Jak powiedział  prezes BGK Dariusz Kacprzyk, powołując się na dane Eurostatu, w Niemczech 46 proc. mieszkań to lokale wynajmowane na zasadach rynkowych. Dobrze ma się też rynek wynajmu mieszkań w Szwajcarii, we Francji i w Wielkiej Brytanii - odpowiednio: 58 proc., 38 proc. i 32 proc. U nas jest to 17 proc. Średnia dla UE wynosi 33 proc., z czego 10 proc. stanowią lokale z czynszami subsydiowanymi przez państwo, a 23 proc. mieszkania wynajmowane na zasadach rynkowych. W Szwecji, Holandii i Danii prawie nie ma lokali z dotowanym czynszem, a rynek najmu przekracza 30 proc.

Fundusz Mieszkań na Wynajem ma działać na zasadach rynkowych. Nie będzie on kupować pojedynczych mieszkań, lecz całe budynki z lokalami do 60 m kw. W najbliższych latach BGK planuje zainwestować poprzez Fundusz 5 mld zł na zakup ok. 20 tys. mieszkań w największych miastach. Chodzi o Warszawę, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Poznań i Łódź. Według Kacprzyka w Katowicach potrzeby najmu są zaspokojone, dzięki inwestycjom TBS-ów.

Prezes BGK odniósł się do pomysłu eksperta BCC prof. Stanisława Gomułki, o zastosowaniu przez rząd dopłat do czynszu, które - zdaniem eksperta - kosztowałyby budżet znacznie mniej. Mieliby z nich skorzystać bezrobotni z terenów tzw. Polski B, którzy w poszukiwaniu pracy przenosiliby się do największych miast. Prof. Gomułka twierdzi, że wystarczy ich wspomóc kwotą 2 tys. zł rocznie.

"Mam wątpliwości, by taka kwota skłoniłaby kogokolwiek do przeniesienia się do innego miasta. Nasze przedsięwzięcie nie będzie jednorazową darowizną czy dotacją, tylko długoterminową inwestycją, przynoszącą trwałe efekty społeczno-gospodarcze. Fundusz Mieszkań na Wynajem ma działać, jako tzw. fundusz evergreen - zarobione pieniądze będzie reinwestować" - podkreślił prezes BGK.

Kacprzyk wyjaśnił, że Fundusz będzie inwestował w zakup hurtowej liczby lokali. "Jako hurtowy nabywca będziemy mieć silną pozycję negocjacyjną. Ponieważ kupimy taniej, będziemy mogli taniej wynająć, dzieląc się uzyskaną korzyścią z najemcą" - ocenił.

"Nasze inwestycje będą także generować mniejsze koszty związane z administrowaniem nieruchomości, hurtowym kupowaniem usług wykończeniowych i wyposażenia. Poza tym będziemy czerpać zysk z wynajmu lokali usługowych, które są zlokalizowane na parterze, a tu stawki najmu są naturalnie wyższe" – dodał. Oczekiwana przez BGK stopa zwrotu z inwestycji to 4 proc. Według Kacprzyka Fundusz ma szanse na tym zarobić, pod warunkiem, że będzie utrzymywał wysoki stopień najmu.

Prezes BGK zapewnił, że jest duże zainteresowanie tym przedsięwzięciem wśród deweloperów. "Wielu z nich postrzega to jako szansę; cenią sobie hurtowych nabywców. Dostajemy od nich bardzo dużo ofert z całej Polski" - zaznaczył.

"W przyszłości będziemy także kupować na własność grunty i budować na nich bloki. W ten sposób koszt inwestycji będzie mniejszy, bo odejdzie koszt marży deweloperów na gruncie" - zaznaczył.

Kacprzyk szacuje, że na rynku mieszkaniowym brakuje od 800 tys. do 1,5 mln lokali. "Nie zgadzam się z zarzutami, że wyprzemy z rynku tych, którzy teraz na nim działają. Mówienie o BGK w kontekście nieuczciwej konkurencji jest nieuprawnione i krzywdzące. Tym bardziej, że inwestycja w postaci 20 tys. mieszkań będzie ciągle kroplą w morzu potrzeb" - podkreślił.

Celem tego przedsięwzięcia - jak mówił - jest poprawa mobilności ludzi na rynku pracy. "Będziemy z całą pewnością bardziej przewidywalnym, stabilnym partnerem oferującym mieszkania, niż osoby fizyczne. To jest ważny czynnik dający komfort osobom szukającym mieszkań na wynajem" - powiedział.

"Mamy świadomość, że biznes ten zadziała, jeśli trafimy w oczekiwania rynku. To będą mieszkania różne, zarówno pod względem lokalizacji, jak i standardu. Dla jednych będzie ważny jak najtańszy koszt czynszu i do zaakceptowania gorsza lokalizacja. Inni wybiorą mieszkanie bliżej centrum miasta, ale droższe" - dodał.

Prezes BGK zaznaczył, że Fundusz powinien trwale pobudzić naszą gospodarkę. "Dużo pieniędzy trafi do firm budowlanych i wyposażających mieszkania. To będzie trwały efekt pobudzenia gospodarki" - podkreślił.

Dzięki temu przedsięwzięciu - jak dodał - chcemy wyznaczać standardy na rynku najmu. "Trochę konkurencji jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Jeśli pojawi się alternatywa w postaci naszych mieszkań, to ceny najmu lokali prywatnych powinny spaść" - powiedział.

Kacprzyk mówił też, że BGK chce zachęcić inwestorów instytucjonalnych do takich przedsięwzięć. "Już teraz rozmawiamy z kilkoma dużymi funduszami inwestycyjnymi, które przyglądają się naszej inicjatywie" – powiedział.

"Jeżeli pokażemy na przestrzeni kilku lat, że ten biznes się opłaca, to jest szansa, żebyśmy mogli sprzedać nasze aktywa innym podmiotom, a odzyskane pieniądze przeznaczyć na inne inwestycje, albo kolejne tego typu przedsięwzięcia" - podkreślił.

W przyszłości BGK może wycofać się z tej inwestycji, sprzedając certyfikaty inwestycyjne funduszu lub budynki innym inwestorom. Czynsze w tych budynkach mają zależeć m.in. od ich położenia. Mają być droższe niż w mieszkaniach komunalnych, ale tańsze od czynszów mieszkań wynajmowanych na zasadach rynkowych, np. w Warszawie średnio taki czynsz wynosi 1500-2000 zł.

Dorota Zawiślińska (PAP)