Prace nad przepisami, które generalnie mają wpłynąć na zwiększenie społecznej odpowiedzialności firm, toczą się od ponad dwóch lat. Wniosek dotyczący projektu dyrektywy (ang. Corporate Sustainability Due Diligence Directive, w skrócie: CSDDD) został w pierwszej kolejności przedstawiony przez Komisję Europejską w lutym 2022 r. Pierwotny projekt uległ jednak dość znaczącym zmianom. Nowa propozycja była następnie negocjowana z rządami państw członkowskich. 19 marca br. ogłoszono zakończenie kolejnego istotnego etapu – Komisja Prawna zatwierdziła wersję projektu po uzgodnieniach, nad którą teraz będzie głosować Parlament Europejski. Jest prawdopodobne, że stanie się to jeszcze przed zakończeniem kadencji europarlamentu. 

- W ramach ostatniej próby uchwalenia dyrektywy 15 marca 2024 r., Rada Europejska zgodziła się na projekt uwzględniający ostatnie poprawki i uwagi państw członkowskich - szczególnie Niemiec i Francji - po tym, jak projekt przepadł podczas głosowania 28 lutego w Parlamencie. CSDDD zostanie przesłana na sesję plenarną Parlamentu Europejskiego w kwietniu 2024 r. - wyjaśnia Kamila Jachnik-Czarnecka, radca prawny i senior associate w kancelarii Kochański & Partners. 

Zmniejszyć negatywny wpływ na środowisko

Projekt dyrektywy jest określany jako nowe zasady należytej staranności dla biznesu. Nie bez powodu – jego głównym celem jest skłonienie firm należących do sektora prywatnego do takich działań, które przyczynią się do zmniejszenia ich negatywnego wpływu zarówno na środowisko, jak i w wymiarze bardziej społecznym. Przepisy mają objąć m.in. firmy z UE zatrudniające ponad 1000 pracowników i osiągające globalny obrót przekraczający 450 milionów euro oraz te spoza UE, których obrót na rynku UE wynosi ponad 450 mln euro (Komisja Europejska opublikuje listę firm spoza UE objętych zakresem dyrektywy). 

Jednym z istotnych elementów projektu dyrektywy jest zobowiązanie biznesu do przestrzegania kryteriów należytej staranności w obszarze praw człowieka. UE chce podjąć w ten sposób walkę z wyzyskiem, pracą niewolniczą i wykorzystywaniem dzieci, czyli problemach, o których mówi się zwłaszcza w przypadku globalnych koncernów. Nie jest to oczywiście problem tylko jednego sektora, ale w dyskusji o nowych regulacjach podkreślano zwłaszcza konieczność nałożenia tego typu zobowiązań na sektor odzieżowy.

Poza aspektami społecznymi, projekt nakłada też konkretne zobowiązania dotyczące ochrony środowiska i bioróżnorodności, które firmy będą musiały ująć w swoich planach biznesowych i wewnętrznych politykach. Przedsiębiorstwa będą musiały przedstawić konkretne założenia, które pokażą, w jaki sposób zamierzają zmniejszać wpływ działalności np. na globalne ocieplenie.

- Cieszę się, że zdecydowana większość członków Komisji Prawnej poparła dyrektywę w sprawie należytej staranności. Najwyższy czas przyjąć te przepisy, aby położyć kres nadużyciom w przedsiębiorstwach i zapewnić przedsiębiorstwom jasność co do tego, czego się od nich oczekuje - stwierdziła po głosowaniu w unijnej komisji eurodeputowana Lara Wolters. 

Czytaj też: UE szykuje konkretną broń do walki z nieodpowiedzialnym biznesem

 

Kary za brak staranności, nie rezultatów

Co istotne, za wszystkie te elementy odpowiadać będzie nie tylko sama firma. Dyrektywa nałoży także obowiązek sprawdzania partnerów biznesowych, pośrednich i bezpośrednich. Jak podkreślono jednak w motywach projektu, sednem projektu nie jest to, by firmy musiały ze stuprocentową pewnością stwierdzać, że w ich działalności nie występują czynniki negatywnie wpływające na środowisko czy społeczeństwo – chodzi o samo dołożenie starań. Ponieważ nowe przepisy mają zostać przyjęte w postaci dyrektywy, będą wymagały implementacji w państwach UE – projekt przewiduje, że ma to nastąpić w ciągu dwóch lat od publikacji aktu w Dzienniku Urzędowym UE. Jednym z założeń projektu jest również to, że każde państwo będzie musiało wyznaczyć organ nadzorczy, który będzie odpowiedzialny za monitorowanie, prowadzenie postępowań i nakładanie kar na przedsiębiorstwa nieprzestrzegające przepisów. A te mogą być dotkliwe, bo określono, że mają wynieść nawet 5 proc. światowego obrotu netto firmy. Komisja ma też w przyszłości utworzyć Europejską Sieć Organów Nadzorczych w celu wspierania współpracy między organami nadzorczymi. Poza odpowiedzialnością karną, firmom niedopełniającym reguł należytej staranności ma grozić również odpowiedzialność cywilna, obejmująca m.in. wypłatę odszkodowań.

- Dyrektywa w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw to akt prawny, który przebył długą drogę zmian, dyskusji nad jego ostatecznym kształtem oraz opóźnień w głosowaniach. Zaproponowane przez Unię Europejską rozwiązania doskonale wpisują się w trend obarczania przedsiębiorstw odpowiedzialnością nie tylko za własną działalność, ale i cały łańcuch wartości. Należyta staranność, weryfikacja kontrahentów, zarządzanie stosunkami z dostawcami – przewidujemy, że są to hasła, które będą się coraz częściej pojawiać w prawie i codziennej praktyce organizacji - zaznacza Maria Papis, associate w praktyce Life Sciences w kancelarii Rymarz Zdort Maruta. 

Wyzwanie dla przedsiębiorstw 

Czy firmy mają powody do obaw? Maria Papis ocenia, że tak, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że przewidziane kary są rzeczywiście wysokie, a wskazówek, jak wykonać określone obowiązki, jest niewiele. Podkreśla, że największym wyzwaniem dla każdego przedsiębiorstwa będzie zidentyfikowanie i wdrożenie konkretnych mechanizmów, które zapewnią w praktyce realizację „należytej staranności”.

- Czy będzie to zbieranie oświadczeń od kontrahentów, tworzenie wielostronicowych formularzy do wypełnienia, czy może nawet zapewnienie sobie umownego prawa do audytu i sprawdzenia, czy oświadczenia kontrahenta są zgodne z prawdą – to wszystko będzie zależało w głównej mierze od wielkości i zasobów ludzkich oraz finansowych każdego podmiotu. Inną perspektywę będzie miał podmiot, który współpracuje wyłącznie z wąską grupą znanych, rzetelnych i wiarygodnych dostawców, którzy sami kreują się na liderów ESG, a inną taki, który ma mnóstwo relacji biznesowych z drobniejszymi podmiotami, które z kolei nie posiadają żadnych polityk należytej staranności i już samo wydobycie potrzebnych danych będzie stanowić problem - mówi prawniczka. 

Ekspertka podkreśla też, że firmy będą musiały oczywiście kierować się zasadą ograniczonego zaufania i pamiętać, że nie wszystko, co przedstawia partner biznesowy, musi być zgodne z rzeczywistością. 

Mec. Kamila Jachnik-Czarnecka wskazuje z kolei, że dla skuteczności przepisów kluczowa będzie implementacja, zwłaszcza w kontekście spójności krajowych przepisów, i edukacja. Ma to znaczenie w kontekście obaw dotyczących skuteczności nowych przepisów, zwłaszcza jeśli chodzi o wiarygodność pozyskiwanych danych. 

- Pamiętajmy jednak, że dyrektywa obejmie największe firmy, które już teraz przystąpiły do raportowania ESG, a tym samym weryfikacji łańcucha dostaw. W praktyce przedsiębiorstwa będą również musiały wypracować narzędzia biznesowe, aby pozyskiwać dane od dostawców i kontrahentów – zawierając umowy o współpracy, ramowe, będą musiały wprowadzać zapisy umożliwiające realizację obowiązków nałożonych dyrektywą CSDDD - podkreśla prawniczka. 

 

Tadeusz Włudyka, Wojciech Matuszewski

Sprawdź