Bialacki, szef Centrum Praw Człowieka "Wiasna", jednej z najbardziej znanych organizacji pozarządowych na Białorusi, został zatrzymany na początku sierpnia. Przebywa w areszcie. Aresztowano go m.in. po tym, gdy Litwa i Polska przekazały Białorusi informacje o przepływach na koncie bankowych organizacji "Wiasna".
W poniedziałek na zaproszenie Tyszkiewicza do Białegostoku przyjechała żona Alesia Bielackiego, by prosić o pomoc w uwolnieniu jej męża. Ze względów bezpieczeństwa nie podano jej imienia i nazwiska, choć udzielono zgody na publikację jej wizerunku.
Tyszkiewicz jeszcze raz - jak mówił - w imieniu "zdecydowanej większości polskich parlamentarzystów" przeprosił żonę Bialackiego za postępowanie polskiej prokuratury. Mówił, że "słowo przepraszam już nie wystarczy", bo to co się stało to "niewyobrażalny skandal" i że w sprawie potrzebna jest teraz konkretne działanie, bo "Polska ponosi pełną odpowiedzialność za pomoc" wobec Bialackiego i jego rodziny, która znalazła się w trudnej sytuacji. Podkreślał, że Bialacki, który sam pomagał opozycjonistom, teraz sam wymaga pomocy.
Żona aresztowanego opozycjonisty mówiła m.in., że wśród jej znajomych informacja o tym, że Polska podała władzom białoruskim informacje o kontach, na podstawie których aresztowano Bialackiego była bardzo wielkim szokiem, spowodowała też, że są obawy o to, co będzie się działo dalej.
Żona Bialackiego mówiła, że nie wie, jak jej mąż przyjął informację o tym, że Polska przekazała stronie białoruskiej informacje o kontach bankowych, bo gdy to się okazało on był już w areszcie. Mówiła też, że nie wie, w jakich warunkach jest przetrzymywany i jak jest traktowany w więzieniu.
Pytana przez dziennikarzy jakiej pomocy oczekuje, żona Bialackiego nie odpowiedziała wprost. Powiedziała tylko, że będzie o tym mowa we wtorek w Warszawie i liczy na konkretną pomoc. Również Tyszkiewicz nie chciał mówić o możliwych formach tej pomocy zastrzegając, że w obecnej sytuacji lepiej jest tę pomoc organizować niż o niej mówić. Podkreślał, że na zaplanowanych na wtorek spotkaniach mają zostać podjęte "konkretne decyzje", aby Bialacki mógł jak najszybciej znaleźć się na wolności. Poseł deklarował też, że polski parlament i rząd będą kontynuować, a nawet intensyfikować działania na rzecz demokracji i rozwoju społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi.
Tyszkiewicz mówił też, że sprawa szerokim echem odbiła się w środowiskach organizacji pozarządowych na Białorusi."Sytuacja ta wymaga naprawdę bardzo jasnych, klarownych, konkretnych działań ze strony polskiej tak, żeby to poczucie zaufania mogło powrócić" - dodał. Mówił, że sprawa Bialackiego także "osłabiła wizerunek Polski na scenie europejskiej".
Aleś Bialacki jest oskarżony o niepłacenie podatków od kwot, które przechowywał na koncie bankowym na Litwie. Według "Wiasny", chodzi o środki z fundacji zagranicznych przekazywane na działalność organizacji, w tym na wsparcie osób prześladowanych na Białorusi z powodów politycznych.
Informacji o jego koncie w bankach na Litwie udzieliło Białorusi, w ramach pomocy prawnej, Ministerstwo Sprawiedliwości w Wilnie. Dane o Bialackim przekazała w czerwcu Białorusi - również w drodze pomocy prawnej – także polska prokuratura. Były to dane o przepływach na koncie Bialackiego jako szefa organizacji "Wiasna", gdzie zbierane były pieniądze na działalność opozycyjną.
W związku z tą sprawą, stanowiska w Prokuraturze Generalnej stracili m.in. szef Departamentu Współpracy Międzynarodowej i jego zastępczyni.(PAP)