Na początku sierpnia 2016 roku ASF stwierdzono we wsi Rębiszewo Studzianki, w gminie Wysokie Mazowieckie (Podlaskie) w gospodarstwie, gdzie hodowano 540 świń. Gospodarstwo to jest oddalone około 100 km od gospodarstwa koło Hajnówki, gdzie wcześniej także pojawiło się ognisko ASF. W sobotę 6 sierpnia 2016 natomiast Główny Lekarz Weterynarii poinformował o kolejnym ognisku tego wirusa u świń, tym razem w gospodarstwie w gminie Mielnik (Podlaskie), gdzie znajdowało się 97 sztuk trzody chlewnej. 

Wszystkie te ogniska choroby znajdują się w obszarze ochronnym, w którym obowiązują zwiększone wymagania sanitarno-weterynaryjne. Służby weterynaryjne wyznaczyły tam tzw. 3 km strefę zapowietrzoną, a za nią - tzw. strefę zagrożoną (o promieniu 7 km). Wszystkie świnie z zakażonych ognisk zostały zlikwidowane. Trwa ustalanie, w jaki sposób wirus ASF pojawił się w danym gospodarstwie. 

Kilka dni temu minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel pytany o ognisko w gminie Wysokie Mazowieckie, poinformował na konferencji prasowej, że zakażenie nie mogło pochodzić od dzików. - Na pewno, jeżeli chodzi o bioasekurację, to w tym gospodarstwie była prawidłowo realizowana (...). Choroba nie wzięła się od dzików, bo tam dzików nie ma. Wygląda na to, że ktoś tam musiał wirusa przenieść - powiedział. 

Zastępca Głównego Lekarza Weterynarii Krzysztof Jażdżewski poinformował w poniedziałek 8 sierpnia 2016, że złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury generalnej oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. 

- Nowe przypadki ASF u świń na pewno nie ułatwią eksportu wieprzowiny - skomentował sytuację prezes Związku Rzeźników i Wędliniarzy RP Janusz Rodziewicz. - A szkoda, gdyż sytuacja na tym rynku zaczęła się poprawiać, wzrosła też cena wieprzowiny. Zwiększyło się zapotrzebowanie na to mięso ze strony krajów azjatyckich, do których Unia eksportuje mięso. Szkoda, że Polska nie może także wysyłać tam wieprzowiny - ubolewał prezes. 

Po wykryciu ASF w Polsce, w połowie lutego 2014 roku kraje azjatyckie, które były dużymi odbiorcami polskiego mięsa wprowadziły zakaz importu. Udział krajów azjatyckich (Hongkong, Korea Południowa, Japonia, Wietnam, Chiny, Singapur, Tajwan) w polskim eksporcie wieprzowiny w 2015 roku wyniósł tylko 6,5 procent wobec 15,3 procent w 2014 rou oraz 22,3 procent w 2013 roku. 

Inspekcja Weterynaryjna od miesięcy zabiega o wznowienie handlu tym mięsem z Japonią i z Chinami. Przepisy Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt (OIE) mówią, że wznowienie handlu może nastąpić nie wcześniej niż po roku od zwalczenia choroby. 

- Nowe przypadki na pewno wstrzymają negocjacje i utrudnią dostęp do światowych rynków - przyznał prezes Związku Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego (UPEMI) Wiesław Różański. Jak zaznaczył choroba ta jest trudna do zwalczenia i przynosi duże straty gospodarcze. 
Jak mówił "z wielką troską obserwujemy sytuację, przyczyną pojawienia się ognisk prawdopodobnie nie były dziki, czynnikiem, który zaraził mógł być człowiek", dlatego "bardzo ważna jest bioasekuracja i pełna świadomość hodowców trzody o zagrożeniu m.in. na temat wytwarzania produktów z mięsa niewiadomego pochodzenia". Podkreślił, że nierozważne postępowanie może narazić na straty całą branżę mięsną w Polsce, co doprowadzi do wielu bankructw. M.in. dotyczy to tzw. sprzedaży bezpośredniej - dodał. 

Zdaniem Różańskiego, w żadnym wypadku nie można "poluzowywać" przepisów weterynaryjno-sanitarnych uboju, a także przetwarzania mięsa. Jeśli mięsa nie będzie można eksportować, to także odczują to rolnicy. 

W opinii szefa UPEMI, w tych regionach powinno zlikwidować się hodowlę świń, płacąc rolnikom wysokie odszkodowania za świnie, a także za zaprzestanie hodowli na jakiś czas. 

- Sprawa budzi pewne obawy, ale dopóki ogniska są wykrywalne, czyli są pod kontrolą, to możemy dosyć optymistycznie patrzeć w przyszłość - przekonywał prezes Polskiego Mięsa Witold Choiński. Dodał, że z pewnością prowadzona jest szczegółowa analiza, dlaczego po kilku miesiącach pojawiły się nowe ogniska choroby u świń. Według Choińskiego, trzeba przestrzegać obostrzeń, szczególnie przy przewożeniu tusz dzików.  - Embargo na import wieprzowiny z Polski w związku z ASF w lutym 2014 wprowadziła także Rosja, Białoruś i Ukraina, co spowodował znaczy spadek wywozu mięsa do tych krajów. Ich udział w eksporcie wieprzowiny ogółem z Polski kształtował się w 2014 roku na poziomie 3,2 procent wobec 23,8 procent w 2013 r.oku. W 2015 roku wzrost eksportu wieprzowiny z Polski był napędzany przede wszystkim przez sprzedaż na rynku wspólnotowym. Równocześnie eksport mięsa wieprzowego na rynki pozaunijne obniżył się o 30,4 procent - informuje.

W 2015 roku Polska wyeksportowała łącznie 404,5 tys. ton świeżej, chłodzonej lub mrożonej wieprzowiny za sumę blisko 697 mln euro czyli wobec 2014 roku polski eksport tego mięsa w ujęciu wartościowym obniżył się o 1,1 procent, natomiast ilościowym zwiększył się o 5,5 procent. 

Największymi odbiorcami wieprzowiny z Polski w 2015 roku były: Włochy (61,0 tys. ton), Niemcy (47,2 tys. ton), Słowacja (38,4 tys. ton), Czechy (31,3 tys. ton), Stany Zjednoczone (24,2 tys. ton), Hongkong (23,3 tys. ton), Litwa (20,0 tys. ton). (pap)