"Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której prosumentem nie może być Kowalski, który prowadzi zakład fryzjerski u siebie w domu, ma na dachu panele fotowoltaiczne, w ogródku ma wiatraczek (prosument to jednocześnie producent i konsument - PAP)" - mówił Najder. Zaznaczył, że w myśl projektowanej ustawy o OZE osoba prowadząca działalność gospodarczą nie może wytwarzać energii i z niej korzystać. Ocenił, że rządowy projekt ustawy o OZE "ruguje polskich przedsiębiorców".

"Bezpieczeństwo energetyczne to nie tylko koncerny, wielkie sieci przesyłowe, ale podstawą bezpieczeństwa energetycznego jest masowa energetyka prosumencka. To ta energetyka pozwoli nam znacząco uniezależnić się od dostaw surowców, bo nikt nam nie musi dostarczać słońca i wiatru. To ta energetyka da nam zwiększenie bezpieczeństwa, bo ona nie potrzebuje znaczących sieci przesyłowych - produkuje się tam, gdzie się zużywa energię" - podkreślał Najder.

Podkreślił, że w takim kształcie przepisy dopuszczają, by prosumentami byli m.in. rolnicy, którzy nie prowadzą działalności gospodarczej. "Chcemy, by rolnicy byli również prosumentami (...), ale nie róbmy tego PSL-owskim motywem. Chcemy, by prosuementem był każdy" - podkreślił Najder.

"Uważamy, że albo w Ministerstwie Gospodarki panuje tak wysoki poziom dezorganizacji, albo wręcz przeciwnie - tak wysoki poziom organizacji zorientowany na działania dywersyjne, aby prawdziwa energetyka prosumencka w Polsce nie powstała, by do 2016 nie weszła żadna ustawa o OZE, by konserwować ten układ energetyczny, by kolejne setki milionów złotych mogły zostać rozdysponowane przez znających się na energetyce koalicjantów z PSL-u" - podkreślił.

Prosument Marcin Mizgalski ocenił, że działania rządu w ostatnich dwóch latach świadczą jasno, że rząd robi wszytko, by rynek prosumecki w Polsce się nie rozwinął.

"Z elektrowni w moim ogródku wyprodukowałem 7 MW - to tyle, ile normalny dom jednorodzinny zużyje w ciągu najbliższych 4-5 lat. Tę energię do PGE oddaję do dziś za darmo. Co więcej, błąd po stronie PGE w oprogramowaniu licznika spowodował, że nie tylko energię oddałem za darmo, ale także PGE na podstawie wskazań swojego licznika, przez którą ta energia przepłynęła do sieci, wystawił mi fakturę" - zaznaczył.

Projekt ustawy o OZE został przyjęty przez rząd i ma teraz trafić do prac w parlamencie. Przewiduje wprowadzenie docelowo aukcyjnego systemu wsparcia dla OZE. Rząd ma decydować, ile energii odnawialnej potrzebuje - m.in. dla spełnienia celów polityki klimatycznej UE - i rozpisywać aukcje na jej dostarczenie dla poszczególnych technologii OZE i wielkości źródeł. Aukcję wygra ten, kto zaproponuje najniższą cenę. W zamian dostanie gwarancję wsparcia przez 15 lat. Cena energii będzie waloryzowana o poziom inflacji. (PAP)