Rejestrator pozwala na długotrwałe monitorowanie pracy serca pacjenta. Wszczepione urządzenie przez 3 lata, nieprzerwanie wykonuje badanie EKG, a jego wyniki pozwalają zdiagnozować przyczyny niewyjaśnionych omdleń, palpitacji i zaburzeń pracy serca.

Pierwszy w Polsce zabieg wszczepienia rejestratora nowej generacji przeprowadził dr hab. n. med. Przemysław Mitkowski wraz z zespołem ze Szpitala Klinicznego „Przemienienia Pańskiego” Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

- Jest grupa pacjentów, u której rzadko występują omdlenia czy pełne utraty przytomności. Charakter objawów wskazuje na arytmię jako ich przyczynę, ale ze względu na sporadyczność ich występowania nie można tego potwierdzić standardowymi badaniami. W takim przypadku u 70-80 procent chorych rejestrator pozwala postawić diagnozę i rozpocząć odpowiednie leczenie – powiedział dr Mitkowski.

- Omdlenia i związane z nimi upadki mogą być bardzo niebezpieczne. U 39-letneigo pacjenta, któremu w poniedziałek wczepiono rejestrator spowodowały wstrząśnienie mózgu i złamanie kości - dodał.

Kardiolog przyznaje, że podobne urządzenia stosuje się od kilku lat, ale to wszczepione w Poznaniu jest jednym z najnowszych osiągnięć światowej medycyny. Rejestrator jest o 80 procent mniejszy od swoich poprzedników, pracuje też znacznie dłużej i pozwala na przesłanie wyników EKG na komputer lekarza za pośrednictwem sieci komórkowej.

Urządzenie umieszczono u 39-latka pod skórą, w dolnej części mostka pacjenta. Jest ledwo wyczuwalne, nie przeszkadza w codziennym życiu i nie powoduje żadnych utrudnień dla chorego.

Rejestratory nie są refundowane przez NFZ, co według dr. Mitkowskiego znacznie ogranicza stosowanie tej metody diagnostycznej. Wszczepione urządzenie kosztowało 12 tys. zł (plus VAT) i zostało zakupione przez szpital.

Wykorzystywanie w diagnostyce rejestratorów arytmii znalazło swoje miejsce w zaleceniach Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego; metodę zatwierdziło też Polskie Towarzystwo Kardiologiczne. (pap)