Zmiana polega na uchyleniu art. 1 ust. 2, który stanowi, że ustawa z 24 lutego 2017 r. o uzyskiwaniu tytułu specjalisty w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia nie dotyczy osób wykonujących zawody medyczne, dla których zasady uzyskiwania tytułu specjalisty określają przepisy regulujące wykonywanie tych zawodów.

Raport o psychiatrii dziecięcej: 12 dni czekania w stanie zagrożenia życia na miejsce w szpitalu>>

 

Recepta na braki kadrowe

Ten zabieg prawny umożliwi osobom wykonującym zawody medyczne ustawowo uregulowane (np. lekarzom, pielęgniarkom i farmaceutom) przystąpienie do specjalizacji w dziedzinie określonej w trybie tej ustawy, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia z 13 czerwca 2017 r. w sprawie specjalizacji w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia, jeżeli w swoich regulacjach prawnych dotyczących specjalizacji nie mają wskazanej tej dziedziny lub nie ma jednostki akredytowanej do prowadzenia specjalizacji.

 

Ustawa ma rozwiązać problem braku możliwości rozpoczynania specjalizacji w określonych dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia (np. psychoseksuologii czy psychoterapii dzieci i młodzieży) lub uznania przez ministra zdrowia dorobku naukowego lub zawodowego przez osoby wykonujące zawody medyczne, ustawowo regulowane (np. lekarze, pielęgniarki i farmaceuci).

Sprawdź w LEX: Jaki czas pracy obowiązuje pracownika zatrudnionego na stanowisku psychoterapeuty? >

Ta zmiana w ustawie była szeroko dyskutowana w środowisku psychiatrów i psychoterapeutów. Szczególnie ci ostatni wyrażali zaniepokojenie jakością usług nowych specjalistów i zmarginalizowaniem całej dziedziny zdrowia psychicznego oraz dyskredytacją profesjonalistów. Zdaniem Lucyny Muraszkiewicz, psychologa klinicznego, dyrektorki Centrum Medycznego Salus Pro Domo, to kolejny po reformie edukacji, dramatyczny w skutkach eksperyment na polskich dzieciach.

Sprawdź w LEX: Czy podmiot prowadzący gabinet psychologa, pedagoga i psychoterapeuty w formie jednoosobowej działalności gospodarczej jest zobowiązany do wypełnienia obowiązków wynikających z RODO? >

- Należałoby zastanowić się, jak zachęcić lekarzy i psychologów do robienia specjalizacji klinicznej z psychiatrii dzieci i młodzieży i jak najszybciej rozwiązać problem niedoszacowania usług psychiatrycznych z tej dziedziny. Psychiatra, psycholog i psychoterapeuta specjalizujący się w pracy z dorosłymi, nie podejmie się diagnozy i leczenia dziecka, ponieważ ma świadomość, jak inna wiedza i umiejętności są tu potrzebne - tłumaczy Lucyna Muraszkiewicz. -
Jak podkreślają eksperci, specjalizacja psychiatryczna czy psychologa klinicznego nie bez powodu trwa pięć lat.  I pytają, w jaki sposób fizjoterapeuta, pielęgniarka, czy inna osoba wykonująca „zawód medyczny” rozpozna, że prezentowane przez dziecko np. objawy depresyjne mają podłoże neurorozwojowe, a może są związane z zaburzeniami lękowymi, może są skutkiem uzależnień behawioralnych czy dysfunkcji w rodzinie albo przemocy rówieśniczej, a może mamy do czynienie z cechami zespołu Aspergera albo procesem psychotycznym itd.?

Sprawdź w LEX: Czy ze środków na doskonalenie zawodowe nauczycieli można sfinansować superwizję dla psychologów i psychoterapeutów poradni psychologiczno-pedagogicznej? >

Zastanawiają się też, w jaki sposób można efektywnie pomagać dziecku, jeśli nie zdiagnozowano przyczyny objawów.  I stwierdzają, że w przypadku braku profesjonalizmu w dziedzinie zdrowia psychicznego można wyrządzić nieodwracalne szkody, choćby przeoczyć ryzyko prób samobójczych. 

 

Przedstawiciele zawodów medycznych z odpowiednimi kwalifikacjami

Profesor Agata Szulc, kierownik Kliniki Psychiatrycznej Wydziału Nauki o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, uważa, że zmiana w ustawie ma sens. Jak podaje, obecnie wielu lekarzy pełni praktycznie funkcję psychoterapeutów i chcieliby oni przejść taki kurs. Ponadto była możliwość zdobycia pieniędzy europejskich na ten cel, więc szkoda byłoby tracić taką okazję.

- A dlaczego kursu nie miałyby przejść pielęgniarki? Przecież też mają studia licencjackie i magisterskie. Co do fizjoterapeutów miałabym wątpliwości, ale nie sądzę, żeby chcieli zostać psychoterapeutami. Wszystkie te zawody zostały po prostu wrzucone do jednego worka jako zawody regulowane medyczne - mówi profesor Szulc.

Czteroletni kurs, dobry kierownik

Kurs na psychoterapeutę dziecięcego ma trwać 4 lata. Krajowym Konsultantem ds Psychoterapii Dzieci i Młodzieży została profesor Agnieszka Słopień, kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, przewodnicząca zarządu Sekcji Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

- To świetny specjalista, mam do niej pełne zaufanie - zapewnia profesor Szulc. - Zajmie się opracowaniem programu egzaminów, ich zorganizowaniem, wyborem miejsca, gdzie będą się odbywać. Spodziewam się, że wszystko będzie na odpowiednim poziomie, jak na dotychczasowych kursach psychoterapii. Nie obawiałabym się bylejakości. W tej chwili dzieci potrzebujące wsparcia również mogą trafić do tzw. psychoterapeuty, który kurs zrobił w przysłowiowej wyższej szkole gotowania na gazie i nazywa się szumnie psychoterapeutą. Żeby uzyskać certyfikat psychoterapeuty, trzeba pracować w zawodzie: psycholog, lekarz. Kandydaci na kurs muszą wykazać się wiedzą i kontaktem z pacjentami - dodaje.

 

Certyfikat psychoterapeuty Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego mogą uzyskać tylko jego członkowie, a członkiem może być tylko psychiatra, inny lekarz bądź specjalista dziedziny wiedzy związanej z psychiatrią.

 - Środowisko psychiatryczne w Polsce jest w tej chwili pod ścianą, dużo dyskutowaliśmy na temat rozszerzenia możliwości pomocy dzieciom i młodzieży z problemami psychicznymi, musimy robić wszystko, co jest możliwe - uważa prof. Szulc. - W psychiatrii dziecięcej farmakologia lekarza psychiatry jest w mniejszym stopniu potrzebna, natomiast są potrzebne interwencje psychoterapeutyczne, psychologiczno-pedagogiczne, behawioralne. Statystyki pokazują, że interwencji medycznych jest koniecznych około 30-40 proc.. Najlepiej jeśli dziecko jest pod kompleksową, skoordynowaną opieką. A psychiatrów dziecięcych niestety brakuje i lepiej na razie nie będzie - dodaje.

Jej zdaniem właśnie dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby poszerzyć grupę osób, która dzieciom może pomóc. Jak mówi, gdy dziecko ma problem, trafia do poradni, gdzie na wizytę czeka około 6 miesięcy, w prywatnych gabinetach też są długie terminy, bo psychiatrów dziecięcych po prostu nie ma. Jak dzieje się więc coś pilnego, dziecko trafia na oddział psychiatryczny. Tych dziecięcych jest bardzo mało, w tej chwili są zamykane. A trafiają tam też dzieci z zaburzeniami zachowania z domów dziecka lub z ośrodków resocjalizacyjnych. - Tymczasem powinny przebywać w specjalistycznych ośrodkach, a nie na oddziałach psychiatrycznych. Często taka placówka nie chce dziecka odebrać, czasami również, niestety, rodzice nie chcą go odebrać, szpitale stają się przechowalniami. Dlatego właśnie jest potrzebna praca na wcześniejszym etapie: w rodzinie, w szkole, w środowisku dziecka, kiedy można zapobiec problemom, w tym m. in. samookaleczeniom lub próbom samobójczym - podsumowuje prof. Agata Szulc.