Obecni na zebraniu przedstawiciele ZPB powiedzieli, że nie mogą przedstawić stanowiska ZPB w sprawie planowanego przez władze oświatowe Grodna wprowadzenia do szkoły klas rosyjskojęzycznych, gdyż leży to w kompetencjach Rady Naczelnej ZPB. Ta zaś – według nich - nie wiadomo, kiedy się zbierze.
„Dzisiaj o godz. 18 przed budynkiem szkoły komitet rodzicielski zwołał zebranie, na które zaproszono członków Związku Polaków (kierowanego przez Mieczysława) Łysego jako instytucji, która jest właścicielem budynku szkolnego” – powiedział Chodkiewicz, który wraz z dwoma innymi polskimi konsulami uczestniczył w zebraniu jako obserwator.

Konsul powiedział, że rodzice zaprosili na spotkanie siedmiu przedstawicieli ZPB, ale pojawiło się tylko dwóch. „Było około 25 rodziców i dwie osoby z ZPB, czyli sekretarz Edward Kołosza i szef komisji rewizyjnej ZPB Arkadiusz Hartung, przy czym obaj panowie twierdzili, że nikogo nie reprezentują, tylko siebie. (…) Mówili też, że nie mogą podjąć żadnych zobowiązań ani przedstawić stanowiska, bo to należy do Rady Naczelnej” – oznajmił Chodkiewicz.
Jak podkreślił, rodzice zgłosili postulat do Związku, że chcieliby wobec tego być obecni na posiedzeniu Rady Naczelnej. „Kołosza powiedział, że będzie postulował, żeby ta prośba została uwzględniona” – dodał konsul.

Chodkiewicz przedstawił na zebraniu stanowisko władz polskich w sprawie szkoły. „Nasze stanowisko jest takie, żeby nie zmieniać statusu szkoły i że przypominamy, iż zgodnie z umowami zawartymi pomiędzy Związkiem a miastem Grodno oraz Związkiem a Wspólnotą Polską wszelkie zmiany dotyczące przeznaczenia budynku muszą być wzajemnie uzgodnione. Wobec tego oczekujemy od Związku Polaków stanowiska na temat ewentualnej zmiany statusu szkoły” - zaznaczył.
Jak dodał, rodzice dostali od białoruskiego Ministerstwa Oświaty list potwierdzający, że wspomniana umowa obowiązuje, wobec tego także resort oczekuje na stanowisko władz ZPB.

Obecni na zebraniu przedstawiciele ZPB powiedzieli, że nie wiedzą, kiedy odbędzie się posiedzenie Rady Naczelnej. Nie wykluczali, że nastąpi to w następnym miesiącu. Spotkanie trwało około godziny.
Władze oświatowe w Grodnie chcą ulokować w polskiej szkole nr 36 dwie klasy rosyjskojęzyczne z pobliskiej szkoły nr 27, twierdząc, że nie mieści się ona we własnym budynku z powodu wzrostu liczby uczniów. Według prezes nieuznawanego przez władze białoruskie ZPB Andżeliki Orechwo byłby to "pierwszy krok ku likwidacji szkoły".
Szef wydziału oświaty urzędu dzielnicowego w Grodnie Siarhiej Łamieka zapewnia, że kwestia zmiany statusu szkoły "nie była, nie jest i nie będzie podnoszona", a umieszczenie tam klas rosyjskojęzycznych byłoby tylko rozwiązaniem tymczasowym do czasu wybudowania nowej szkoły w dzielnicy.
W szkole polskiej w Grodnie uczy się 383 dzieci. Ambasada RP na Białorusi w maju wystosowała do białoruskiego MSZ notę z pytaniem o zamiary dotyczące tej placówki.

Z Mińska Małgorzata Wyrzykowska (PAP)

mw/ mc/ jbr/