W poniedziałek w południe rozpoczęło się spotkanie w tej sprawie prezydenta miasta z zainteresowanymi stronami. Przed urzędem miasta ma się odbyć pikieta - już kolejna przeciw planom likwidacji szkół. W organizowanym przez związkowców z oświatowej Solidarności proteście uczestniczyć mają m.in. uczniowie i rodzice.

Jak poinformowała PAP w poniedziałek rzeczniczka magistratu Katarzyna Krzemińska-Kruczek, reorganizacja sieci bytomskich szkół będzie przedmiotem środowych obrad rady miasta. Radni będą wówczas debatować m.in. nad uchwałą intencyjną umożliwiającą wprowadzenie w najbliższych miesiącach planowanych zmian.

Samorządowcy zapewniają, że ich plany nie zakładają likwidacji możliwości kształcenia w Bytomiu, a jedynie zmiany lokalizacyjne obejmujące pięć placówek. Przeniesienie uczniów placówek ma nastąpić od 1 września tego roku i dotyczyć: gimnazjów nr 12 i 13, zespołu szkół specjalnych nr 5 oraz zespołu szkół ekonomicznych.

Uczniowie obu likwidowanych od września gimnazjów i zespołu szkół specjalnych mają przejść do sąsiednich podobnych placówek, uczniowie ,,ekonomika" - do szkół o najbardziej zbliżonym profilu zawodowym. Działalność kolejnej placówki - zespołu szkół mechaniczno-samochodowych - ma być wygaszana. Oznacza to, że od nowego roku nie będzie tam naboru, ale obecni uczniowie zakończą naukę tam, gdzie ją zaczęli.

Władze Bytomia zapewniają, że uczniowie z objętych reorganizacją szkół nadal będą mogli uczyć się w klasach o tych samych profilach, a nauczyciele (łącznie 123 osoby) otrzymają propozycje pracy w innych szkołach. Uczniowie mają być też przenoszeni całymi klasami, aby mogli kontynuować naukę z dotychczasowymi kolegami.

Samorządowcy wyjaśniają swoje plany m.in. tym, że w ciągu 10 lat liczba uczniów w Bytomiu spadła o ok. 10 tysięcy - do ok. 22 tys. w ub. roku. Niektóre szkoły są zapełnione jedynie w 30 proc. W 2010 r. na działalność pięciu szkół, których ma dotyczyć reorganizacja, miasto dopłaciło ponad 2 mln zł, podczas gdy wszystkie wydatki miejskiego budżetu na oświatę sięgnęły 72,2 mln zł.

Działające w oświacie związki uważają, że miasto nie konsultowało swoich planów ze stroną społeczną. Jak zaznaczył szef regionalnego sekretariatu oświatowej Solidarności Lesław Ordon, związkom nie podano żadnych merytorycznych powodów likwidacji, a argument dotyczący niżu demograficznego ,,jest kompletną bzdurą" - zwłaszcza wobec szkół średnich, które co roku mają więcej chętnych niż miejsc.

,,Dzisiaj wiemy, że zamkniętych ma zostać pięć szkół. Natomiast z nieoficjalnych źródeł docierają informacje, że liczba ta może wzrosnąć nawet do ośmiu. Jeśli likwidacje rzeczywiście dojdą do skutku, pracę może stracić ok. 300 osób" - ocenił Ordon. (PAP)

 

mtb/ ls/ mag/