"Wyniki kontroli wskazują, że efektywność kształcenia w szkołach zarówno publicznych, jak i niepublicznych jest bardzo zróżnicowana. Zależy od typu szkoły, jak i etapu kształcenia, natomiast stwierdziliśmy niewątpliwie bardzo pozytywny wpływ procesów dydaktycznych, pomimo stwierdzonych nieprawidłowości" - powiedział mówił Piotr Prokopczyk, który w NIK kieruje Departamentem Nauki, Oświaty i Dziedzictwa Narodowego.
Przedstawiając wyniki kontroli Prokopczyk podkreślił, że "elementem ujemnym, który wpływa na efektywność kształcenia jest niska motywacja uczniów". "To kwestia lekcji, które w ocenie uczniów są prowadzone nieciekawie albo w sposób mało interesujący" - tłumaczył Prokopczyk. Dodał, że ankietowani uczniowie skarżyli się, że ich nauczyciele nie potrafią zainteresować swoim przedmiotem. Wśród innych nieprawidłowości, stwierdzonych przez NIK było m.in. niezrealizowanie lub przekroczenie wymiaru zajęć, przeprowadzenie niektórych zajęć bez podziału uczniów na grupy, nieaktualne statuty szkolne.

Lekcja historii nie musi być nudna>>

Efekty kształcenia, które NIK sprawdzała m.in. na podstawie wyników egzaminów, okazały się lepsze w niepublicznych szkołach podstawowych niż w placówkach publicznych. W przypadku gimnazjów podział ten okazał się bez znaczenia, natomiast sytuacja ta zmienia się - według NIK - w przypadku badanych szkół ponadgimnazjalnych - tu zdecydowanie lepiej niż szkoły niepubliczne, np. pod względem wyników egzaminów maturalnych, wypadły szkoły publiczne.
"W szkołach publicznych 99 proc. osób podchodzących do egzaminu maturalnego zdaje maturę. W szkołach niepublicznych zdecydowanie tutaj mamy wskaźnik niższy, jest to 70 proc." - powiedział Prokopczyk. Przypomniał też, że biorąc pod uwagę te dane należy uwzględnić, że egzamin maturalny uznaje się za zdany w przypadku uzyskania 30 proc. maksymalnej liczby punktów.
Wśród zaleceń pokontrolnych NIK - jak wymieniał Prokopczyk - jest konieczność położenia większego niż dotychczas nacisku na sprawdzanie jakości kształcenia, potrzeba opracowywania programów w szkołach mających poprawić efektywność kształcenia, zachęcanie uczniów w technikach do zdawania nie tylko egzaminu maturalnego, ale także zawodowego (NIK podała, że tylko połowa uczniów techników zdaje egzamin zawodowy), a także promowanie współzawodnictwa wśród uczniów.

Sześciolatek zapamięta tylko ciekawą lekcję>>

Do wyników kontroli dotyczącej efektów kształcenia w polskich szkołach odniosło się Ministerstwo Edukacji Narodowej. Wiceminister edukacji Joanna Berdzik zwróciła uwagę, że wszystkie szkoły, które zostały skontrolowane przez NIK otrzymały ocenę pozytywną albo ocenę pozytywną ze wskazaniem na nieprawidłowości. "Wszystkie nieprawidłowości (...) były poprawiane już w trakcie kontroli" - zapewniła Berdzik. Wiceszefowa MEN przypomniała też rezultaty ostatnich międzynarodowych badań PISA, w których polscy 15-letni uczniowie zajęli wysokie pozycje w rankingu jakości edukacji.
Kontrola NIK przeprowadzana od września 2012 r. do października 2013 r. objęła 48 szkół (21 placówek publicznych i 27 niepublicznych), w tym szkoły podstawowe, gimnazja, jak również licea ogólnokształcące i technika. W tym czasie w kontrolowanych szkołach uczyło się ponad 38 tys. uczniów.
NIK skontrolowała też nadzór pedagogiczny, który w tym czasie realizowały kuratoria oświaty. Izba zauważyła m.in., że nadzór ten jest bardziej ograniczony w stosunku do szkół niepublicznych niż publicznych. (PAP)

Technologia w szkole nie naprawi nudnego programu>>