Jak powiedziała w poniedziałek 23 stycznia 2017 roku zastępca prokuratora rejonowego w Rybniku Malwina Pawela-Szendzielorz, śledztwo toczy się w sprawie niemyślnego spowodowania śmierci Dawida R. przez nieudzielenie mu właściwej pomocy medycznej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rybniku.

Śledczy zabezpieczyli już dokumentację medyczną i przesłuchali członków rodziny zmarłego – żonę i brata zmarłego– podała prokurator.
- Dalszy tok postępowania jest uzależniony od sekcji zwłok, która zostanie przeprowadzona we wtorek lub środę – dodała.

Jak mówił rzecznik rybnickiego szpitala Michał Sieroń, w piątek 20 stycznia 2017 roku wieczorem mężczyzna zgłosił się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego "z bólem gardła i infekcją górnych dróg oddechowych". Został przyjęty przez internistę.

- Lekarz go zbadał zgodnie z procedurami, jakie w każdej przychodni byłyby przeprowadzone, dodatkowo pacjent miał zrobione EKG ze względu na to, że jest sezon grypowy i często powikłania po grypie to są sercowe sprawy. Żadnych problemów kardiologicznych pacjent nie wykazał, nie było nic niepokojącego, co by wskazywałoby go hospitalizować, w związku z tym został pouczony, dostał receptę, wypis i około godziny 20.15 wyszedł sam – mówił rzecznik. Według lokalnych mediów u pacjenta stwierdzono zapalenie oskrzeli.

Mężczyzna nie dotarł jednak do domu. Po pewnym czasie jego bliscy zaczęli więc go szukać i to oni znaleźli go na ścieżce nieopodal szpitala i wezwali karetkę - wynika z relacji rodziny zmarłego dla lokalnych mediów.

 



Karetka dotarła na miejsce około godz. 23.40.
- Pacjent był nieprzytomny, mocno wychłodzony, podjęto natychmiastową akcję reanimacyjną, trwała 50 minut, niestety nie udało się go uratować – powiedział Sieroń. Powołując się na rozmowę z lekarzami dodał, że "nie stwierdzili oni niczego, co wzbudzałoby wątpliwości co do ingerencji osób trzecich", na przykład śladów pobicia.

Jak powiedział rzecznik, miejsce, gdzie znaleziono mężczyznę, w odległości około 500 m od szpitala, to "dzika ścieżka", skrót do pobliskiego osiedla.

Komentując sprawę rzecznik dodał, że ze strony personelu szpitala "wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z zasadami".

Choć do zdarzenia doszło w piątek 20 stycznia 2017 wieczorem, policję o sprawie poinformowano dopiero w sobotę 21 stycznia 2017 wieczorem.
- Osoba bliska mężczyzny, która się do nas zgłosiła, mówiła, że miała pewne wątpliwości, co do okoliczności śmierci – powiedziała st.sierż. Anna Karkoszka z rybnickiej policji.(pap)