WEBINAR Centralna e-rejestracja – wyzwania i praktyka wdrożenia
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

Hantawirus nieporównywalnie mniej zaraźliwy niż COVID-19, ale też może mieć ostry przebieg

Doniesienia o zakażeniach i zgonach pasażerów z holenderskiego wycieczkowca u wielu osób wywołały skojarzenia z początkiem pandemii COVID-19 i związany z tym lęk. Jednak eksperci uspokajają: do nowej pandemii zdecydowanie nam daleko, choćby ze względu na sam charakter wirusa. Niezbędne są jednak środki ostrożności, takie jak odizolowanie chorych. Hantawirus może przebiegać łagodnie, nierzadko zdarzają się jednak przypadki bardzo ciężkie, a także śmiertelne.

Hantawirus Szczurek
Źródło: iStock

O problemach związanych z szybkim rozprzestrzenianiem się hantawirusa na pokładzie statku wycieczkowego MV Hondius, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała na początku maja. Chodzi o statek pływający pod banderą holenderską, którym podróżowało 147 pasażerów i członków załogi (jednak wcześniej 34 pasażerów i członków załogi opuściło statek przed zakończeniem rejsu, na Wyspie Świętej Heleny). Kapitanem jest Polak, Jan Dobrogowski. Zgodnie z tym, co przekazuje WHO, pierwszy przypadek hantawirusa na pokładzie odnotowano najprawdopodobniej (nie wykonano badań, jest to jednak wysoce prawdopodobne na podstawie jego objawów) u mężczyzny, który wszedł na pokład statku 1 kwietnia, po ponad trzymiesięcznej podróży przez Argentynę, Chile i Urugwaj. Objawy pojawiły się 6 kwietnia, a zmarł on na pokładzie 11 kwietnia. Według doniesień medialnych, był to holenderski ornitolog. Przyjęto hipotezę, że do zakażenia doszło na wysypisku śmieci w Argentynie. Mężczyzna miał najprawdopodobniej kontakt z odchodami zakażonego zwierzęcia.

Wśród objętych nadzorem epidemiologicznym jest jeden Polak, który miał kontakt z zarażoną osobą. Nie był on pasażerem statku.

Francuska pacjentka w ciężkim stanie

WHO poinformowało do tej pory o śmierci trzech osób zakażonych hantawirusem. Łącznie zarejestrowano osiem potwierdzonych przypadków. W ciężkim stanie jest obecnie zarażona wirusem pacjentka z Francji. Pozostałe cztery osoby spośród obywateli Francji, które były pasażerami statku MV Hondius, mają negatywne wyniki testów. O tym, że sytuacja jest pod kontrolą, mówił cytowany przez PAP Emmanuel Macron, prezydent Francji.

- Teraz jest ważne, by była prawdziwa koordynacja europejska, to znaczy, by protokoły zmierzały w kierunku najbardziej rygorystycznych standardów (...) i aby Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) mogła skoordynować to wszystko tak, jak należy - powiedział prezydent podczas konferencji prasowej.

Z kolei, jak podaje PAP, minister transportu Francji Philippe Tabarot powiedział, że nie odradza obywatelom żadnego kierunku podróży w związku z hantawirusem i że nie jest konieczne noszenie maseczek w środkach transportu. Podkreślił także, że hantawirus nie krąży tak, jak koronawirus i obecna sytuacja jest odmienna.

Traumatyczne skojarzenia

Nie zmienia to jednak faktu, że doniesienia epidemiczne związane z hantawirusem u wielu osób wywołały skojarzenia związane z początkiem pandemii COVID-19 i związany z tym strach. Lęk wywołało także skierowanie statku na Teneryfę – sprzeciwiały się temu lokalne władze. Nastroje uspokajał dr Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny WHO. W wystąpieniu skierowanym do mieszkańców Teneryfy podkreślił, że rozumie, iż słowo „epidemia” i statek kierowany na wyspę sprawia, że powraca znajomy lęk.

Ból 2020 roku wciąż jest realny i nie lekceważę go ani na chwilę. Ale chcę, żebyście usłyszeli mnie jasno: to nie jest kolejny COVID. Obecne zagrożenie dla zdrowia publicznego ze strony hantawirusa pozostaje niskie. Moi koledzy i ja powiedzieliśmy to jednoznacznie i powtórzę to teraz ponownie - podkreślił.

Dyrektor podziękował również władzom Hiszpanii za to, że podjęli solidarną decyzję o przyjęciu statku w kraju.

Teraz wycieczkowiec płynie do portu w Rotterdamie, gdzie ma zostać poddany m.in. gruntownej dezynfekcji.

Nie ma zagrożenia nową pandemią

Oficjalny komunikat związany z sytuacją wydał również polski główny inspektor sanitarny. Jak wyjaśniono, patogenem, który wywołał zachorowania, jest podtyp południowo-amerykański Andes – jedna z odmian hantawirusa, która przenosi się między ludźmi. Rozprzestrzenianie jest obserwowane od wielu lat w Ameryce Południowej, ale nie w Europie. Zazwyczaj wiąże się z bliskim kontaktem z osobą chorą, na przykład podczas wspólnego przebywania w pomieszczeniu (np. kabinie), opieki nad nią lub kontaktu z płynami ustrojowymi.

- Wskaźnik reprodukcji wirusa Andes wynosi ok. 2, w porównaniu do ok. 10-20 dla COVID-19 wariant Omicron w szczycie pandemii. Oznacza to, że jedna zakażona osoba może zainfekować maksymalnie 2 kolejne, co świadczy o bardzo niskim potencjale wywoływania masowych zakażeń. WHO, ECDC oraz GIS uznają ryzyko epidemiczne dla ogólnej populacji za niskie - nie ma zagrożenia pandemią - podkreśla GIS.

Choć, jak zaznacza dr Paweł Grzesiowski, główny inspektor sanitarny, nie zmienia to faktu, że choroba jest poważna i stanowi wyzwanie, także logistyczne. Pasażerowie są bowiem ewakuowani i mają kontakt z innymi osobami. - Niestety muszę to powiedzieć, że to jest poważna choroba i oczywiście znamy różne przebiegi, od bardzo lekkich do śmiertelnych. Statystyka mówi, że nawet co trzeci pacjent może zginąć, jeżeli ma chorobę w płucach, czyli jest ta postać martwiczo-krwotocznego uszkodzenia płuc. Wówczas to przebiega naprawdę analogicznie do ciężkiego COVID-u - mówił na antenie TVN24.

Zaznaczył jednak jednocześnie, że poza tym nie ma porównania do pandemii koronawirusa.

Hantawirus – jak się objawia?

Jak wyjaśnia WHO, hantawirusy występujące w Europie i Azji są znane z wywoływania gorączki krwotocznej z zespołem nerkowym (HFRS), która atakuje głównie nerki i naczynia krwionośne. W tej części świata nie udokumentowano transmisji wirusa z człowieka na człowieka. Zakażenie ludzkim hantawirusem następuje głównie poprzez kontakt z moczem, kałem lub śliną zakażonych gryzoni lub poprzez dotykanie skażonych powierzchni. Do zakażenia dochodzi zazwyczaj podczas czynności takich jak sprzątanie budynków zasiedlonych przez gryzonie, choć może ono również wystąpić podczas rutynowych prac w silnie zasiedlonych obszarach. Przypadki u ludzi najczęściej zgłaszane są na obszarach wiejskich, takich jak lasy, pola i gospodarstwa rolne, gdzie obecne są gryzonie, a ryzyko zakażenia jest większe.

GIS wskazuje z kolei, że do kryteriów uprawdopodobniających wystąpienie zakażenia zalicza się:

  • ostry początek choroby,
  • wysoka gorączka (powyżej 38,5 st. C),
  • osłabienie,
  • bóle mięśni,
  • bóle brzucha, bóle karku i głowy,
  • wymioty,
  • biegunka,
  • spadek ilości oddawanego moczu,
  • duszność,
  • wybroczyny na skórze.

W zależności od podtypu wirusa najgroźniejszym powikłaniem jest wystąpienie krwawień z przewodu pokarmowego, niewydolności nerek lub niewydolności oddechowej. Nie ma również specjalnego leku na tę chorobę, leczy się ją jedynie objawowo. Zakażenia hantawirusami generalnie występują na całym świecie, w tym także w Polsce. Najbardziej narażeni są rolnicy, żołnierze czy turyści (większe ryzyko zetknięcia z odchodami gryzoni).

Okres wylęgania choroby trwa średnio 12-16 dni, ale może się wahać od 5 do nawet 42 dni. Przebieg choroby może być skąpoobjawowy, bez konieczności hospitalizacji. Zdarzają się również przypadki zakażeń bezobjawowych. Pełnoobjawowe zakażenie wymaga hospitalizacji i leczenia wspomagającego, które może trwać wiele tygodni, całkowita rekonwalescencja może trwać kilkanaście miesięcy. 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej