Za nowelizacją głosowało 237 posłów, przeciw - 214.

Projekt nowelizacji Prawa atomowego złożyła grupa posłów PiS. Przeciw propozycji posłów partii rządzącej opowiedziały się kluby: PO, Kukiz'15, Nowoczesnej i PSL.

Autorzy nowelizacji uzasadniali, że wprowadza ona zmianę, która pozwoli ministrowi odwoływać wiceprezesów PAA w przypadku nieobsadzenia stanowiska prezesa agencji. Do tej pory nie było to możliwe. Dotychczasowy zapis brzmiał: "Minister właściwy do spraw środowiska odwołuje, na wniosek Prezesa Agencji, wiceprezesów Agencji". W nowym brzmieniu ustawy usunięto sformułowanie "na wniosek Prezesa Agencji", co w praktyce oznacza, że minister może odwołać wiceprezesów zarówno w sytuacji obsadzenia, jak i nieobsadzenia stanowiska prezesa.

Zmiany dotyczą też Rady BJOR, która działa przy prezesie PAA jako organ opiniodawczy i doradczy. Dotychczas członków tej rady powoływał prezes agencji. Zgodnie z propozycją ma ich powoływać minister środowiska - po zasięgnięciu opinii prezesa agencji.

Zmiany dotyczą też możliwości odwołania członków Rady BJOR. Do tej pory jej członkowie nie mogli zrezygnować z pełnionej funkcji, a ich kadencja nie wygasała nawet w przypadku śmierci. Brakowało mechanizmu pozwalającego powoływać zastępstwo w przypadku np. poważnych problemów zdrowotnych. Dlatego w projekcie określono zasady ustania członkostwa w radzie.

W czasie wtorkowej dyskusji w Sejmie Jolanta Hibner w imieniu klubu PO negatywnie oceniła proponowane zmiany. "To jest typowe sterowanie ręczne, które mieliśmy w przeszłości. To jest typowa centralizacja" - mówiła.

Posłanka zwracała uwagę, że według dyrektyw Rady Europejskiej EURATOM (Europejskiej Wspólnoty Energii Atomowej) "państwa członkowskie powinny zapewnić faktyczną niezależność organu od wszelkich niepożądanych wpływów na jego funkcjonowanie". Mówiła, że w sprzeczności do wymienionych dokumentów stoi zapis ustawy, wedle którego minister powołuje i odwołuje wiceprezesów PAA oraz wszystkich członków Rady BJOR. Jako "ubezwłasnowolnienie" określiła fakt, że prezesa, wiceprezesa oraz sekretarza Rady BJOR mianuje również minister, a nie, jak dotychczas - prezes PAA.

Ustawa ma "charakter wybitnie kadrowy" - ocenił Zbigniew Gryglas (Nowoczesna). Zwrócił uwagę na wygaszenie kadencji rady z momentem wejścia w życie ustawy. W ocenie Gryglasa nowelizacja wpisuje się w szereg podobnych regulacji wprowadzonych w ostatnich miesiącach, m.in. w ustawie o służbie cywilnej oraz o radiofonii i telewizji. Mówił, że we wszystkich znalazł się zapis o rozszerzeniu zarządów, rad czy innych organów i wygaszenie kadencji obecnie działających.

Odnosząc się do zarzutów Gryglasa podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska Mariusz Orion Jędrysek podkreślił, że kadencja ostatniej Rady BJOR upłynęła 1 lipca - nie było skrócenia jej kadencji.

Jędrysek poinformował, że resort pozytywnie ocenia założenia noweli. Dodał, że ministerstwo będzie dbało o to, żeby w radzie BJOR nie zasiadały osoby, "która mają bezpośrednie związki z polityką". Wskazał, że za czasów rządów poprzedniej kadencji powołano na stanowisko prezesa PAA byłego wiceministra. "Chodzi o to, żeby to ciało było rzeczywiście ciałem neutralnym politycznie i przede wszystkim było niezależnym od prezesa (PAA - PAP)" - mówił Jędrysek.

Z kolei Magdalena Błeńska (Kukiz'15) w przekazanym oświadczeniu stwierdziła, że obecny rząd nie podjął decyzji dotyczących realizacji budowy pierwszej elektrowni atomowej w Polsce. W związku z brakiem "jednoznacznych decyzji odnośnie kontynuacji projektu, jakim jest Państwowa Agencja Atomistyki, oraz kierunków rozwoju tej dziedziny, trudno popierać zwiększanie kompetencji ministra" - dodała. (PAP)