Zwiercan oceniła, że sytuacja w CZD wynika z wieloletnich zaniedbań i niegospodarności.
- Nie jest to wyłącznie problem wynagrodzeń pielęgniarek. Szczególnie system leczenia szpitalnego został w ostatnich latach zdezorganizowany, co przejawia się w gigantycznych, powiększających się długach części szpitali, długimi kolejkami do leczenia specjalistycznego, brakiem szerszego myślenia o utrzymaniu zdrowia ludzi na rzecz doraźnego działania – powiedziała.

- Za sytuację w Centrum Zdrowia Dziecka najmniej odpowiada obecny minister zdrowia i obecny rząd. To efekt pracy poprzedników- oceniła. Przypomniała, że pielęgniarki z CZD są w sporze zbiorowym od 2014 roku.

Oceniała, że źródłem problemów służby zdrowia był między innymi brak wyobraźni w kształtowaniu systemu ochrony zdrowia, brak spójnych koncepcji oraz chaotyczne zarządzanie. Zwiercan przypomniała także o konstytucyjnym prawie obywateli do ochrony zdrowia.

- Po ludzku rozumiem pielęgniarki. Niestety nie jestem w stanie nie tylko zrozumieć, ale przede wszystkim zaakceptować sytuację, kiedy pielęgniarki opuszczają łóżka najmłodszych pacjentów. Bycie pielęgniarką czy lekarzem nie jest zwykłą pracą. To zawód misyjny, w którym wrażliwość i zrozumienie drugiego człowieka powinno być wartością najwyższą. Odejścia od łóżek dzieci, doprowadzenia do odsyłania 400 małych, ciężko chorych pacjentów z CZD, niczym nie można usprawiedliwić – powiedziała.

Zwiercam zaapelowała do wszystkich zaangażowanych w konflikt, a przede wszystkim do pielęgniarek, o nienarażanie zdrowia i życia pacjentów. - Wróćcie do pracy i z tej pozycji negocjujcie swoje postulaty – apelowała do strajkujących.(pap)