Według federalnego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) od 1 do 30 stycznia 2015 roku w całym kraju na odrę zachorowały już 102 osoby w 14 stanach. Fala zachorowań rozpoczęła się w parku rozrywki Disneyland w Kalifornii.

Odra to wysoce zaraźliwa choroba zakaźna wieku dziecięcego, która - przed wynalezieniem szczepionki - zabijała na świecie dwa i pół mln ludzi rocznie. Wirus został niemal całkowicie wyeliminowany z krajów rozwiniętych, w tym USA, gdy wprowadzono masowe szczepienia dzieci. Teraz wraca jednak, roz­no­szo­ny przez osoby, który nigdy nie były szczepione. Wielu rodziców, przekonanych, że szczepienia są niebezpieczne, odmawia ich bowiem swym dzieciom.

Czytaj: Kalendarz szczepień na rok 2015: szczepienia obowiązkowe i zalecane ze zmianami >>>

W USA nie ma federalnego obowiązku szczepienia dzieci, ale we wszystkich stanach istnieje wymóg wykazania przy zapisywaniu dziecka do szkoły, że było one szczepione na pewne choroby. Niemniej jednak aż w 20 stanach, w tym w Kalifornii, istnieją możliwości uzyskania zwolnienia z tego obowiązku, między innymi  z powodów religijnych. Na przykład w New Jersey rodzice muszą przedstawić pisemną deklarację od rodzinnego lekarza.

Nie ma danych, ilu Amerykanów nie jest zaszczepionych, ale zgodnie z opublikowanym w ubiegłym tygodniu raportem Pew Reaserach Center aż 30 procent osób uważa, że "rodzice powinni mieć możliwość podjęcia decyzji o nieszczepieniu dziecka".

Ta "zła moda na nieszczepienie", jak pisze o zjawisku większość amerykańskich mediów, wywołuje w USA tak duże kontrowersje, że głos zabrał prezydent Barack Obama, apelując do rodziców o szczepienie dzieci.
- Rozumiem, że niektórzy rodzice mogą mieć różne obawy, ale nauka jest niepodważalna - powiedział Obama w wyemitowanym w poniedziałek 2 lutego 2015 wywiadzie w telewizji NBC.



 

Dziennikarze zapytali też w poniedziałek o zdanie jednego z potencjalnych kandydatów w wyborach prezydenckich w 2016 roku, republikańskiego gubernatora New Jersey Chrisa Christie. Powiedział, że jego dzieci są zaszczepione, ale rodzice powinni mieć w sprawie szczepień pewien wybór. Jego wypowiedź wywołała tak dużą reakcję negatywną, że biuro gubernatora opublikowało sprostowanie, zapewniając, że uważa on, iż "w przypadku chorób takich jak odra nie ma wątpliwości, że dzieci powinny być szczepione".

Ruchy antyszczepieniowe, których zwolennicy twierdzą, że szczepionki wywołują alergie, osłabiają odporność dziecka i grożą poważnymi powikłaniami, zaczęły się rozwijać w USA po tym, gdy w 1998 roku uka­za­ły się ba­da­nia brytyjskiego lekarza An­drew Wa­ke­fiel­da, które rzekomo dowodziły istnienia zwią­zku mię­dzy szcze­pion­ka­mi a au­ty­zmem i zapaleniem jelit. Choć badanie zostało obalone, a sam Wakefiled otrzymał zakaz wykonywania zawodu lekarza, to jego teoria wciąż "żyje" w internecie i powołują się na nią przeciwnicy szczepień. Obowiązkowe szczepienia irytują też niektórych konserwatystów w USA, którzy uważają, że rodzice sami powinni decydować o tym, czy chcą zaszczepić dzieci.

Amerykańska Akademia Pediatryczna usilnie apeluje do rodziców o szczepienia przeciwko odrze i innym chorobom wieku dziecięcego. Wskazuje się, że brak szczepień grozi zarażeniem także innych dzieci, np. niemowlaków, które nie otrzymały jeszcze szczepionki z racji zbyt młodego wieku. Eksperci przekonują też, że żadne wiarygodne badania naukowe nie potwierdziły dotąd szkodliwego wpływu szczepionek na zdrowie dzieci.

Media informują, że w reakcji na nową falę zachorowań na odrę, w Kalifornii coraz więcej lekarzy rodzinnych informuje pacjentów, iż nie będą przyjmować dzieci, które nie zostały zaszczepione.
- Rodzice, którzy nie zaszczepili swych dzieci przeciwko odrze narażają na ryzyko nie tylko je, ale także inne dzieci w mojej poczekalni - powiedział pediatra w Los Angeles.

W Polsce 95 procent rodziców szczepi swoje dzieci do 12 roku życia, co stawia nasz kraj w światowej czołówce. Ale od kilku lat istnieją też ruchy antyszczepionkowe, którym ulegają niektórzy rodzice, choć na znacznie mniejszą skalę niż w innych krajach. W 2013 roku było ponad 7,2 tysiąca niezaszczepionych dzieci, w porównaniu do około 5 tys. rok wcześniej - informował niedawno profesor Andrzej Zieliński z Zakładu Epidemiologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny. (pap)