Wtorek jest szóstym dniem strajku głodowego, w którym uczestniczy siedem osób. Od siedmiu dni trwa też okupacja budynków szpitala. Protestujący domagają się podwyżek dla wszystkich 1,2 tys. pracowników po 200 zł brutto od kwietnia i kolejnej – także w wysokości 200 zł brutto – od września.

We wtorek w południe związkowcy z Konina i dyrekcja szpitala rozmawiali o problemach szpitala na posiedzeniu Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego w Poznaniu.

"Umówiliśmy się, że przygotujemy zespół negocjacyjny, który będzie się składał z trzech naszych ekspertów (...) i trzech radnych opcji politycznych. Te osoby będą prowadzić negocjacje z grupą pielęgniarek, jak również z lekarzami i dyrekcją (szpitala w Koninie-PAP) w sprawie ustalenia pewnego kompromisu" - powiedział wicemarszałek województwa Leszek Wojtasiak. W piątek zespół ma przyjechać do Konina.

Już w poniedziałek Wojtasiak zaproponował powołanie w trybie pilnym komisji negocjacyjnej. Zastrzegł jednak, że może to nastąpić następnego dnia, po zakończeniu protestu głodowego i akcji strajkowej. Protestujący, choć zadeklarowali chęć uczestniczenia w jej pracach, to nie zgodzili się na zawieszenie strajku, w tym głodówki. Swoje stanowisko podtrzymali we wtorek.

"Nie ma przyzwolenia na zawieszenie akcji strajkowej, jak nam to sugerował pan marszałek czy wojewoda, że dopiero w takim klimacie będzie można prowadzić negocjacje. Nie ma o tym mowy. Sprawy zaszły za daleko, ludzie mają ogromne poczucie krzywdy, brak uznania dla ich pracy, wysiłku, kwalifikacji i zaufania" -

powiedziała szefowa Związku Pielęgniarek i Położnych w konińskim szpitalu Marzena Kamińska.

W ubiegły czwartek dyrekcja placówki zaproponowała pracownikom zawieszenie na miesiąc akcji strajkowej i jednorazową wypłatę miliona złotych w formie kwartalnych premii. Protestujący odrzucili tę propozycję i ośmiu z nich rozpoczęło w tym dniu głodówkę.

Rzecznik prasowy szpitala Leszek Czajor powiedział PAP, że szpital nie ma pieniędzy, aby spełnić oczekiwania protestujących. Dodał, że propozycja zawieszenia strajku na miesiąc jest związana ze stratami ponoszonymi w wyniku braku pełnej realizacji kontraktu z NFZ. Czajor nie podał wysokości strat.

Jak zapewnił, oddziały mają zapewnioną obsługę, a zdrowie i życie chorych nie jest narażone na niebezpieczeństwo.

Koniński szpital zatrudnia 1200 pracowników etatowych i 180 lekarzy na kontraktach. Placówka ma 24 oddziały z 849 łóżkami. Na ten rok szpital podpisał kontrakt w wysokości ponad 122 mln zł. W porównaniu z 2011 r. jest on wyższy o 6,2 mln zł. Wartość wykonanych i niezapłaconych przez NFZ świadczeń w 2011 r. wyniosła 18,1 mln zł.

Protest rozpoczął się 20 lutego; m.in. wstrzymano planowe przyjęcia do szpitala. Początkowo strajkujący domagali się 600 zł podwyżki brutto, ale złagodzili swoje postulaty. (PAP)

zak/ rpo/ bno/