W czwartek 30 października 2014 sąd zdecydował o przełożeniu terminu wydania orzeczenia ze względu na zawiłość sprawy.

Sąd Rejonowy w Szamotułach uznał lekarkę w grudniu 2013 roku za winną tego, że w lipcu 2009 roku, podczas zabiegu cesarskiego cięcia, dokonała ubezpłodnienia Wioletty Szwak, na co kobieta nie wyrażała zgody. W ten sposób spowodowała u niej ciężki uszczerbek na zdrowiu.

Z wyrokiem nie zgodzili się obrońcy oskarżonej, prokurator oraz oskarżyciel posiłkowy. Obrońcy chcą uchylenia wyroku lub umorzenia postępowania, ich apelację poparł prokurator. Adwokat pokrzywdzonej Wioletty Szwak zażądała dla niej przeprosin od lekarki oraz zapłaty 10 tys. zł zadośćuczynienia. Jak podkreśliła, oskarżona wyrządziła pokrzywdzonej znaczną krzywdę, pozbawiła ją płodności i nie przeprosiła za to.

W opinii obrony, lekarka miała mylne przekonanie, że operowana kobieta wyraziła zgodę na sterylizację.

- Bardzo silnie uzasadnione jest twierdzenie, że nie można w sposób stanowczy stwierdzić, że oskarżona miała świadomość, że zgoda jest o niewystarczającym zakresie. To tylko może determinować jej odpowiedzialność karną. Istotny jest też zakres zgody - nie tylko to, na co jest wprost wyrażona zgoda w dokumencie, lecz również to, co lekarz może zrobić, gdy pojawi się określona sytuacja na stole operacyjnym. To już jest kwestia interpretacji – powiedział adwokat Maciej Gutowski.

- Nie można powiedzieć, że trudno przypisać oskarżonej, iż nie miała świadomości, że nie było zgody, skoro wynika to wyraźnie z jej wyjaśnień. Na pytanie, czy była zgoda, oskarżona odpowiada, że być jej nie mogło, bo zabieg sterylizacji nie był planowany – powiedziała reprezentująca pokrzywdzoną kobietę adwokat Małgorzata Heller-Kaczmarska.

Sąd miał ogłosić wyrok już we wrześniu 2014. Obrońcy wskazali jednak, że oskarżyciel posiłkowy mógł spóźnić się z przesłaniem do sądu swojego aktu oskarżenia, zaś pocztowy dowód nadania dokumentu jest nieczytelny. Sąd badając tę sprawę poprosił o informacje od Poczty Polskiej i szamotulskiego sądu.

Małgorzata Heller-Kaczmarska podkreśliła w czwartek, że dowód nadania przesyłki bez wątpliwości potwierdza terminową wysyłkę aktu oskarżenia.

Proces ruszył w kwietniu 2012 roku. Prokuratura, która wcześniej badała sprawę, uznała, że pozbawienie płodności było uzasadnione i umorzyła śledztwo. Wobec tego prywatny akt oskarżenia złożyła w szamotulskim sądzie adwokat reprezentująca Wiolettę Szwak.

Oprócz procesu karnego, Szwak domagała się od lekarki oraz od szpitala w Szamotułach, gdzie wykonano zabieg, pół miliona złotych zadośćuczynienia i odszkodowania. W październiku 2012 roku szpital i lekarka odmówili przed sądem zawarcia ugody i wypłaty odszkodowania i zadośćuczynienia twierdząc, że zabieg był konieczny. Powództwo przeciwko szpitalowi i lekarce ma być wniesione po zakończeniu sprawy karnej.

Czytaj także: Sąd za sterylizację bez pytania o zgodę >>>

W 2009 roku Wioletta Szwak urodziła córkę Różę. Kilka dni po porodzie decyzją Sądu Rejonowego w Szamotułach dziewczynka została odebrana matce i przekazana rodzinie zastępczej. Stało się to w następstwie opinii dyrektora szpitala w Szamotułach i wywiadu położnej środowiskowej, która napisała, że mieszkanie matki dziecka jest zaniedbane i brudne, a kobieta jest osobą niezaradną i nie zajmuje się prowadzeniem domu. Do sądu rodzinnego trafił też wniosek o odebranie kobiecie i jej mężowi praw rodzicielskich do trójki starszych dzieci.

Po nagłośnieniu sprawy przez media i po interwencji Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich oraz objęciu nadzorem śledztwa przez ministra sprawiedliwości, we wrześniu 2009 roku sąd rejonowy zadecydował, że Róża może wrócić do domu. We wrześniu 2011 roku sąd uznał, że państwo Szwak mogą zajmować się, pod nadzorem kuratora, także pozostałymi dziećmi.

Przy badaniu szpitalnej dokumentacji w sprawie odebrania matce Róży okazało się, że w trakcie porodu kobieta została wysterylizowana. (pap)