Wprowadzenie tzw. klauzuli wyższego dobra, czyli elementu systemu no-fault, było jednym z kilkunastu punktów oczekiwań wobec nowego kierownictwa resortu zdrowia, które w sierpniu przedstawiała Naczelna Izba Lekarska. Postulaty samorządu to wprowadzenie rozwiązań prawnych ograniczających odpowiedzialność karną lekarzy w przypadku czynów popełnionych nieumyślnie, gdzie lekarzowi nie można przypisać rażącego niedopełnienia standardów. Co istotne, nie jest to równoznaczne z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialności - chodzi jedynie o to, by nie była ona nadmiarowa i traktowana jako "bat na medyka". Jak zwracał uwagę samorząd, stałe zwiększanie presji na odpowiedzialność karną lekarzy powoduje, że osoby wykonujące zawody medyczne zaczynają wykazywać postawy "bezpieczne" pod względem prawnym, ale niekoniecznie najlepsze dla poprawy zdrowia pacjenta. Spada też skłonność do podejmowania kształcenia w kluczowych dla zdrowia populacji specjalizacjach, w których ryzyko wystąpienia niepowodzenia leczniczego jest większe (np. specjalności zabiegowe, ginekologia).
Przegląd spraw sądowych w kontekście najczęściej spotykanych błędów medycznych - czytaj w LEX >
Dlatego podkreśla się, że wprowadzenie systemu no-fault (czyli odpowiedzialności bez winy) to przede wszystkim korzyści i bezpieczeństwo dla pacjentów. Medycy walczą jednak o wprowadzenie takich przepisów od lat, co nie poskutkowało do tej pory zmianami w prawie. Obecnie takie rozwiązania funkcjonują m.in. w krajach skandynawskich. Jest jednak nadzieja na zmianę tej sytuacji - jak przekazał NIL, minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda wyraziła "silną wolę polityczną wprowadzenia systemu no-fault". - Sama wskazała, że klauzula no-fault jest konieczna do poprawy systemowej sytuacji medycznej - przekazano po ostatnim spotkaniu z kierownictwem resortu.
Czytaj także: Samorząd lekarski przedstawił 14 punktów oczekiwań wobec resortu zdrowia
Dobre praktyki z Ameryki
Wagę systemu no-fault podkreśla się szczególnie w przypadku kwestii dotyczących błędów medycznych. Jeśli bowiem zdarzenia niepożądane są analizowane w oderwaniu od osoby, która je popełniła (a więc bez udowadniania winy), jest o wiele większa szansa, że zostaną zgłoszone. W innych przypadkach personel medyczny obawia się potencjalnych sankcji. To z kolei powoduje, że nie wiadomo, jakie elementy systemu i funkcjonowania placówek medycznych należy poprawiać.
Sprawdź w LEX: Jak wygląda kwestia odpowiedzialności odpowiedzialności za błędy medyczne po zlikwidowanym podmiocie leczniczym? >
Takie rejestry, w których gromadzone są dane na temat zdarzeń niepożądanych, funkcjonują na świecie. Przykładem bazy, w której zamieszczane są dane dotyczące błędów medycznych, jest amerykańska baza National Practitioner Data Bank (NPDB). Jest to rodzaj internetowego repozytorium, w którym zamieszczane są orzeczenia sądowe zawierające informacje o płatnościach za błędy medyczne i niektórych negatywnych działaniach związanych z praktykami medycznymi, świadczeniodawcami i dostawcami. Baza działa od niemal 40 lat – została utworzona przez Kongres Stanów Zjednoczonych w 1986 roku. W systemie składane są także raporty, które mają charakter poufny i nie są publicznie udostępniane, a pytać o informacje mogą stanowe izby zajmujące się kwestiami odpowiedzialności zawodowej. Jak podkreślono, celem NPDB jest promowanie opieki zdrowotnej wysokiej jakości oraz zapobieganiu oszustwom i nadużyciom w systemach opieki zdrowotnej.
Czytaj też w LEX: Culpa tenet suum auctorem jako podstawa rozstrzygnięcia odpowiedzialności za błąd medyczny przez sądy powszechne >
Jak wyjaśnia dr hab. n. praw. Radosław Tymiński, adwokat, prowadzący blog prawalekarzy.pl, w systemie zawarto ponad 44 tys. orzeczeń sądowych związanych z błędami w ochronie zdrowia. Jak zaznacza, obecnie w Polsce nie ma wiarygodnego źródła informacji o stwierdzonych błędach medycznych, o liczbie błędów medycznych czy ich przyczynach. Powoduje to, że nie można uczyć się na „cudzych błędach” i negatywnie odbija się na bezpieczeństwie pacjentów. - Jako adwokat z doświadczeniem w reprezentowaniu lekarzy i podmiotów leczniczych w całej Polsce mogę jednoznacznie stwierdzić, że błędy i ich przyczyny się powtarzają. Z tego powodu centralna baza danych, do której sąd byłby zobligowany prawnie przesyłać zanonimizowane orzeczenie stwierdzające błąd medyczny, bez najmniejszych wątpliwości pozwoliłaby wychwycić powtarzające się nieprawidłowości i je eliminować – zaznacza mec. Tymiński.
Jak postuluje prawnik, baza taka powinna być publicznie dostępna (np. za niewielką odpłatnością) po to, żeby każdy mógł zapoznawać się ze sprawami i przyczynami błędów oraz do celów badań naukowych.
Czytaj też w LEX: Wpływ błędu organizacyjnego na odpowiedzialność karną lekarza >
Konieczne zmiany w ustawie i jednolity system
W ubiegłym roku wszedł w życie obowiązek dotyczący prowadzenia wewnętrznego systemu zarządzania jakością i bezpieczeństwem w placówkach medycznych, który wynika z ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. Przewiduje on m.in. monitoring zdarzeń niepożądanych, obowiązek pozostaje jednak na dość dużym poziomie ogólności. - Moim zdaniem ustawa o jakości zdecydowanie wymaga jeszcze dalej idących zmian. Obecne przepisy nie tworzą jeszcze odpowiedniego modelu w zakresie zbierania informacji na temat zdarzeń niepożądanych – mówił w sierpniu 2024 r. w rozmowie z serwisem Prawo.pl Bartłomiej Chmielowiec, rzecznik praw pacjenta. Od tego czasu przepisy nie uległy jednak zmianie.
Zobacz wzór dokumentu w LEX: Wewnętrzny System Zarządzania Jakością i Bezpieczeństwem Pacjenta – przykład > >
Tymczasem, jak wynika z danych, które RPP przedstawiał podczas grudniowego Kongresu Prawa Medycznego w Krakowie (którego organizatorem było Polskie Towarzystwo Prawa Medycznego we współpracy z Medycznym Centrum Kształcenia Podyplomowego Collegium Medicum), w krajach o wysokim dochodzie zdarzenie niepożądane dotyka co dziesiątego pacjenta w opiece szpitalnego. Prowadzą one do ponad trzech milionów zgonów na świecie rocznie, podczas gdy liczne badania pokazują, że nawet 50 proc. można było uniknąć. Wskazano też, że w krajach rozwiniętych bezpośredni koszt leczenia szkód na pacjentach możliwych do uniknięcia wynosi 8,7 proc. całkowitych wydatków na zdrowie.
Zobacz też procedurę w LEX: Zgłaszanie i monitorowanie zdarzeń niepożądanych >
Jeśli chodzi o to, co należy poprawić, RPP zwracał uwagę na potrzebę wprowadzenia metaanalizy zdarzeń niepożądanych na poziomie krajowym. Potrzebna jest także pomoc dla podmiotom leczniczych pod kątem wdrażania wewnętrznych systemów zarządzania jakością i bezpieczeństwem oraz generalna poprawa raportowania zdarzeń niepożądanych. RPP zwrócił też uwagę na to, że niezbędne jest wspieranie kultury bezpieczeństwa i unikanie szukania winnych. Postuluje wdrożenie Krajowego Rejestru Zdarzeń Niepożądanych. W raporcie „Gromadzenie i analiza informacji o zdarzeniach niepożądanych w polskich szpitalach” opublikowanym przez Biuro RPP, który ukazał się w tym roku, także zwracano na to uwagę.
- Dzięki analizie danych z wielu placówek możliwe jest wyciąganie wniosków systemowych i wdrażanie skutecznych działań zapobiegawczych, które zwiększają bezpieczeństwo pacjentów w skali całego kraju. System centralny sprzyja kulturze otwartości i uczenia się. Zamiast obwiniania jednostek, skupia się na analizie procesów i źródeł błędów, co przekłada się na doskonalenie praktyk klinicznych i organizacyjnych. Dane zebrane w jednym miejscu umożliwiają również porównania między szpitalami oraz monitorowanie postępów w zakresie poprawy jakości – wyliczano w publikacji. Pomysł utworzenia rejestru poparło prawie 2/3 pytanych w ankiecie szpitali.
Co nowego w ochronie zdrowia w 2026 r. - zapraszamy na szkolenie online w LEX >
Czytaj również: Raportowanie błędów w szpitalach: Papierowe rejestry i lęk pracowników
Jakość w opiece zdrowotnej nadal do dopracowania - potrzebne jasne przepisy
Cena promocyjna: 179.1 zł
Cena regularna: 199 zł
Najniższa cena w ostatnich 30 dniach: 139.29 zł
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów w programie LEX jest zależny od posiadanych licencji.













