidowano gospodarstwa pomocnicze działające przy różnych państwowych jednostkach organizacyjnych. Do końca ubiegłego roku do kas gospodarstw pomocniczych, działających przy parkach narodowych, trafiały pieniądze m.in. z opłaty za wstęp na tereny chronione, za udostępnianie terenów parków podmiotom gospodarczym czy wycinkę drzewa.

W myśl nowej ustawy o finansach publicznych, parki muszą odprowadzać przychody do budżetu państwa i występować do ministerstwa środowiska o uruchomienie rezerwy celowej opiewającej na taką samą kwotę, którą przeznaczą na funkcjonowanie parków. Jak powiedział PAP Skupień, do parków narodowych wraca z dużym opóźnieniem mniejsza kwota niż ta wypracowana, o którą wnioskują dyrekcje parków.

Według niego, z powodu obecnej sytuacji finansowej wiele zaplanowanych prac w parkach, np. przy remontach szlaków, nie może być wykonywanych.

Zdaniem Skupnia, w parkach narodowych w Polsce ze względu na sytuację finansową może dojść do degradacji przyrody. W niektórych parkach panuje mniejszy ruch turystyczny niż w Tatrach, a występują większe zasoby przyrodnicze. Brak pielęgnacji leśnej, melioracji rzek czy innych prac związanych z utrzymaniem zasobów przyrodniczych, może diametralnie wpłynąć na przyrodę - powiedział PAP Skupień.

Do kasy Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) tylko z tytułu sprzedaży biletów wstępu trafiało około 5,8 mln zł rocznie. Pieniądze te wydatkowane były na obsługę ruchu turystycznego - w tym 15 proc. dochodu, czyli niemal 900 tys. zł, co roku przeznaczano na działalność Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR). Obecna sytuacja spowodowała, że do TOPR nie trafiają wypracowane przez TPN pieniądze.(PAP)

hp/ szb/ amac/ dym/