Beata Dązbłaż: Od 6 grudnia dostępne jest szczepienie preparatem dopasowanym do wariantu wirusa XBB (Kraken). Co oznaczają kolejne nazwy wariantów koronawirusa?

Prof. Krzysztof Pyrć: Trzeba pamiętać przede wszystkim, że ciągle mamy wariant omikron. Oczywiście wirus cały czas się zmienia, co ma swoje odzwierciedlenie w nazwach naukowych, takich jak BA.2.86, EG.5.1. czy XBB. 1.5. Te połączenia liter i cyfr pokazują historię ewolucyjną wirusa, pozwalając łatwo umiejscowić dany podwariant na gałęziach drzewa genealogicznego. Przypominam, to są tylko podwarianty omikronu, których istnienie na ten moment na szczęście niewiele zmienia dla zwykłego człowieka.

 

Nazwy, które są nadawane tym oznaczeniom np. eris, pirola, delta, kraken - co one oznaczają?

To nie są oficjalne nazwy. Nadawane są czasem przez indywidualnych naukowców, czasem przez dziennikarzy. Natomiast niepotrzebnie są powielane przez Ministerstwo Zdrowia i media. Czemu niepotrzebnie? Bo niektóre z nich – jak kraken (mityczny potwór budzący strach wśród żeglarzy - red.) - wprowadzają niepokój i poczucie, że wydarzy się coś strasznego. Ponieważ jednak nie ma do tego podstaw, ośmiesza to całą koncepcję. Kiedy wreszcie pojawi się coś ważnego, nikt nie potraktuje tego poważnie.

Zdaje się, że jest to częstą przyczyną wielu powstających mitów na temat koronawirusa. Także tych dotyczących objawów związanych właśnie, jak potocznie się mówi, z deltą czy krakenem.

Od początku przekazywane do wiadomości publicznej informacje związane z objawami danego wariantu koronawirusa są absurdalne. Zakażenie każdym z wariantów wiąże się z bardzo dużym spektrum objawów. Może być to zakażenie bezobjawowe, ale może być to też ciężka, śmiertelna choroba i całe spektrum objawów pomiędzy tymi skrajnościami. Chociaż wariant delta statystycznie częściej powodował ciężką chorobę niż omikron, to wszyscy wiemy, że statystyka nie odnosi się do jednostek. Nie odważyłbym się rozpoznawać wariantu, nie wspominając o podwariantach, „po oczach”.

Niestety mitów wokół koronawirusa jest bardzo wiele. Część z nich wypływa np. z mediów, a częściowo może to wiązać się z wypowiedziami osób, które jednak nie znają tematu wystarczająco dobrze. Niestety, często tego typu historie trafiają na podatny grunt i krążą przez długi czas.

Czytaj także na Prawo.pl: MZ: Od 6 grudnia będzie dostępna szczepionka przeciwko COVID z wariantem XBB (Kraken)

Czy osoby, które szczepiły się szczepionką Pfizera albo Johnson&Johnson mogą zaszczepić się szczepionką Novavaxu (Nuvaxovid XBB.1.5.), która ma być niebawem dostępna?

Tak, oczywiście, z tym nie ma żadnego problemu. Szczepionka nie jest lekarstwem, nie wchodzi w interakcję z innym typem. Szczepionka w bezpieczny sposób uczy nasz organizm, jak wygląda zagrożenie. Podstawowy cykl szczepień uwzględniał podanie dawek tylko jednej firmy, ponieważ nie było badań, który pokazywałyby skuteczność hybrydowego podania szczepionek z różnych firm.

Spotkałam się z przekonaniem, że szczepionka Nuvaxovid jest gorsza np. od szczepionki Pfizera.

Tak nie jest. Na początek zastanówmy się, czym jest wirus i czym jest szczepionka. To co się dostaje do naszego organizmu, gdy się zarażamy koronawirusem, to jest nić około 30 tys. nukleotydów RNA zamkniętych w otoczce złożonej z lipidów i białek odpowiedzialnych za ochronę RNA, jak również za prawidłowe „zaadresowanie” go i dostarczenie go do właściwej tkanki i komórki. Kiedy już wirusowe RNA znajdzie się we właściwej komórce, dochodzi do produkcji białek wirusa, namnażania jego RNA i wreszcie tworzenia nowych wirusów. W międzyczasie jednak nasze komórki wysyłają sygnał SOS, tak aby nasz organizm był w stanie rozpoznać zagrożenie. Nasz układ odpornościowy uczy się w ten sposób, jak wygląda przeciwnik, a dokładnie jego białka, i zapamiętuje konkretne wzory na przyszłość. Jeżeli chcemy ten proces przeprowadzić, nie narażając się na zagrożenie związane z chorobą, szczepimy się. Przy szczepionkach białkowych dostarczamy fragmenty białek wirusa lub wręcz całe nieaktywne wiriony i pozwalamy naszemu organizmowi nauczyć się konkretnych wzorców. Przy szczepionkach mRNA sytuacja jest inna, ponieważ zamiast dostarczać do organizmu pojedyncze białka wirusowe dostarczamy niewielki fragment wirusowego RNA. Dochodzi wtedy do produkcji konkretnego białka wirusa, tak jak w czasie choroby, jednak nie ma całej maszynerii, która odpowiada za chorobę i namnażanie się patogenu.

W obu przypadkach efekt jest ten sam. Pojawiające się białka wirusowe pozwalają na wytrenowanie naszego układu odpornościowego na swego rodzaju siłowni, zamiast wysyłać go prosto na uliczną bójkę.

Nuvaxovid jest szczepionką białkową.

Tak. To nie oznacza, że jest gorsza. Efektywność szczepionki oznacza się w badaniach klinicznych, a te wykazały jej skuteczność. Szczepionki mRNA (np. firm Pfizer czy Moderna) mają swoje niewątpliwe zalety, włączając w to łatwość produkcji, tworzenia czy oczyszczania. Jak pokazała pandemia, wykorzystanie mRNA pozwala na znacznie szybsze stworzenie efektywnej szczepionki i prawdopodobnie to właśnie ten rodzaj szczepionek będzie dominował w przyszłości. Nie można powiedzieć, że każda szczepionka mRNA jest lepsza od białkowej. Tak jak powiedziałem wcześniej. Efektywność i bezpieczeństwo szczepionki sprawdza się w badaniach klinicznych.

Jak obecnie wygląda odporność pacjentów, którzy dotychczas zaszczepili się wszystkimi dostępnymi dawkami szczepionki na Covid-19?

Trzeba pamiętać, że większość ludzi przechorowała Covid albo się zaszczepiła, a najczęściej już jedno i drugie. W związku z czym w całej populacji wytworzyła się odporność „bazowa”, czego nie należy mylić z odpornością „stadną” czy też zbiorowiskową. Po ekspozycji na zagrożenie pojawiają się oczywiście przeciwciała, ale również z czasem powstają komórki pamięci, no i oczywiście rozwija się odpowiedź komórkowa. Jeśli ktoś zaszczepił się np. dwa lata temu, to poziom przeciwciał prawdopodobnie jest już bardzo niski, jednak w dalszym ciągu dysponujemy pozostałymi narzędziami obrony w postaci limfocytów, ale również komórek pamięci, pozwalających przynajmniej częściowo odbudować ochronę. W efekcie ryzyko ciężkiego przebiegu spada, chociaż oczywiście ewolucja wirusa i czas robią swoje. Celem podawania dawek przypominających jest odświeżenie pamięci naszego układu odpornościowego.

Oczywiście nie dotyczy to grup osób szczególnie narażonych, u których układ odpornościowy działa gorzej, lub u których inne choroby dodatkowo nas osłabiają. Szczególnie w kontekście tych osób brak w Polsce leku i aktualizowanych szczepionek jest skandaliczny. To, że WHO ogłosiło koniec stanu zagrożenia dla zdrowia publicznego na skalę światową, nie oznacza, że ryzyko na poziomie jednostki jest zerowe.

Tymczasem rzeczywistość nas chyba znów wyprzedziła. Jest sezon grypowy, coraz więcej zakażeń koronawirusem, a szczepionki w Polsce na Corvid-19 mają być dostępne dopiero 6 grudnia.

Świat dogania rzeczywistość, bo już od sierpnia były aktualizowane szczepionki na Covid. 31 sierpnia Europejska Agencja Leków (EMA) zatwierdziła szczepionki Pfizera, niedługo potem Moderny. W większości krajów cywilizowanych są one dostępne, podobnie jak leki. W Polsce obiecana została szczepionka firmy Novavax od 6 grudnia, czyli o trzy miesiące za późno.

 

Magdalena Bogdan, Paweł Żuk, Artur Prusaczyk

Sprawdź  
POLECAMY