- Protestujemy przeciwko oszukiwaniu społeczeństwa, przeciwko skłócaniu pacjentów z lekarzami. Nie może być tak jak dotychczas, że władza obiecuje pacjentom wszystko, nie przeznacza na to odpowiednich środków, a winą za to obarcza lekarzy - powiedział przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel.

Pikieta była wyrazem sprzeciwu lekarzy wobec pogarszającej się sytuacji w służbie zdrowia. Zdaniem organizatorów winę za to ponosi rząd, którego działania i zaniedbania "prowadzą do dewastacji, do niszczenia publicznej służby zdrowia".

Manifestacja odbyła się pod hasłem "Powstrzymajmy ich! (Rządzących - przed dewastacją ochrony zdrowia)" jako część ogólnoeuropejskiej akcji, organizowanej przez FEMS – Europejską Federację Związków Zawodowych Lekarzy, do której należy OZZL. Jak poinformował Bukiel, podobne zgromadzenia publiczne odbyły się w czwartek w większości krajów europejskich.

W demonstracji przed Ministerstwem uczestniczyli przedstawiciele związków zawodowych lekarzy z państw Grupy Wyszehradzkiej, czyli z Czech, Słowacji i Węgier. Goście z zagranicy mówili o trudnościach w funkcjonowaniu służby zdrowia w swoich krajach i deklarowali poparcie postulatów, o które w Polsce walczy OZZL.

- Jakkolwiek w różnych krajach sytuacja opieki zdrowotnej jest różna i problemy są różne, to tendencja jest wszędzie taka sama - ograniczyć publiczne nakłady, obiecywać obywatelom, że im się wszystko należy, a winę za ograniczony dostęp do leczenia przerzucić na lekarzy - powiedział przewodniczący OZZL.

Według Bukiela sytuacja polskiej służby zdrowia jest szczególnie trudna, ponieważ publiczne nakłady na nią są najniższe spośród krajów UE, przy czym koszyk gwarantowanych świadczeń jest największy. - Dlatego rozziew między oczekiwaniami pacjentów a możliwościami lekarzy jest szczególnie wielki - powiedział.

Jeden z uczestników pikiety, onkolog Adam Pawiński, który na co dzień pracuje w Norwegii, powiedział, że porównanie polskiej służby zdrowia z innymi krajami europejskimi wypada niekorzystnie. - Niestety, nadal to jest niebo a ziemia - powiedział lekarz, zaznaczając, że ma skalę porównawczą, ponieważ zanim zdecydował się wyjechać z Polski praktykował w wielu krajowych szpitalach.

- Te systemy, w których funkcjonowałem - duński, norweski czy belgijski - są systemami nadal bardzo dofinansowanymi centralnie. Generalnie są bardzo podobne do polskiego, natomiast tam jest dwa razy więcej pieniędzy, jest co najmniej 10 procent PKB przeznaczane na ochronę zdrowia - podkreślił onkolog.

Delegacja protestujących złożyła w MZ petycję, w której lekarze z OZZL wypunktowali swoje uwagi dotyczące funkcjonowania służby zdrowia oraz wezwali rząd do "konstruktywnego dialogu wszystkich sił politycznych, środowisk medycznych i pacjentów", który odbywałby się z "poszanowaniem prawdy".

Rzecznik resortu zdrowia Krzysztof Bąk poinformował, że z przedstawicielami OZZL spotkał się wiceminister Cezary Rzemek. Rzecznik nie odniósł się jednak do postulatów protestujących. - Odpowiemy na petycję, jak tylko się z nią zapoznamy; w najszybszym możliwym terminie - powiedział.

- Oni nie udają, że poważnie traktują nasze postulaty, a my nie udajemy, że wierzymy, że potraktują nas poważnie - powiedział po spotkaniu z wiceministrem Bukiel.

Roczne wydatki NFZ na służbę zdrowia wynoszą ponad 60 mld zł. (pap)