Raport organizacji Lekarze na rzecz Praw Człowieka (PHR) dokumentuje zabicie 610 pracowników personelu medycznego i 233 ataki na 183 ośrodki medyczne w całej Syrii w ciągu ostatnich czterech lat.

Za 88 procent ataków na szpitale i za 97 procent ofiar śmiertelnych wśród pracowników służby zdrowia odpowiedzialne są siły syryjskie - twierdzą autorzy raportu, przyznając, że i przeciwnicy władz dopuszczali się ataków na ośrodki zdrowia.

Czytaj: WHO: Podczas wojny w Syrii rany odniosło ponad milion osób >>>

- Rząd praktykował wszelką taktykę: aresztowania na izbach przyjęć, bombardowanie szpitali, a nawet tortury i egzekucje lekarzy, którzy usiłowali ratować rannych - powiedziała przedstawicielka PHR Erin Gallagher, która szefuje grupie dochodzeniowej organizacji. Według niej władze używały też tzw. bomb beczkowych, wypełnionych materiałami wybuchowymi, paliwem i kawałkami metalu, które powodują wielkie straty w ludziach.

- Każdy zabity lekarz czy zniszczony szpital pozostawił setki lub nawet tysiące Syryjczyków bez możliwości zwrócenia się o pomoc medyczną - powiedziała Erin Gallagher.



 

Organizacja PHR mająca siedzibę w Nowym Jorku zgromadziła dane do raportu ze źródeł w samej Syrii, a także źródeł ośrodków badawczych, raportów ONZ, organizacji pozarządowych, zdjęć satelitarnych i doniesień prasowych.

Konflikt w Syrii, który rozpoczął się w roku 2011, przerodził się w wojnę; siły prorządowe walczą w niej z wieloma ugrupowaniami rebelianckimi, w tym wspieranymi przez Zachód, a także z Frontem al-Nusra i dżihadystami z Państwa Islamskiego. Ugrupowania rebeliantów walczą też między sobą. (pap)