- Wprowadzimy chirurgię jako specjalność deficytową, bowiem niepokojąco maleje liczba chirurgów. W wielu oddziałach jest to zaledwie kilku, a średnia wieku - starsza – powiedział Zembala na konferencji prasowej w Lublinie.

Problem zmniejszającej się liczby chirurgów w Polsce był jednym tematów dyskusji na odbywającej się w Lublinie konferencji „Polaków zdrowia portret własny 2015”.
- Miałem okazje bywać w różnych szpitalach. To, co charakteryzuje oddziały chirurgii: trzech lekarzy, średnia wieku powyżej 50 lat. Młodzi ludzie uznają chirurgię, neurochirurgię, kardiochirurgię za mało atrakcyjną, wygrywają ortopedia, kardiologia, urologia – mówił Zembala.

Konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii ogólnej prof. Grzegorz Wallner powiedział, że według wyliczeń Towarzystwa Chirurgów Polskich w grudniu 2014 roku w szpitalnych oddziałach chirurgicznych publicznej służby zdrowia pracowało niecałe 4 tys. chirurgów. To zdaniem Wallnera zbyt mało.
- Na 30-40 łóżkowym oddziale powinno być od 10-15 chirurgów, przy przestrzeganiu norm czasu pracy. W żadnym oddziale szpitala terenowego nie ma takiej liczby chirurgów - dodał.

Średnia wieku chirurga w Polsce to 55 lat – podał Wallner. 50 procent  chirurgów ma powyżej 50 lat, poniżej 40 lat - 23 procent.

- Tak mała liczba chirurgów rzeczywiście stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa polskiego. W czasach pokoju to jest sprawa ważna, ale drugorzędna, natomiast w stanach zagrożenia różnego rodzaju sytuacjami zewnętrznymi czy katastrof to robi się to rzeczywiście problem bezpieczeństwa państwa – powiedział Wallner dziennikarzom.

Minister zdrowia zapowiedział wielokierunkowe działania w celu poprawy sytuacji. Jednym z nich ma być uznanie chirurgii za specjalność deficytową, co oznacza wyższe stawki wynagrodzeń dla rezydentów.
- To oznacza, że zwiększymy liczbę miejsc rezydenckich. My je już w tym roku zwiększyliśmy, ale jest za mało chętnych – powiedział.

Zdaniem Zembali należy przede wszystkim „uczynić chirurgię atrakcyjniejszą” dla studentów medycyny i młodych lekarzy, których obecnie zbyt mało decyduje się na tę specjalizację. W jego ocenie służyć temu będzie wprowadzenie nowoczesnych metod szkolenia chirurgów w centrach symulacji medycyny zabiegowej. W Polsce ma działać sześć takich ośrodków, między innymi w Lublinie, gdzie młodzi lekarze będą mogli doskonalić umiejętności na symulatorach.
- Młody człowiek musi zostać porwany magią trudnego wyzwania – powiedział Zembala.

-Korzystamy z rozwiązań stosowanych w krajach rozwiniętych, aby uatrakcyjnić ten zawód. Współczesna chirurgia to także małoinwazyjność; korzysta z nowych technologii – dodał.
W ocenie Wallnera przyczyn małego zainteresowania studentów chirurgią jest wiele, między innymi to brak poczucia stabilności i przewidywalności zawodowo-finansowej. Jak zaznaczył, nie ma na to dużego wpływu emigracja zarobkowa, bo odsetek chirurgów, którzy wyjeżdżają za granicę, jest niewielki.

- Czas specjalizacji po 6 latach studiów trwa jeszcze następne 6 lat, czyli po 12 latach, można powiedzieć, chirurg uzyskuje samodzielność do wykonywania zawodu. Są takie specjalności, które pozwalają na znacznie szybsze uzyskanie samodzielności zawodowej i na zupełnie innym poziomie niezależności finansowej – wyjaśnił.

Jego zdaniem także forma pracy kontaktowej chirurga jest "w pewnym sensie pułapką”, bo choć daje większe możliwości zarobkowe, to jednak pozwala na łamanie prawa pracy.
-„Chirurg jest traktowany wtedy nie jako lekarz, któremu przysługuje odpowiedni czas pracy, ale jako podmiot gospodarczy i zarządzających szpitalami kompletnie nie interesuje, ile godzin pracuje – powiedział.

Ponadto - dodał Wallner – przy formie pracy kontraktowej następuje „całkowite przerzucenie odpowiedzialności na chirurga – zarówno zawodowej, jak i konsekwencji finansowych”.
- Jeśli pracując na etacie odpowiadamy do wysokości trzech swoich zarobków miesięcznych, to w przypadku chirurga kontraktowego odpowiada całym swoim majątkiem on i jego potomkowie - zaznaczył.

Uposażenie chirurgów w Polsce jest - zdaniem Wallnera - niższe 3-4 razy niż w innych krajach, np. w Czechach.
- Nie żądamy wiele - żeby dorównać do tej stawki, jaką mają anestezjolodzy - dodał.

Według Wallnera większość szpitalnych oddziałów chirurgicznych jest nierentowna, bo jest zbyt niska wycena procedur chirurgicznych.

Prezes NFZ Tadeusz Jędrzejczyk powiedział dziennikarzom, że wycena świadczeń od 1 stycznia 2015 roku jest dokonywana w Agencji Oceny Technologii Medycznych.
- W tej chwili to jest kwestia taryfikacji, która będzie musiała być dokonana. Fundusz nie ma w tej chwili ani uprawnień, ani narzędzi, aby zweryfikować taką tezę. Nie ma generalnie sektora medycznego, który by mówił, że ma za dużo pieniędzy – zaznaczył. (pap)